Na 12-sekundowym nagraniu widać, jak Etiopka trzyma się okiennej ramy i błaga o pomoc (media sugerują, że najwyraźniej w ostatniej chwili zmieniła zdanie i postanowiła nie rzucać się w dół z siódmego piętra). Jej pracodawczyni nie wyciąga jednak do niej ręki. Mówi jedynie: Och, szalona, wracaj do środka.

 

Chwilę później Etiopka krzyczy "złap mnie, złap mnie!" po czym jej ręka ześlizguje się z ramy i kobieta zaczyna spadać. Jej upadek amortyzuje jednak nieco znajdująca się niżej markiza, która ratuje Etiopkę przed śmiercią. W tym czasie jej pracodawczyni nadal wszystko nagrywa, a chwilę później umieszcza nagranie w internecie.

W wyniku upadku Etiopka doznała krwotoku z nosa i ucha, złamała też rękę. Jej życiu jednak nic nie zagraża.

Policja wszczęła już śledztwo w sprawie nie udzielenia pomocy kobiecie przez jej pracodawczynię.

Nie jest jasne, dlaczego Etiopka chciała targnąć się na swoje życie.

"The Guardian" przypomina, że w Kuwejcie w charakterze pomocy domowej pracuje blisko 600 tysięcy osób - w większości Azjatów. Wiele zatrudnionych w takim charakterze kobiet skarży się na nękanie ze strony pracodawców i nie płacenie wynagrodzenia na czas.