fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rankingi

Prawnik Roku/Najlepszy Bloger - Grzegorz Chmiel: Mamy bezpardonowy atak na sądy

Grzegorz Chmiel
Rzeczpospolita, Robert Gardziński
Celnie, często złośliwie, ale zawsze prawdziwie komentuje prawniczą rzeczywistość.

Rz: Skąd wziął się pomysł na bloga?

Grzegorz Chmiel: Stwierdziłem, że to jedyna droga, by dotrzeć do odbiorców. Wcześniej w komentarzach pod artykułami w internecie próbowałem tłumaczyć, jak wygląda praca sędziego od kuchni. Powszechne przekonanie jest takie, że za przewlekłość procesu winę ponosi leniwy, niedouczony i na dodatek skorumpowany sędzia. A gdy mówię, że mam 500 spraw, pada pytanie, czy to na rok. Gdy tłumaczę, że nie, że tyle prowadzę równocześnie, ludzie mi nie wierzą. Pomyślałem więc, że trzeba o tym jak najwięcej mówić i pisać. Nie tylko w komentarzach.

Na pana blogu ostatni wpis pojawił się w listopadzie. Mam nadzieję, że nie zrezygnował pan z jego prowadzenia.

Mam zamiar prowadzić go dalej. Problem w tym, że zawsze jest coś ważniejszego.

Przyznam, że trochę się zmartwiłam, bo pana ostatni wpis nosił tytuł „Mam dość", pisał pan o hejcie.

Czasem zdarzało mi się poruszyć temat, który jakiejś grupie się mocno nie podobał. Nagle pojawiało się pod moimi wpisami mnóstwo negatywnych, ale niemerytorycznych wpisów. Tym właśnie różni się hejt od krytyki. Najgłośniej krzyczą ci, co tekstu nie przeczytali.

Ostatnio odezwali się tatusiowie.

Tak, wyszedłem od przeczytanej gdzieś wypowiedzi, że przy orzekaniu w sprawach rozwodowych tylko w 4 proc. przypadków miejsce zamieszkania dziecka ustalane jest przy ojcu, z czego wyprowadzono wniosek, że ojcowie są dyskryminowani przez sądy. To częsty powód do krytyki sędziów. Zestawiłem to więc z własnym doświadczeniem, z którego wynika, że w 90 proc. spraw ustalenie miejsca zamieszkania dziecka przy matce następuje za zgodą lub wręcz na wniosek ojca. Z tego można wywnioskować, że większość ojców nie chce na stałe opiekować się dzieckiem.

Z komentarzy pod wpisem dowiedziałem się, że nie rozumiem najprostszych rzeczy. Najłagodniej określano mnie przymiotnikiem „głupi". Do zniechęcenia hejtem doszło to, że akurat prowadziłem bardzo trudne sprawy. Sędziemu trudno poradzić sobie z niektórymi wyrokami emocjonalnie. Nie mamy zagwarantowanego żadnego wsparcia instytucjonalnego. Słyszałem, że maszyniści, pod których pociąg rzuci się samobójca, otrzymują automatycznie pomoc. Sędzia ze stresem musi sobie radzić sam. A przecież podejmowanie decyzji o ludzkich losach nie jest łatwe.

Zajmuje się pan sprawami rodzinnymi?

Zajmuję się i sprawami rozwodowymi, i rodzinno-opiekuńczymi, ale też całym spektrum spraw cywilnych. Od bardzo drobnych czy dziwnych, jak np. o uchylenie uchwały wspólnoty mieszkaniowej w sprawie dorobienia klucza do kłódki, po rozliczenia gigantycznych kar umownych z kontraktów zbrojeniowych.

Czy mamy do czynienia z nagonką na sędziów?

Obawiam się, że aktualne staje się znów powiedzenie „Najlepiej nie myśl. Jak myślisz, to nie mów. Jak mówisz, to nie pisz. Jak napisałeś, to się nie dziw". Sędziom odbiera się prawo głosu w sprawach funkcjonowania sądownictwa. Zarzuca się im, że stają po jednej ze stron sporu politycznego. Coraz trudniej jest mi więc podjąć decyzję o powrocie do pisania bloga. Bo niezależna władza sądownicza nie jest żadnym rządzącym na rękę. Teraz zaś mamy do czynienia z frontalnym atakiem na sędziów.

—Rozmawiała Katarzyna Wójcik

Grzegorz Chmiel, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, III Wydział Cywilny, prowadzi blog sub-iudice.blogspot.com

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA