fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Bartłomiej Misiewicz uruchamia portal internetowy dezinformacja.net

dezinformacja.net
"Dezinformacja stała się ostatnią nadzieją dla tych, którzy nie mogą się pogodzić z werdyktem wyborców, odsuwającym ich od steru władzy. Przypomnijmy sobie nieudaną, operetkową próbę zamachu stanu 16 grudnia ubiegłego roku. Z wojną informacyjną mamy do czynienia każdego dnia - ostatnie dni przyniosły wymyśloną aferę w związku z rzekomą odmową przyjęcia sierot z Syrii przez rząd czy kłamstwa na temat tzw. ustawy metropolitalnej, albo na temat resortu Obrony Narodowej" - pisze na nowo stworzonym portalu internetowym dezinformacja.net urlopowany obecnie rzecznik prasowy MON i dyrektor gabinetu politycznego resortu Bartłomiej Misiewicz.

Już w październiku 2016 roku, po tym jak Misiewicz został czasowo odsunięty od pełnienia funkcji rzecznika prasowego w związku z publikacjami na temat zasiadania przez niego - mimo braku wyższego wykształcenia i ukończenia odpowiednich kursów - w radach nadzorczych PGZ i Energi Ostrołęka - MON informował, że zajmuje się on "analizą dezinformacji medialnych, wymierzonych w bezpieczeństwo państwa".

Teraz na portalu dezinformacja.net mają być publikowane materiały przedstawiające mechanizmy dezinformacji medialnej. O uruchomieniu portalu poinformował na Twitterze sam Misiewicz:

 

"Przeciętny czytelnik ma olbrzymi problem z poruszaniem się w informacyjnej dżungli. Z rozróżnieniem informacji prawdziwych od sprytnie zmanipulowanych. Nasz portal, demaskując kampanie dezinformacyjne, pokazując technikę dezinformacji i wskazując na inspiratorów, będzie starał się być dla Państwa przewodnikiem" - pisze Misiewicz.

Na pierwszy ogień idzie "Casus generała Skrzypczaka". W opublikowanym na portalu artykule rzecznik MON "prezentuje w sposób chronologiczny dezinformację medialną na przykładzie wypowiedzi i działań generała broni w stanie spoczynku Waldemara Skrzypczaka, który świadomie lub nieświadomie stał się uczestnikiem ataku na resort obrony narodowej". Chodzi o krytyczne pod adresem Misiewicza wypowiedzi gen. Skrzypczaka, któremu nie podobało się m.in. salutowanie przez oficerów Misiewiczowi i tytułowanie go ministrem.

Co ciekawe w materiale Misiewicz pisze o sobie w trzeciej osobie. "Skąd tak silny atak na osobę ministra Antoniego Macierewicza i jego najbliższych współpracowników? Zwróćmy uwagę, że jest to atak ze strony mediów liberalno-lewicowych, których wydawca ma siedzibę często poza granicami RP, a głównym modus operandi jest dezinformacja" - zastanawia się w tekście, pod którym jest podpisany. 

W materiale Misiewicz skupia się na tekście w OKO.press opartym na rzekomym wpisie z profilu Misiewcza na Facebooku (wpis taki nigdy nie istniał). Odnotowuje także, że gen. Skrzypczak odszedł z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia nie dlatego, że skrytykował Misiewicza, tylko dlatego, że "nie uzyskał poświadczenia bezpieczeństwa do informacji niejawnych".

Na stronie dezinformacja.net można też znaleźć filmy "Nocna zmiana" oraz "Pucz". Na liście autorów tekstów publikowanych w portalu znajduje się jedynie Misiewicz.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA