fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Kreml milczy, z epidemią walczą władze regionalne

AFP
Regiony zdenerwowane bezczynnością władz centralnych same wprowadzają ostre środki powstrzymujące rozprzestrzenianie się koronawirusa.

– To nie jest żadna kwarantanna, tylko cyfrowy łagier. To nie jest Wuhan, lecz Sinciang – podsumował decyzje regionalnych władz rosyjski opozycjonista Leonid Wołkow, nawiązując do chińskich obozów koncentracyjnych dla muzułmanów z prowincji Sinciang.

Zaczęło się od stolicy, która samodzielnie wprowadziła „samoizolację” obywateli (nikt w Rosji nie używa nazwy „kwarantanna”). Za Moskwą poszło 27 z 89 rosyjskich regionów (w tym graniczący z Polską obwód kaliningradzki), nakazując swoim mieszkańcom pozostanie w domu.

W Jakucji dodatkowo wprowadzono nawet prohibicję, nie zważając na to, że w Rosji nigdy jeszcze tego rodzaju zakaz nie był efektywny.

Jednocześnie internauci w popularnym (choć formalnie nielegalnym od pięciu lat) komunikatorze Telegram zaczęli rozpuszczać plotki o wprowadzeniu w Moskwie stanu wyjątkowego, wyjeździe prezydenta z miasta, wprowadzeniu wojsk do stolicy czy całkowitym jej zamknięciu.

Eksperci zwrócili uwagę, że najbardziej aktywni z nich są związani z grupą wyższych oficerów FSB (np. internauta znany pod pseudonimem Niezygar). Każdorazowo plotki były dementowane przez stołeczne władze, w końcu w poniedziałek parlament przyjął ustawę, która przewiduje kary do siedmiu lat więzienia za rozpowszechnianie tzw. fake newsów.

Jednocześnie część deputowanych oskarżyła mera Moskwy o łamanie konstytucji i przywłaszczanie sobie cudzych pełnomocnictw – nie ma bowiem prawa wprowadzania kwarantanny.

Mimo takiego chaosu informacyjnego Kreml jednak milczy i nie korzysta ze swoich pełnomocnictw, co sprzyja przejmowaniu inicjatywy przez władze regionalne. Jednocześnie jedynym urzędnikiem, który przemówił, jest były premier Dmitrij Miedwiediew zajmujący obecnie niezbyt ważne i utworzone specjalnie dla niego stanowisko zastępcy sekretarza kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa. W długim przemówieniu umieszczonym na Instagramie przekonywał, że epidemia to duże zagrożenie dla kraju. Efektem była kolejna fala plotek o sporach na Kremlu, które miały sparaliżować centralne władze.

Inicjatywy władz regionalnych wywołały panikę wśród opozycji. W samej Moskwie władze zamierzają na przykład kontrolować poruszanie się obywateli za pomocą danych geolokacji z telefonów komórkowych oraz rozbudowanego komputerowego systemu rozpoznawania twarzy widocznych w kamerach monitoringu (zarówno miejskiego, jak i poszczególnych firm). – Koronawirus kiedyś zniknie, a ten cyfrowy łagier pozostanie – przestrzegł Wołkow.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA