fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

MSWiA zapewnia, że nie wyjadło dżemu. I dodaje, że przecież był bardzo kwaśny

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Prawo i Sprawiedliwość nie po raz pierwszy udowadnia, że potrafi wyciągnąć wnioski z rządów Donalda Tuska.

Mieliśmy więc ostatnio dobrze znane z czasów koalicji PO-PSL przeglądy resortów podczas których premier pokazowo odpytywała poszczególnych ministrów z postępów w realizacji #DobrejZmiany. Po wypadku, w którym poturbowana została premier Beata Szydło, PiS stosuje również dobrze przećwiczoną przez Tuska ucieczkę do przodu. Gdy PO miała kłopoty, ogłaszano walkę z dopalaczami, pijanymi kierowcami itp. Gdy wybuchła afera hazardowa, PO uciekła do przodu proponując nową ustawę regulującą rynek gier losowych. PiS postępuje dziś analogicznie koncentrując uwagę opinii publicznej na reformie likwidującej BOR i powstaniu na jej miejsce Narodowej Służby Ochrony. Słyszymy więc o konieczności „uprzątnięcia” bałaganu w Biurze i ruinie, do jakiej doprowadziło go osiem lat rządów Platformy.

Formacja ochraniająca najważniejsze osoby w państwie dostanie uprawnienia operacyjno-rozpoznawcze. Będzie mogła prowadzić własne postępowania, używać podsłuchów czy kontrolować korespondencję. Szczerze mówiąc, nijak się to ma do przyczyny ostatnich wypadków z udziałem VIP-ów. Trudno logicznie pojąć, w jaki sposób możliwość działań operacyjno-śledczych sprawi, że do samochodu wiozącego Prezydenta RP nie będą montowane opony, które wybuchają po najechaniu na przeszkodę. Jak możliwość stosowania podsłuchów sprawi, że kierowca wiozący panią premier w celu uniknięcia zderzenia z fiatem Seicento, nie wjedzie w drzewo? Jak możliwość kontroli korespondencji sprawi, że kolumna z udziałem szefa MON nie wjedzie w samochody stojące na czerwonym świetle?

Tłumaczenia MSW przypominają trochę dziecko, które mówi, że wcale nie wyjadło dżemu ze słoika, dodając, że poza tym był on strasznie kwaśny. Skoro zarówno BOR jak i nadzorujący go ministrowie Jarosław Zieliński i Mariusz Błaszczak przekonują, że wypadkowi winien jest kierowca „fiacika” a ochrona pani premier dopełniła absolutnie wszystkich procedur, dlaczego po wypadku trzeba zlikwidować BOR? Skoro BOR nie ma sobie nic do zarzucenia, dlaczego w drugim zdaniu dodają, że trzeba tę służbę zaorać i wymyślić system ochrony VIP-ów od początku? Wygląda na to, że PiS zaplątał się w tłumaczeniach po wypadku pani premier. Nie wróży to dobrze bezpieczeństwu najważniejszych osób w państwie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA