fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Trudno zastąpić Ukraińców

Bloomberg
Agencje zatrudnienia specjalizujące się w rekrutacji pracowników znad Dniepru coraz częściej szukają kandydatów do pracy także w innych krajach.

Na początku stycznia tego roku ważne zezwolenia na pobyt w Polsce miało prawie 423 tys. cudzoziemców, o ok. 50 tys. więcej niż rok wcześniej. Ponad połowę z nich stanowili Ukraińcy – wynika z danych Urzędu ds. Cudzoziemców. Ukraińcy dominowali również wśród obcokrajowców w rejestrach ZUS, gdzie na koniec III kwartału ich liczba wzrosła do 665,6 tys., prawie o ponad 9 proc. w porównaniu z początkiem roku.

Czytaj także: Biznes chce imigrantów. Co robi rząd, by ich zatrzymać?

Czytaj także: Zanim Ukraińcy ruszą na Zachód

Ponad trzy czwarte z nich stanowiły osoby z ukraińskim paszportem, do których trafia 74 proc. zezwoleń na pracę. Jednak większość pracowników ze Wschodu, pracuje w Polsce krótkoterminowo na tzw. oświadczenia, których liczba również w minionym roku wzrosła. Jak ocenia resort pracy, w sumie w Polsce pracuje w ciągu roku ok. 2 milionów pracowników z zagranicy, w większości z Ukrainy i w większości krótkoterminowo (do sześciu miesięcy w roku). Skłaniają do tego obecne przepisy i problemy w zdobyciu zezwoleń na pobyt i pracę.

Czytaj także: Mateusz Rzemek: połóżmy kres prowizorce

Czytaj także: Ukraińska armia na polskim rynku pracy

Czekając na politykę

Przedstawiciele agencji zatrudnienia specjalizujących się w rekrutacji pracowników z zagranicy, w tym głównie z Ukrainy, zgodnie twierdzą, że 2019 r. był ostatnim, kiedy wzrosła liczba pracujących w Polsce Ukraińców. Jak ocenia Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service, w 2020 r. znacznie trudniej będzie ich przekonać do pracy w Polsce, skoro od marca w Niemczech mają wejść w życie przepisy ułatwiające zatrudnianie fachowców i specjalistów spoza UE, o Ukraińców mocniej będą też konkurować Czesi, którzy ponaddwukrotnie (do 40 tys.) podwyższyli w tym roku limit ich zatrudnienia. Dodatkową barierą jest poprawa sytuacji gospodarczej na Ukrainie, gdzie realne płace mają wzrosnąć w tym roku o 10 proc., a hrywna zyskuje na wartości. Według grudniowej analizy ekspertów Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej (PUIG) i Foreign Personnel Service, w 2020 r. liczba imigrantów zarobkowych z Ukrainy w 2020 r. po raz pierwszy od sześciu lat zacznie spadać. Wpłynie na to poprawa społeczno-gospodarczej sytuacji Ukrainy oraz konkurencja Niemiec i Czech. – Polska przestaje być atrakcyjnym rynkiem pracy, m.in. przez wysokość zarobków oraz długotrwałe procedury związane z otrzymaniem pozwolenia na zatrudnienie i pobyt w naszym kraju – twierdzą eksperci PUIG.

Czytaj także: Firmom brakuje już nie tylko Polaków, ale i Ukraińców

Andrzej Drozd, wiceprezes izby, podkreśla, że warto byłoby wprowadzić dla cudzoziemców programy, które ułatwią im szybszą adaptację oraz integrację. Przewidywał to opracowany jeszcze w połowie 2018 r. projekt nowej polityki migracyjnej Polski, który jednak trafił do szuflady. Podobnie jak kolejny, z połowy 2019 r. Według informacji wydziału prasowego MSWiA międzyresortowy Zespół do spraw Migracji 17 grudnia zdecydował o powołaniu grupy roboczej, która zajmie się opracowaniem projektu dokumentu określającego główne założenia polityki migracyjnej Polski. Jej projekt polityki migracyjnej zostanie potem skierowany do konsultacji, a następnie przedstawiony do przyjęcia przez Radę Ministrów. Nie wiadomo, kiedy to jednak nastąpi, a tymczasem sąsiednie kraje nasilają zabiegi o pracowników z Ukrainy.

Czytaj także: Wschodnia Europa ma problem: drastyczny brak rąk do pracy

Alternatywa z Filipin

– W Czechach Ukraińcy szybko mogą uzyskać dwuletnie, a na Węgrzech 12-miesięczne zezwolenie na pracę – przypomina szef agencji Personnel Service, która od połowy 2019 r. ściąga do Polski pracowników z Indonezji. Sprowadziła ich na razie ponad 1,5 tys. (do pracy w zakładach AGD, RTV), a w tym roku zamierza zwiększyć ich liczbę do 2,5 tys. – 3 tys. Rekrutację pracowników z Azji, w tym z Filipin i Indonezji chce też rozwinąć agencja zatrudnienia Workroom. – Filipiny są jednym z dodatkowych kierunków, które pozwolą wyrównać braki związane z odpływem pracowników z Ukrainy – tłumaczy Arkadiusz Jankowski, prezes Workroom. Pracowników na Filipinach rekrutuje też GP People, która poza Ukraińcami sprowadza również pracowników z Mołdawii, Gruzji i Białorusi, a w minionym roku zatrudniła też kilkunastu Kubańczyków. Jak ocenia szef GP People Rafał Dryla, coraz trudniej jest rekrutować pracowników na Ukrainie, gdzie bardzo silnie działa perspektywa otwarcia rynku pracy w Niemczech. Według listopadowego sondażu Otto Work Force 52 proc. pracowników chce wyjechać z Polski do innego państwa, najczęściej do Niemiec. – Uproszczenie procedur związanych z pracą w Polsce z pewnością sprawiłoby, że część z tych osób wolałaby pozostać w naszym kraju – ocenia Tomasz Dudek, szef Otto Work Force Polska.

Czytaj także: Ukraińcy nie wystarczą, idzie kadra z Indonezji

– Już w 2019 r. obywatele Ukrainy coraz częściej pytali nas o oferty pracy w Niemczech – dodaje Anatoliy Zymnin, rzecznik agencji EWL, która sprowadza pracowników, głównie Ukraińców, ale zwiększa też rekrutację na Białorusi, w Mołdawii i Gruzji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA