fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Rośnie liczba kierowców siadających za kółkiem po marihuanie

Prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków jest karane samo jak jazda po alkoholu
123RF
Policja wyłapuje coraz więcej kierowców po narkotykach, głównie po marihuanie. W zeszłym roku ponad 1,2 tys.

Jedni bywają nerwowi, pobudzeni lub wręcz agresywni, z kolei inni mają spowolnione reakcje i zasypiają za kierownicą. Obie grupy są równie niebezpieczne i, co gorsza, na naszych drogach ich przybywa. Problem prowadzących po narkotykach narasta – alarmuje policja, która ujawnia coraz więcej odurzonych kierowców.

– W ubiegłym roku zatrzymaliśmy ich ponad 1250, czyli dwukrotnie więcej niż kilka lat temu – mówi „Rzeczpospolitej" Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji (KGP).

14 proc. celnych trafień

Narkotyki kojarzą się nam z kartelami i szlakami przerzutu, ale rzadko są postrzegane jako zagrożenie na drogach. Tymczasem dane i policyjna praktyka wskazuje, że ma to miejsce.

Jeszcze w 2000 r. wyłapywanych było najwyżej kilkudziesięciu kierowców pod wpływem środków odurzających. W 2013 r. niecałe 700, a w roku w ubiegłym już o ponad pół tysiąca więcej. Wyrywkowych kontroli osób, które swoim zachowaniem wzbudziły podejrzenia policjantów, było w zeszłym roku w kraju blisko 9 tys. Celnych okazało się ok. 14 proc. z nich.

Najbardziej wstrząsający przypadek: celebryta Dariusz K., prowadząc po kokainie, zabił przechodzącą przez jezdnię kobietę (w 2014 r.). Jechał szybko, przed przejściem – jak twierdzą świadkowie – nawet nie zwolnił. Został oskarżony, proces trwa.

Miesiąc temu podczas imprezy na lotnisku w Pile zderzyły się dwa samochody. Jeden wjechał w matkę z dwójką dzieci. U kierowcy wykryto ślad THC, czyli marihuany. Ilość była nieznaczna, więc zdaniem śledczych nie miała wpływu na jego reakcje.

Są i tacy, którzy serwują sobie mieszanki i jadą. Tak jak 31-latek z Miechowa (woj. małopolskie). Odurzony uderzył w golfa. Miał w organizmie 2 promile alkoholu, marihuanę i amfetaminę.

Ile wypadków powodują odurzeni kierowcy, nie wiadomo – tego policyjne statystyki nie wyodrębniają. Pewne jest, że ci, którzy są dzisiaj wyłapywani, stanowią wierzchołek góry lodowej. Badania na obecność narkotyków i innych środków odurzających są wyrywkowe i rzadkie. Prowadzone, gdy kierowca budzi jakieś podejrzenia – jest np. pobudzony, agresywny lub odwrotnie: głowa opada mu na kierownicę.

Policjanci posiadają ok. 10 tys. narkotesterów. Kupują je komendy wspierane przez samorządy. Ale to drogie urządzenia, więc wciąż jest ich za mało.

– Oprócz podejrzanych zachowań kierowców stosujemy takie badania przy wszystkich wypadkach, w których są ofiary, a reakcje prowadzących pojazd są nieracjonalne. Pobierana jest od nich krew w celu badania na obecność alkoholu i narkotyków – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji

Też będą powszechne

Badanie narkotesterem nie ma wartości dowodowej, może tylko przesądzić, czy ktoś brał narkotyk i z jakiej grupy.

– Dopiero biegły, badając krew, określa, jaki to narkotyk, jego ilość i czy upośledzał on reakcje – mówi Konkolewski. Przyznaje, że problem nie jest do końca zdiagnozowany, a wstępne badania narkotesterem wciąż są rzadkie. Także dlatego, że badanie trwa ok. 10 minut, od kierowcy pobiera się ślinę, wymaga więc więcej zachodu.

Jest też inny problem: alkohol to prosty związek chemiczny. Substancji psychoaktywnych o skomplikowanych wzorach chemicznych są tysiące, nie mówiąc o dopalaczach.

Jednak, jak zauważają policjanci, kiedyś badania na alkohol też nie były powszechne.

– To, co jeszcze 20 lat temu było rzadkością: alkomaty, wideorejestratory, dzisiaj jest dostępne i na dużą skalę wykorzystywane. Wierzę, że niebawem badania drogowe na narkotyki też będą – mówi Konkolewski.

Policjanci przestrzegają, że jazda po narkotykach jest karana tak jak po alkoholu. Firmy ubezpieczeniowe nie płacą odszkodowania, gdy kierowca jest pijany lub pod wpływem środków odurzających.

– Na drodze trzeba być skoncentrowanym, bo wiele sytuacji może nas zaskoczyć. Narkotyk upośledza reakcje – podkreśla Andrzej Borowiak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA