fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Minister jak menedżer, czyli auto do pensji

W Ministerstwie Sprawiedliwości korzystanie z samochodów służbowych w celach prywatnych jest możliwe „w szczególnych przypadkach” także przez pracowników ministerstwa a nie tylko ministrów
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Korzystną umowę użyczenia służbowego auta do celów prywatnych ma wielu ministrów rządu PiS, m.in. energii i finansów.

Kilkaset złotych miesięcznie za użytkowanie rządowej limuzyny po godzinach pracy – tyle średnio płacą ministrowie korzystający z możliwości użyczenia służbowego samochodu do celów prywatnych.

Jednak resorty, które mają takie umowy ze swymi ministrami, różnie ich rozliczają – albo niewysokim ryczałtem w zależności od pojemności silnika, albo od przejechanych kilometrów. Możliwość jazdy drogą limuzyną za stosunkowo drobną opłatę plus paliwo jest niewątpliwie kuszącym dodatkiem do relatywnie niewysokiej ministerialnej pensji.

W Ministerstwie Energii umowę użyczenia samochodu służbowego „posiada minister i podsekretarz stanu" – przyznaje resort. Jak rozlicza prywatne podróże Krzysztof Tchórzewski? „W przypadku użyczenia samochodu w celach prywatnych, biorący w użyczenie ponosi koszt zakupu paliwa za przejechane km oraz wartość pieniężną za każdy dzień używania samochodu wynoszącą 1/30 zryczałtowanej kwoty miesięcznej, od której jest naliczany podatek dochodowy od osób fizycznych oraz składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne" – wyjaśnia ministerstwo.

Zryczałtowana kwota miesięczna nieodpłatnego świadczenia wynosi 250 zł dla samochodów o pojemności silnika do 1600 cm sześc. oraz 400 zł dla samochodów o pojemności silnika powyżej 1600 cm sześc. – to stawka ustawowa, jaką przewiduje ustawa o PIT od 2015 r.

Większość resortów stosuje jednak przelicznik „kilometrowy" – a więc ile wyjeździ po godzinach pracy minister, tyle zapłaci. Np. minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz z tytułu użytkowania samochodu służbowego do celów prywatnych płaci 1,02 zł brutto za 1 km i jest to jedna z wyższych stawek na tle innych. Umowy użyczenia (od 16 marca ubiegłego roku) ma także dwóch jej wiceministrów: Marcin Ociepa i Tadeusz Kościński.

Skąd akurat stawka 1 zł za 1 km? Według resortu przedsiębiorczości tyle samo płaci ministerstwo pracownikowi, gdy korzysta on z prywatnego samochodu w celach służbowych. Zdaniem ministerstwa użyczenie służbowego auta ministrom to oszczędność, bo resort nie musi zatrudniać kierowców.

W Ministerstwie Środowiska stawki za kilometr użyczonego auta są niższe: od 0,5214 zł za 1 km (auto o pojemności do 900 cm sześc.) do 0,8358 zł (powyżej 900 cm sześc.). Umowy użyczenia ma dwóch wiceministrów środowiska (resort nie podaje nam nazwisk) już od 2016 r. Umowy o możliwości korzystania z przydzielonych pojazdów służbowych do celów prywatnych mają wszyscy członkowie kierownictwa Ministerstwa Finansów, a więc dziewięć osób. „Jednakże tylko niektórzy spośród wskazanych je wykorzystują" – podkreśla Ministerstwo Finansów w odpowiedzi dla naszej redakcji.

Z wyliczeń MF wynika, że w roku 2018 średni koszt 1 km, jaki ponieśli użytkownicy w związku z wykorzystywaniem aut do celów prywatnych, wyniósł 0,66 zł. Zgodnie z umową pokrywa on nie tylko koszt paliwa, ale i eksploatacji pojazdu, a nawet koszt pracy kierowcy (jeśli to on prowadził). Jak zapewnia nas Ministerstwo Finansów odprowadzany jest od tego podatek dochodowy, jeśli wystąpi różnica pomiędzy poniesionymi kosztami eksploatacji a wskazanymi w ustawie o PIT stawkami (a więc 250 lub 400 zł w zależności od pojemności silnika).

Z naszych ustaleń wynika, że większość ministerstw: Edukacji Narodowej, Sportu, Nauki, Rolnictwa czy Rodziny, nie użycza samochodów służbowych do celów prywatnych. Są jednak i takie, które mają stosowne zarządzenia, ale żaden z ministrów z tego nie korzysta. Tak jest m.in. w Ministerstwie Sprawiedliwości i Ministerstwie Gospodarki Morskiej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA