fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Były strażnik SS czeka na wyrok. 93-latek przeprasza ofiary Holokaustu

AFP
93-letni były nazistowski strażnik obozu koncentracyjnego przeprosił w poniedziałek ofiary Holokaustu. W czwartek w Hamburgu zapadnie wyrok w głośnym procesie o współudział w okrucieństwach II wojny światowej.

- Dziś chciałbym przeprosić tych, którzy przeszli przez piekło tego szaleństwa, a także ich krewnych. Coś takiego nie może się już nigdy powtórzyć - powiedział Bruno Dey w poniedziałek przed sądem w Hamburgu.

Dey został oskarżony o współudział w zamordowaniu 5 230 osób, gdy był strażnikiem wieży SS w obozie Stutthof w pobliżu Gdańska.

Sąd ma wydać swój werdykt w czwartek. Prokuratorzy wnioskowali o trzy lata więzienia dla 93-latka.

Obrońca oskarżonego, Stefan Waterkamp, poprosił sąd o uniewinnienie lub wyrok w zawieszeniu, tłumacząc, że jego klient "nie przeżyje" więzienia.

Dey przed sądem zaprzeczył swojej winie za to, co wydarzyło się w obozie. Dodał, że proces "kosztował go dużo siły".

- Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że nigdy nie zapisałbym się dobrowolnie do SS ani do żadnego innego oddziału - zwłaszcza nie do obozu koncentracyjnego - mówił przed sądem. - Gdybym widział okazję do odejścia się ze służby, zrobiłbym to - dodał.

Przekonywał, że o "skali okrucieństw" dowiedział się dopiero po wysłuchaniu zeznań świadków i zapoznaniem się z raportami.

Dey jest sądzony w sądzie dla nieletnich, ponieważ miał wtedy od 17 do 18 lat. Waterkamp, jego adwokat, uważa, że od tak młodego człowieka nie można było oczekiwać, że odejdzie ze służby, a nastoletni Dey "nie widział drogi ucieczki".

Dodał, że jako zwykły strażnik wieży, Dey nie znałby skali "sadyzmu" i "nieludzkich warunków" panujących w obozie Adwokat mówił również, że zeznania świadków "poważnie wstrząsnęły" jego klientem.

Naziści utworzyli obóz Stutthof w 1939 r., początkowo wykorzystując go do przetrzymywania polskich więźniów politycznych. Ostatecznie jednak zatrzymano w nim 110 000 osób, w tym wielu Żydów. W obozie zginęło około 65 tys. osób.

Dey, który obecnie mieszka w Hamburgu, po wojnie został piekarzem.

Inny były strażnik w obozie Stutthof, obecnie 95-letni, został w ubiegłym tygodniu oskarżony o współudział w zamordowaniu kilkuset osób. Sąd w Wuppertalu będzie musiał ustalić z pomocą biegłych, czy oskarżony w tej sprawie będzie mógł wziąć udział w procesie.

Źródło: AFP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA