fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Dzika adopcja: prokurator przegrał z dobrem dziecka - sąd o bezskuteczności uznania ojcostwa

123RF
Dziecko „nabyte” od rodziców biologicznych nie może być karane za decyzje dorosłych, którzy w celu ominięcia procedury adopcji złożyli przed sądem fałszywe oświadczenia związane z uznaniem ojcostwa.

Joanna i Bogdan R. chcieli adoptować dziecko, ale zamiast przejść do końca procedurę i odpowiednie szkolenia w ośrodku adopcyjnym wybrali tzw. dziką adopcję. Joanna poznała przez internet Mariolę - dziewczynę w ciąży, która była w trudnej sytuacji życiowej i zamierzała oddać dziecko do adopcji. Ojcem był jej wieloletni partner Adam. Mariola nie mogła na niego liczyć – nie interesował się nią, a wręcz namawiał na usunięcie ciąży.

Mariola umówiła się na przekazanie noworodka państwu R. Dziewczyna zamieszkała u nich tuż przed porodem, a oni zapewnili jej wszelką pomoc. Także po porodzie przez jakiś czas mieszkała w ich domu, choć córeczką, którą urodziła, zajmowała się już głównie pani R.

Małżonkowie i biologiczna matka doszli do wniosku, że najprostszym , najwygodniejszym i najszybszym sposobem na oddanie nowo narodzonego dziecka będzie złożenie przez Bogdana R. oświadczenia w Urzędzie Stanu Cywilnego, że to on jest biologicznym ojcem dziecka urodzonego przez Mariolę. I tak się stało. Dwa lata później sąd orzekł o przysposobieniu małoletniej Antoniny przez Joannę B.

Krzywoprzysięstwo, wyłudzenie, podżeganie

Gdy dziewczynka miała cztery lata jej biologiczna matka postanowiła odzyskać prawa do dziecka, a w staraniach tych wsparł ją Adam. Zawiadomili prokuraturę o dzikiej adopcji i nieprawdziwym oświadczeniu Bogdana R., iż to on jest ojcem biologicznym dziewczynki.

Sąd Rejonowy uznał Bogdana za winnego wyłudzenia poświadczenie nieprawdy w akcie urodzenia Antoniny przez podstępne wprowadzenie w błąd kierownika USC oraz za krzywoprzysięstwo. Został skazany na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywnę. W tym samym wyroku orzeczono również o winie Marioli (za ten same czyny) oraz Joanny (za podżeganie).

Na tym jednak nie koniec, bo prokurator wystąpił także z cywilnym powództwem o uznanie bezskuteczności uznania ojcostwa Bogdana R. Mariola i Adam przystąpili do sprawy w roli interwenientów ubocznych.

Problem w tym, że mała Antonina od pięciu lat wychowywała się w domu R. gdzie była otoczona troską, miłością i miała zapewnione komfortowe warunki i poczucie bezpieczeństwa. W jej świadomości to Joanna i Bogdan byli rodzicami.

Dziecko w darowiźnie - tego sąd nie akceptuje

Sąd przyznał, że zerwanie dotychczasowych więzi i relacji rodzinnych wytworzonych przez 5 lat u dziecka w rodzinie R. oraz dotychczasowym środowisku rodzinnym znanym dziecku, a także zmiana dotychczasowej tożsamości dziecka nie byłaby zgodna z dobrem i interesem małoletniej. Jednak wyrok o bezskuteczności uznania ojcostwa przez Bogdana R. tego dobra by nie naruszał: Joanna R. nie straciłaby praw do dziecka na rzecz Marioli i Adama, nadal byłaby jego matką w świetle prawa. Jedyny skutek byłby taki, że Bogdan R. musiałby przejść legalną procedurę adoptowania Antosi.

Ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa Bogdana R. byłoby natomiast pożądane ze względu na interes społeczny. Po to, by w przyszłości nie dochodziło do podobnych transakcji dziećmi pomiędzy rodzicami.

- Sąd czy Prokuratura nie mogą akceptować przekazywania dzieci przez rodziców w drodze darowizny czy odpłatnie, w ten sposób, że mężczyzna uznaje nie swoje dziecko, następnie jego żona przysposabia dziecko jako męża. To szybki, skuteczny sposób „nabycia" dziecka, lecz takie praktyki winny być zwalczane i absolutnie nie mogą być akceptowane przez sądy – argumentował Sąd Rejonowy orzekając, że uznanie przez Bogdana R. ojcostwa Antoniny R. jest bezskuteczne.

Wyrok zaskarżyli małżonkowie R. Zarzucali m.in., że Sąd I instancji dokonał błędnej wykładni pojęć „dobro dziecka" i „ochrona interesu społecznego" w art. 86 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, w kontekście legitymacji prokuratura do wytoczenia powództwa o uznanie bezskuteczności uznania ojcostwa.

Ważne pytania o dobro dziecka

Sąd Okręgowy w Sieradzu zauważył, że istota sporu sprowadza się do pytania , czy złożenie oświadczenia o uznaniu dziecka w sytuacji, kiedy nie jest się biologicznym ojcem, jest wystarczającym powodem do uznania, że ochrona interesu społecznego uzasadnia uznanie dziecka za bezskuteczne. Odpowiadając na takie pytanie należało szczegółowo ustalić w jakich okolicznościach doszło nie tylko do uznania dziecka przez pozwanego, ale też z jakiego powodu matka biologiczna dziecka znalazła się w rodzinie pozwanych. Tego Sąd Rejonowy nie zrobił.

A powody były ważne: Mariola szukała rodziny dla swojego dziecka, ponieważ jej partner go nie chciał i zostawił ją samą. Co więcej – po urodzeniu się Antosi, Adam odwiedził Mariolę u państwa R. i wyraził zgodę, by to Bogdan podał w USC, że dziewczynka jest owocem jego współżycia z Mariolą.

- Należało zatem zastanowić się, czy zgodne z dobrem dziecka jest uznanie bezskuteczności uznania przez Bogdana R., na które to pytanie należy udzielić odpowiedzi przeczącej. Dziecko bowiem wzrasta w pełnej rodzinie, kochającej ją i tylko taką rodzinę zna. Pozbawienie jej ojca nie spowoduje oczywiście odebranie dziecka przez rodziców biologicznych, ale spowoduje stan niepewności, ponieważ prawnie dziecko zostanie pozbawione ojca – stwierdził sieradzki SO.

 

Za głupotę dorosłych nie może płacić dziecko

Sąd Odwoławczy uznał też, że Sąd Rejonowy błędnie zdefiniował „ochronę interesu społecznego", o której mowa w art. 86 kro.

- Sam fakt złożenia nieprawdziwego oświadczenia, które pozwoliło ominąć procedurę adopcyjną jest oczywiście naganny. Jednak za swoje czyny pozwani ponieśli konsekwencje nie tylko karne, ale i emocjonalne Uwzględnienie zaś powództwa w realiach niniejszej sprawy spowodowałoby swoiste ukaranie dziecka, które na decyzje dorosłych, w tym zarówno rodziców biologicznych jak i prawnych, nie miało żadnego wpływu - podkreślił Sąd.

Przyznał, że choć z istoty swojej uznanie ojcostwa powinno zakładać biologiczne ojcostwo uznającego w stosunku do uznawanego, to przepisy kro nie wskazują, by uznanie było bezwzględnie nieważne w każdym przypadku uznania przez mężczyznę, który nie jest biologicznym ojcem dziecka. Natomiast fakt, że mężczyzna, który uznał dziecko nie jest jego ojcem biologicznym, może stanowić przyczynę uzasadniającą ustalenie bezskuteczności uznania w sytuacji wyraźnie określonej przez prawo i tylko na żądanie określonych osób, pod warunkiem, że jest  to zgodne z dobrem dziecka i służy ochronie interesu społecznego.

Według Sądu Okręgowego w Sieradzu w tej sprawie żadna z tych przesłanek nie zaistniała.

- Ochrona interesu społecznego to nie tylko „karanie" za działanie niegodne z prawem i przestrzeganie innych osób, ale też ocena osoby w interesie której się występuje - czy w interesie dziecka, które ma pełną, kochająca rodzinę, czy ojca biologicznego, który tego dziecka nie chciał, zostawił jego matkę samej sobie, wyraził zgodę na złożenie oświadczenia przez pozwanego i przez cały czas nie interesował się dzieckiem, oprócz incydentalnych odwiedzin – wyjaśnił Sąd.

Uznał, że nawet jeśli biologiczny ojciec uzna Antosię za swoje dziecko, trzeba brać pod uwagę, że zostanie pozbawiony władzy rodzicielskiej zważywszy na dotychczasowy stosunek do córki – obojętność. A to spowodowałoby, że w sensie prawnym dziecko zostałoby w ogóle pozbawione ojca.

- Nie zaistniała okoliczność, która uzasadniałby tak drastyczną ingerencję w życie Antoniny R. pozbawiając ją nie tylko ojca w znaczeniu prawnym ale i faktycznym, który od urodzenia ją wychowuje, utrzymuje i kocha – stwierdził Sąd zmieniając zaskarżony wyrok w ten sposób, że oddalił powództwo prokuratora.

Sygn. akt I Ca 495/17

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA