fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

To będzie dobry rok dla inżynierów. Pracy nie zabraknie

Adobe Stock
Mimo pandemicznych zawirowań popyt na wysokie kwalifikacje przewyższa podaż. Wzięcie będą mieć specjaliści nowych technologii czy zielonych rozwiązań.

2021 rok może być rokiem rynku pracy dla inżynierów. Chociaż na ciekawe oferty pracy można liczyć głównie w tych branżach, które z kryzysu pandemicznego wyszły obronną ręką, a nawet na nim skorzystały. – To przede wszystkim sektory związane z szeroko pojętą ochroną zdrowia – mówi Tomasz Szpikowski z firmy rekrutacyjnej Bergman Engineering. Jak wyjaśnia, chodzi zarówno o firmy farmaceutyczne, producentów sprzętu medycznego, jak również o te związane z higieną i bezpieczeństwem sanitarnym (np. producenci środków odkażających). – Tu najbardziej poszukiwanymi specjalistami są technolodzy i inżynierowie B+R z obszaru chemii oraz farmakologii, inżynierowie związani z automatyzacją produkcji oraz specjaliści ds. nowych inwestycji – wylicza Szpikowski.

Wygrani w kryzysie

Bez szwanku z pandemii wyszła też branża FMCG oraz producenci opakowań i czy tworzyw sztucznych. Pociągnęło to za sobą wzrost popytu nie tylko na technologów i inżynierów B+R, ale także na specjalistów z obszarów logistyki i zarządzania magazynami. Podobnie jest w branży ICT, e-commerce czy w szeroko pojętych usługach dla biznesu. Tu pojawiać się będzie zapotrzebowanie na specjalistów IT, programistów, testerów i analityków czy też speców od logistyki.

Ważne, że zmiany w tych obszarach wydają się trwałymi trendami. – Mimo że pandemia niedługo może się skończyć, to przecież część konsumentów już przyzwyczaiła się do zakupów online, a praca zdalna może upowszechnić się w znacznie większym stopniu niż dotychczas – tłumaczy ekspert Bergman Engineering.

Czytaj także:  Długi ogon COVID-19. Pracownicy szybko nie wrócą do biura

Trwałe trendy

– Pandemia mocno przyspieszyła digitalizację firm, w związku z czym inżynierowie z doświadczeniem w tworzeniu nadrzędnych systemów komputerowych są obecnie bardzo pożądanymi na rynku pracownikami – zauważa Katarzyna Gołek, lider zespołu odpowiedzialnego za rekrutację inżynierów w Manpower. – Eksperci o tym profilu będą poszukiwani przez firmy również w kolejnych latach. Pożądani na rynku pracy są także inżynierowie sprzedaży, oferujący usługi integracji systemów – dodaje Gołek.

Dosyć dobre perspektywy rysują się także dla producentów AGD, RTV, elektryki, elektroniki, automatyki przemysłowej czy rozwiązań z zakresu elektromobilności, które potrzebują inżynierów bardzo wielu specjalizacji.

W tych branżach, po wiosennym spadku produkcji, obecnie znów zauważalny jest znaczny wzrost zamówień. Na razie kadra inżynieryjna nie jest intensywnie rozwijana, ale przy rosnącym popycie konsumentów na nowe technologie może się spodziewać szybkiego ożywienia rekrutacji specjalistów.

Siła napędowa z OZE

Stosunkowo młodym, ale za to bardzo obiecującym dla inżynierów rynkiem pracy jest cała branża nowoczesnej energetyki odnawialnej (w przeciwieństwie do schyłkowej energetyki opartej na paliwach kopalnych) oraz ochrony klimatu. Polska zadeklarowała dojście do neutralności klimatycznej do 2050 roku, takie deklaracje składa też coraz więcej przedsiębiorstw, oczekują też tego konsumenci, zapotrzebowanie na wszelkie zielone, zaawansowane technologicznie rozwiązania będzie więc rosło.

A co z branżą motoryzacyjną i lotniczą, które zatrudniają mnóstwo specjalistów, ale wskutek pandemicznych kryzysów przechodzą spore turbulencje? Zdaniem ekspertów sektor automotive powoli dochodzi do siebie (mimo czasowych przestojów). Gorzej jednak wygląda przyszłość lotnictwa. Dopóki ruch samolotowy nie wróci do poziomów sprzed pandemii (a może to zająć kilka lat), dopóty cały przemysł produkcji samolotów i części – w czym specjalizuje się podkarpacka Dolina Lotnicza – będzie pogrążony w stagnacji.

Czas inżyniera

– W zasadzie wszystkie branże, poza sektorami objętymi obostrzeniami, powracają do normalnego funkcjonowania i ich kondycja poprawia się – mówi Joanna Kubik, menedżer w agencji zatrudnienia Randstad Polska. – W tym roku najbardziej poszukiwani nadal będą inżynierowie związani z nowoczesnymi technologiami, automatyką czy zastosowaniem sztucznej inteligencji. Wynika to przede wszystkim z przyspieszenia przemian technologicznych w gospodarce – zaznacza.

– Rok 2021 okazuje się czasem inżynierów – podsumowuje Paulina Szewczyk, starszy konsultant Engineering & Operations w Antal. – W czołówce najbardziej poszukiwanych pracowników są inżynierowie elektrotechnologii zajmujący się elektrotechniką, elektroniką, inżynierią telekomunikacyjną albo komputerową, co nierozerwalnie związane jest z szybkim rozwojem technologii – dodaje.

Liczy się kreatywność

Jak zaznacza Szewczyk, profesja inżyniera jest bez wątpienia jednym z zawodów przyszłości. Dyplom inżyniera jest w cenie, absolwenci kończący uczelnie techniczne mogą liczyć na dobre zarobki i ciekawą pracę. Tylko w tym roku do Antal trafiły zapytania o zatrudnienie prawie 100 inżynierów na takie stanowiska, jak inżynierowie produkcji, procesu, produktu, jakości, utrzymania ruchu i projektu.

Jednocześnie eksperci zaznaczają, że liczyć się będą nie tylko kompetencje związane bezpośrednio z zawodem. Pracodawcy coraz częściej poszukują bowiem osób z umiejętnościami myślenia kreatywnego i krytycznego, zdolnościami komunikacyjnymi oraz przede wszystkim z gotowością do szybkiego dostosowywania się do zmian.

Automatyzacja to szansa dla inżynierów

Narastające trendy automatyzacji i digitalizacji, prowadzące – wedle większości ekspertów – do ograniczenia popytu na ludzką pracę, dla osób z kompetencjami technicznymi to dobrze rysująca się przyszłość. Przemysł 4.0 niewątpliwie będzie generował coraz większe zapotrzebowanie na inżynierów i specjalistów. Dzisiaj, w Polsce, od podstaw budowanych jest co najmniej 10 zakładów produkcyjnych światowych potentatów z branży motoryzacyjnej czy FMCG. Zapotrzebowanie na inżynierów idzie w tysiące, więc można być spokojnym o ich przyszłość w najbliższych latach. Jednocześnie warto zauważyć, że uczelnie techniczne opuszcza zbyt mała liczba absolwentów, by zapełnić lukę między podażą a popytem. W systemie edukacji brakuje miejsc na kierunkach związanych z nowoczesnymi technologiami, na których o jedno miejsce ubiega się nawet 40 osób.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA