fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Biznes chce imigrantów

iStock
W 2020 r. Europę czeka wzmożona walka o pracowników z zagranicy. Przedsiębiorcy apelują o działania, które zwiększą szanse naszego kraju.

Już nie tylko Niemcy, Czechy czy Węgry próbują przyciągać pracowników z zagranicy. Zaczyna o tym mówić nawet Ukraina – będąca na razie największym w Europie zasobem siły roboczej – która przymierza się do wprowadzenia podwójnego obywatelstwa dla imigrantów zarobkowych. Niemcy na grudniowym szczycie rządu, pracodawców i związków zawodowych uzgodnili plan działań (w tym szybszych procedur wizowych), które ułatwią wprowadzenie 1 marca 2020 r. przepisów otwierających niemiecki rynek pracy na fachowców spoza UE.

Czytaj także: Zanim Ukraińcy ruszą na Zachód

Czytaj także: Trudno zastąpić Ukraińców. Wielu wybiera się do Niemiec

Tymczasem Polska, która dzięki uproszczonej procedurze zatrudniania pracowników ze Wschodu skutecznie o nich zabiegała, traci konkurencyjność. Miała ją zwiększyć nowa polityka migracyjna, która po dwóch latach prac wciąż nie jest gotowa. Opracowanie tej polityki – spójnej z polityką społeczną, ochroną zdrowia czy edukacją – to najczęściej powtarzany postulat organizacji pracodawców, które wielokrotnie przedstawiały propozycje działań zwiększających szanse Polski w globalnej walce o talenty.

Czytaj także: Trzeba dążyć do otwarcia granic

– Polityka migracyjna ugrzęzła w Polsce resortowej – mówi Arkadiusz Pączka, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP. Dodaje, że nadzorowaniem prac nad tą polityką, która dotyczy głównie kwestii zatrudnienia cudzoziemców, powinny się zająć resorty gospodarcze, a nie MSWiA.

Czytaj także: Co drugi Ukrainiec w Polsce siedzi już na walizkach

Pracodawcy apelują też o wydłużenie okresu pracy według uproszczonej procedury oświadczeń dla obywateli sześciu państw naszego regionu (na czele z Ukrainą i Białorusią) z obecnych sześciu do 12 albo nawet do 18 miesięcy. Stanisław Szwed, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, przypomina, że wydłużenie tego okresu do 12 miesięcy było przewidziane w nowej ustawie o rynku pracy, która mimo planów nie została przyjęta w 2019 r. MRPiPS popiera też postulat pracodawców, by wydawaniem zezwoleń na pracę każdego typu zajęły się powiatowe urzędy pracy. Pozwoliłoby to skrócić czas oczekiwania na decyzje dotyczące legalizacji pobytu, wydawane obecnie przez wojewodów. Dziś trwa to nawet 1,5 roku.

Czytaj także: Mateusz Rzemek: połóżmy kres prowizorce

Ten sam cel ma też postulat informatyzacji systemu obsługi obcokrajowców, a także zniesienia obowiązku uzyskania nowego zezwolenia na pobyt czasowy i pracę przez cudzoziemca, który tylko zmienia stanowisko u tego samego pracodawcy.

Czytaj także: Polska atrakcyjna dla Azjatów

– Nasze propozycje nie dotyczą szerszego otwierania się na cudzoziemców, lecz dostosowania do kodeksu postępowania administracyjnego, zgodnie z którym zezwolenie na pracę powinno być wydawane w ciągu miesiąca, a zezwolenie na pobyt w ciągu trzech miesięcy – zaznacza Michał Wysłocki, ekspert BCC ds. legalizacji pobytu i pracy cudzoziemców w Polsce.

Czytaj także: Firmom brakuje już nie tylko Polaków, ale i Ukraińców

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA