fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek zdrowia

Raport NIK ws. Narodowego Programu Zdrowia

Jednym z celów operacyjnych Narodowego Programu Zdrowia miała być promocja zdrowego starzenia się
shutterstock
Na poprawę stanu zdrowia populacji poszły setki milionów. Efekty są wątpliwe.

Narodowy Program Zdrowia (NPZ) to strategiczny dokument dla zdrowia publicznego. Prace nad nim ruszyły jeszcze za rządów PO, zostały sfinalizowane po objęciu władzy przez PiS, a cele strategiczne zakrojono bardzo ambitnie. To m.in. wydłużenie przeciętnej oczekiwanej długości życia do 78 lat u mężczyzn i do 84 lat u kobiet, a także zmniejszenie liczby zgonów z powodu chorób zależnych od stylu życia. Recepta, jak to osiągnąć, zawarta jest w celach operacyjnych. To poprawa sposobu żywienia Polaków, zdrowia psychicznego i prokreacyjnego, walka z używkami, poprawa stanu powietrza i promocja zdrowego starzenia się.

Do końca 2019 roku na realizację programu poszło 226,6 mln zł ze środków Ministerstwa Zdrowia i Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych. I efekty są raczej dyskusyjne. Tak wynika z wyników kontroli NIK, które poznała „Rzeczpospolita".

Gorsze wskaźniki

Izba zbadała program w 2019 roku, gdy łączne wydatki wynosiły jeszcze w 161 mln zł. I zauważyła, że na razie trudno dostrzec poprawę zdrowia Polaków. „(...) w trakcie realizacji NPZ wartość niektórych wskaźników monitorowania celów pogorszyła się. Według danych GUS skróciła się oczekiwana długość życia oraz oczekiwana długość życia w zdrowiu. Zmniejszyła się również liczba urodzeń żywych. Według badań CBOS, przeprowadzonych w 2019 roku, wzrósł o 8 pkt proc., w porównaniu z rokiem 2014, odsetek Polaków mających problem z nadwagą i otyłością" – napisali kontrolerzy, choć zastrzegli, że „ocena celu strategicznego NPZ, którym jest m.in. wydłużenie życia w zdrowiu" będzie możliwa dopiero po kilku latach od jego zakończenia.

Jak to możliwe, że mimo potężnego programu zdrowie populacji się popsuło? Ministerstwo Zdrowia wini europejskie trendy demograficzne, które jego zdaniem powinny być uwzględniane przy ocenie programu. „Odnosząc się do wskazanych przez NIK i przywołanych w treści danych GUS dotyczących skrócenia oczekiwanej długości życia oraz oczekiwanej długości życia w zdrowiu, należy zauważyć, że są to zmiany, które mają pokrycie w ogólnoeuropejskich trendach" – wyjaśnia nam.

I dodaje, że dzięki programowi udało się sfinansować wiele cennych projektów. To m.in. stworzenie aplikacji kontrolującej aktywność fizyczną i dostarczane do organizmu kalorie, prowadzenie telefonicznej poradni pomocy palącym i centrum wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym, szkolenia dla fizjoterapeutów w zakresie problematyki geriatrycznej, a także prowadzenie działań, mających zniechęcić młodych ludzi do korzystania z solariów.

Małe zaangażowanie?

Problem w tym, że dane GUS nie są jedynymi, na których opiera się NIK, krytykując program. Pisze też, że minister, opracowując dokument, „nie wprowadził rozwiązań umożliwiających jego realizatorom efektywne wykonanie wszystkich zaplanowanych zadań", a w samorządach uczestniczących w programie „nie przeprowadzono pełnego rozpoznania stanu zdrowia i potrzeb zdrowotnych mieszkańców, co powinno stanowić podstawę do planowania programów polityki zdrowotnej".

O tym, że NPZ nie jest prowadzony efektywnie, mówi też część ekspertów. – Program jest realizowany tylko dlatego, że jest. Nie dostrzegam większego zaangażowania ani dyskusji na temat zdrowia publicznego – mówi senator Beata Małecka-Libera z KO, która za rządów PO koordynowała prace nad ustawą o zdrowiu publicznym.

– NPZ to fantastyczna idea, która trochę się rozmyła – dodaje specjalista od zdrowia publicznego prof. Bolesław Samoliński. – Niestety, w pewnym momencie realizację projektów przejął niemerytoryczny departament w Ministerstwie Zdrowia, a na czele Rady do Spraw Zdrowia Publicznego stanął wiceminister rodziny – wyjaśnia.

Jego zdaniem, choć od czasu zbadania programu przez NIK niektóre wskaźniki dotyczące populacji mogły się poprawić, wciąż nie możemy być zadowoleni ze stanu zdrowia Polaków. – Zatrzymała się tendencja wzrostowa dotycząca długości życia, rośnie spożycie alkoholu, a coraz większym problemem staje się nadwaga i otyłość. Jedyne wskaźniki, które wyraźnie się poprawiają, dotyczą palenia tytoniu – zauważa profesor.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA