Przez tydzień - pożar wybuchł w ubiegłą niedzielę - z ogniem walczyło kilkuset strażaków.

Ogień strawił 6 tys. hektarów lasów i łąk.

Po siedmiu dniach walki z żywiołem ogień został ugaszony, ale wciąż trwa patrolowanie terenu parku narodowego - wciąż istnieje groźba, że ogień się tli, a to może grozić niekontrolowanym pożarem rozległych torfowisk.

Dodatkowym problemem dla strażaków była niemożność skorzystania z ciężkiego sprzętu gaśniczego, który mógłby ugrząźć w grząskich torfowiskach. Dlatego na niektórych odcinkach prowadzonej akcji konieczne było usypywanie dróg przejezdnych dla sprzętu strażaków.

Ostateczna decyzja dotycząca zakończenia akcji zapadnie najprawdopodobniej w poniedziałek.

Wiadomo już, że przyczyna pożaru było podpalenie traw w okolicy wsi Jagłowo. Za wskazanie osoby, która tego dokonała, dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego Andrzej Grygoruk wyznaczył 10 tys. zł nagrody. Podpalacza można wskazać, dzwoniąc na numer telefonu komórkowego dyrektora.