Przestępczość

Atak nożownika w Melbourne. Jedna osoba nie żyje, dwie ranne

AFP
Policjanci z Melbourne postrzelili mężczyznę, który podpalił samochód i rzucił się na przechodniów z nożem. Jedna osoba zginęła, w szpitalu zmarł również napastnik. Dwie inne osoby zostały ranne. Policja zmieniła kwalifikację przestępstwa i traktuje zdarzenie jako atak terrorystyczny po znalezieniu w samochodzie mężczyzny butli z gazem. Odpowiedzialność za atak wzięło na siebie Państwo Islamskie.

Policja poinformowała, że otrzymała doniesienie o podpaleniu samochodu w pobliżu Swanston Street około godziny 16.20 lokalnego czasu.

W oświadczeniu policja poinformowała, że mężczyzna został aresztowany na miejscu zdarzenia i został przewieziony do szpitala w stanie krytycznym. Funkcjonariusze postrzelili mężczyznę, który po podpaleniu auta miał rzucić się na przechodniów z nożem.

"Kilka osób otrzymało pomoc medyczną z powodu ran kłutych" - czytamy w komunikacie. Później na konferencji prasowej policja podała, że jedna osoba zginęła, dwie kolejne zostały ranne.

W internecie pojawiło się kilka amatorskich filmów wideo ze zdarzenia. Policja podkreślała pierwotnie, że nie był to akt terrorystyczny. Później przyznała jednak, że w samochodzie napastnika znaleziono butli z gazem i zdarzenie traktowane jest jako czyn terrorystyczny, choć nie zagrażający już społeczności.

Komisarz policji stanu Victoria Graham Ashton powiedział, że podejrzany, który pochodził z Somalii, był wcześniej znany policji. - Jest kimś, kogo zna zarówno policja stanu Victoria, jak i federalne służby wywiadowcze - poinformował.

Premier Scott Morrison potępił "zły i tchórzliwy atak". "Australijczycy nigdy nie dadzą się zastraszyć tymi atakami. Pozostaniemy przy naszym sposobie życia i będziemy cieszyć się wolnością, której terroryści nienawidzą" - napisał w oświadczeniu.

Odpowiedzialność za atak wzięło na siebie Państwo Islamskie. Według doniesień agencji prasowych, mężczyzna zmarł w szpitalu, do którego trafił po postrzeleniu w klatkę piersiową przez policjanta.

Mieszkająca w Melbourne Meegan May powiedziała serwisowi news.com, że znajdowała się w tramwaju na Bourke Street, jadącym do miasta, gdy pojazd zatrzymał się tuż przed Elizabeth Street, o przecznicę przed centrum handlowym. Usłyszała, jak ktoś zaczął krzyczeć "on ma nóż!".

Spojrzała przez tylne okno tramwaju i zauważyła palący się samochód. - Był jeden człowiek i dwóch policjantów, próbujących go uspokoić. Chwilę później usłyszałam głośny huk, dla mnie brzmiało to jak wystrzał z broni palnej - powiedziała.

Źródło: rp.pl/ AFP

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL