fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Ryszard Czarnecki: 2017: rok ekspansji Polski

Fotorzepa, Danuta Matloch
Kształtując suwerenną politykę, możemy pogodzić interesy największych światowych graczy, gdyż stabilność w naszym regionie opłaca się Zachodowi – pisze wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, polityk PiS.

Jak co roku przedstawiam próbę prognozy na nadchodzący rok. Miniony 2016 rok, zgodnie z moimi przewidywaniami, przyniósł upodmiotowienie Polski na arenie międzynarodowej. Z dość biernego obserwatora płynącego z głównym nurtem unijnej polityki Rzeczpospolita stała się głównym rozgrywającym w Europie Środkowo-Wschodniej i chcąc nie chcąc coraz bardziej muszą się z nami liczyć w Europie. Zatem mamy dziś pełne prawo nie tylko przewidywać i prognozować, ale również wyznaczać kierunki rozwoju Unii Europejskiej oraz jej cele polityczne i gospodarcze, a co za tym idzie realizować własny interes narodowy.

Między Kremlem a Białym Domem

Każdy (sic!), ale to każdy prezydent Stanów Zjednoczonych w najnowszej historii, łącznie z Ronaldem Reaganem, rozpoczynał swoją kadencję od deklaracji poprawy/normalizacji/resetu stosunków ze Związkiem Sowieckim/Rosją. To zwykły, niezmienny i praktyczny rytuał w dyplomacji.

Nie inaczej postępuje Donald Trump. Tyle i tylko tyle, bowiem tym razem o poprawie relacji między Rosją a USA nie może być mowy ze względu na jaskrawy konflikt interesów między tymi krajami. Chodzi o rynki nośników energii: ropy naftowej i gazu ziemnego. Teoretycznie USA, Rosja i Arabia Saudyjska, czyli trójka największych światowych producentów (ten sam poziom wydobycia), mogłyby się porozumieć w kwestii cen ropy. Tylko teoretycznie, gdyż powrót do wysokich cen energii zdusiłby w zarodku wysiłki administracji Trumpa ustabilizowania sytuacji ekonomicznej USA. Dalej, zasilenie budżetu Rosji ekstradolarami z eksportu ropy i gazu wzmogłoby mocarstwowe dążenia Władimira Putina i napędziło wyścig zbrojeń, a w konsekwencji zwielokrotniłoby nakłady i wysiłek wojenny USA. Moskwa i Waszyngton, niezależnie od retoryki, pozostaną wrogimi sobie państwami, bowiem ich interesy pozostają sprzeczne. Chyba że... Putin podniesie wysoko ręce i odda lwią część sektora wydobywczego w ręce zagranicznych koncernów paliwowych, ale to bajka raczej, a nierealny scenariusz.

Trójkąt ABC

W najbliższym roku koncept regionu Trójmorza, krajów położonych między Adriatykiem, Morzem Czarnym a Bałtyckim, ma szansę nabrać realnego kształtu i może stanowić w jakiejś mierze przeciwwagę albo czynnik równoważący dla ekspansywnej polityki gospodarczej krajów starej Unii i ich potencjalnej (albo realnej) bliskiej współpracy polityczno-gospodarczej z Rosją. Jaskrawym symbolem tego przymierza pozostaje rosyjsko-niemiecki gazociąg po dnie Bałtyku – Nord Stream, który obydwa kraje zamierzają rozbudować o dwie dodatkowe nitki.

Rozbudowa Nord Streamu nie ma ekonomicznego uzasadnienia, bo istniejące nitki gazociągu pozostają w 50 proc. niewykorzystane. Podwojenie możliwości przesyłowych Nord Streamu wskazuje, że Rosja zakłada zaprzestanie przesyłu gazu przez Białoruś i Ukrainę. Innymi słowy, bierze pod uwagę destabilizację tych krajów.

Jak miałby wyglądać taki scenariusz? Wystarczy wziąć za przykład militarne zaangażowanie Rosji Putina we wschodniej Ukrainie i aneksję Krymu. Putin dąży do odbudowania imperium sowiecko-rosyjskiego. W jakim stopniu państwa starej Unii, a zwłaszcza główni playmakerzy w UE, zamierzają jeśli nie pomóc, to przynajmniej zaakceptować taki rozwój wydarzeń? W tym kontekście działania Polski na forum Unii Europejskiej przeciwko oddaniu w rosyjskie ręce gazociągu OPAL, stanowiącego lądowe przedłużenie Nord Streamu, tworzy kolejną namacalną przesłankę ścisłej współpracy krajów w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Polska może zaproponować krajom Trójmorza czy też ABC gospodarczą stabilność, wzrost dobrobytu obywateli, nową architekturę bezpieczeństwa, a także wspólne, szeroko zakrojone przedsięwzięcia gospodarcze.

Na Wschód

Przez ostatnie lata – najpierw jako poseł do Parlamentu Europejskiego, a później jego wiceprzewodniczący – odbyłem kilkadziesiąt podróży dyplomatycznych do krajów szeroko rozumianej Europy Wschodniej i Azji Środkowej (postsowieckiej). Wiem, że agresywna polityka Rosji Putina odniosła zgoła odwrotny efekt w obu regionach –?zamiast podporządkowania się Rosji państwa od Kazachstanu po Azerbejdżan, Gruzję, Ukrainę i Białoruś chcą współpracować z szeroko rozumianym Zachodem.

Rolą Polski jest, by taką współpracę umożliwić i realizować. Rok 2017 daje takie możliwości. Choćby Światowe Expo 2017 w Astanie, stolicy Kazachstanu, gdzie obecność i oferta Polski mogą przynieść korzyści znacznie przewyższające nakłady.

Co możemy zaproponować poza udziałem w tym wydarzeniu prezydenta RP Andrzeja Dudy? Po pierwsze, nasz udział w tworzeniu Jedwabnego Szlaku. Po drugie, budowę korytarza transportowego od Skandynawii do Gdańska, Lwowa i Odessy. Po trzecie, wspólne przedsięwzięcia w energetyce i ochronie środowiska. Słowem: najszerzej pojętą wymianę i współpracę handlową oraz technologiczną. Jednak Azja to nie tylko Chiny i Jedwabny Szlak, to także między innymi Indie i Bawełniany Szlak – przez Iran, Morze Kaspijskie i Europę Wschodnią. Polsce powinno zależeć, by najbliższe lata przyniosły odtworzenie prastarych szlaków handlowych drogą lądową, bo szlaki z czasaów Jagiellonów, tworzyły podwaliny stabilności i zasobności nie tylko regionu Trójmorza, ale również Europy Wschodniej i Azji Środkowej.

Właśnie co przybyli do Wrocławia pierwsi żołnierze amerykańscy, w drodze jest również ich ciężki sprzęt. Trudno powstrzymać się od kąśliwych uwag na temat protestów przeciw ruchom amerykańskich wojsk w niemieckiej Brandenburgii. Trudno też nie patrzeć z przekąsem na poczynania rodzimych rokoszan w naszym Sejmie.

Prawo i Sprawiedliwość domyka właśnie swój plan bliskiej współpracy militarnej z USA zawieszony w praktyce (słynny reset z Moskwą!) na osiem lat rządów koalicji PO–PSL. Po roku rządów poszerza też i wzmacnia poparcie społeczne dla własnych poczynań. Programy 500+ i Mieszkanie+ przynoszą już pożądane efekty. Zwiększyliśmy dochody budżetu państwa, co daje możliwości realnych działań.

Dane ekonomiczne za grudzień zwiastują prosperity w 2017 roku. Możemy prowadzić teraz bardziej ofensywną i skuteczna politykę międzynarodową, w tym w obszarze gospodarki. Kształtując suwerenną politykę, możemy pogodzić interesy największych światowych graczy, gdyż stabilność w naszym regionie –w Europie Wschodniej, ale też w postsowieckiej Azji opłaca się Zachodowi. Takie rozwiązania leżą w interesie Stanów Zjednoczonych, którym powinno zależeć na przeciwdziałaniu destrukcji sianej przez Rosję Putina.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA