fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Napoje jeszcze chwilę bez podwyżek. Świat od dawna testuje podatki

Adobe Stock
Mimo zapowiedzi, nie odbyła się dziś Rada Ministrów, która miała zająć się podatkiem od słodkich napojów i małpek.

Według informacji przekazanych „Rzeczpospolitej” w ubiegłym tygodniu, projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów miał trafić dziś, we wtorek, na Radę Ministrów. Ostatecznie projekt na obrady nie trafił, ponieważ ministrowie dziś jednak nie obradują. W polskiej polityce wiele się dziś dzieje, według informacji KPRM, premier Morawiecki przebywa w Niemczech, a do Polski przylatuje z wizytą Vera Jourova, unijna komisarz sprawiedliwości.

Zapowiedź szybkiego uchwalenia ustawy wywołała burzę wśród producentów żywności, do redakcji trafiły listy z protestami od producentów buraka cukrowego, związków producentów żywności, producentów soków, organizacji handlu i co najmniej dwóch organizacji pracodawców - wszystkie mniej i bardziej oficjalne instytucje lobbingowe zajęły krytyczne stanowisko wobec projektu.

Polska tyje

- Zasadniczym celem projektu ustawy jest wykorzystanie polityki fiskalnej jako narzędzia służącego promocji prozdrowotnych wyborów konsumentów – informuje w uzasadnieniu resort zdrowia. Projekt zakłada dodatkowy podatek narzucony na napoje słodzone oraz opłatę za sprzedaż małych butelek z alkoholem w sklepach. Im słodszy napój, tym bardziej podrożeje, dodatkową opłatę projekt narzuci jeszcze na napoje energetyczne. Głównym argumentem jest walka z tyciem Polaków. Polskie dzieci są zaliczane od kilku lat do najszybciej tyjących w Europie. Pod względem występowania nadwagi i otyłości u dorosłych, Polska zajmuje już piąte miejsce (DuPont, Światowy Indeks Bezpieczeństwa Żywnościowego, 2016). Ok. 64 proc. Polaków ma nadmierną masę ciała, czyli wskaźnik BMI powyżej 25, kobiety są nieco szczuplejsze – nadmierną wagę ma 49 proc. Młodzież jest nieco szczuplejsza, ale i tak waży najwięcej w historii - 22 proc. chłopców i 17,8 proc. dziewcząt ma nadwagę lub otyłość. Resort ma nadzieję, że wyższa cena napojów wpłynie na mniejszą konsumpcję i przez to – spadek masy ciała lub chociaż zahamowanie niekorzystnego trendu.

Za obciążeniem opłatą sprzedaży małpek przemawia fakt, że (zdaniem resortu), mała objętość opakowania napoju alkoholowego, stosunkowo niska cena produktu, a także łatwość szybkiego spożycia wielokrotnie determinuje wybór właśnie tych produktów (do 300 ml) i znacząco wpływa na ich atrakcyjność, szczególnie wśród niektórych grup społecznych.

Czytaj także: Terapeuta: Uważam, że małpki powinny być zakazane 

Słodkie napoje zdecydowanie mają przyjaciół wśród instytucji publicznych zajmujących się odżywianiem lub zdrowiem publicznym.

Badania Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie (2018 r.) wykazały, iż cukier zawarty w słodzonych napojach gazowanych i niegazowanych stanowi 23 proc. ogółu cukrów spożywanych przez młodzież w postaci płynnych produktów. – Napoje gazowane i niegazowane stanowią jedno z głównych źródeł sacharozy w diecie młodzieży w Polsce – napisał zakład na pytanie „Rzeczpospolitej”. Główny Inspektorat Sanitarny na swojej stronie cytuje opinię konsultanta krajowego w dziedzinie zdrowia publicznego w sprawie podjęcia dyskusji na temat przyjęcia regulacji zmierzających do ograniczenia spożycia produktów wysokosłodzonych: „Badania wskazują, że słodzone napoje i przekąski są jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za wzrost masy ciała. Dlatego też szereg państw Unii Europejskiej wprowadziło prawne ograniczenia w dostępie do tych produktów” – pisze Jarosław Pinkas, szef GIS oraz konsultant ds. zdrowia publicznego. Podkreśla, że uzasadnione są różne działania na rzecz obniżenia spożycia cukru, a podatki mogą być jednym z takich elementów, drugim kluczowym krokiem jest reformulacja składu produktów spożywczych, czyli zmiana składu w kierunku obniżania zawartości cukru.

Świat testuje podatki od cukru

Rozwiązanie znajduje coraz więcej poparcia na świecie. Polska idzie śladami Węgier, Francji, Portugalii, Irlandii, Wielkiej Brytanii czy Finlandii. - Coraz więcej krajów na całym świecie dyskutuje o potrzebie dodatkowego opodatkowania napojów słodzonych, które przyczyniają do wzrostu otyłości, powstawaniu chorób i szkodzą zdrowiu – mówi „Rzeczpospolitej” Anna Kozieł, ekspertka od spraw zdrowia w Banku Światowym. - W Meksyku na przykład już w pierwszym roku od wprowadzenia podatku od napoi słodzonych ich konsumpcja spadła o 14 procent, zaś konsumpcja wody wzrosła. Pozytywne trendy spadku konsumpcji zaobserwowano także w latach następnych. Jednocześnie budżet państwa zyskał dodatkowe środki na poziomie 0,1 procent produktu krajowego brutto (PKB) rocznie. Rząd brytyjski z kolei w 2018 r. wprowadził dodatkową opłatę dla branży napojów bezalkoholowych, aby powstrzymać falę otyłości. W konsekwencji połowa producentów obniżyła zawartość cukru w swoich produktach. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że podniesienie ceny słodzonych produktów o 20 procent może o tyle samo zmniejszyć konsumpcję – mówi Anna Kozieł. 

Ekspertka przypomina, że przeciętna puszka słodkiego napoju zawiera 40 gram cukru, czyli około 10 łyżeczek. Szacuje się, że w latach 2010-2030 straty spowodowane cukrzycą, do której przyczyniają się także napoje słodzone, wyniosą 1,7 biliona dolarów, czyli trzykrotność polskiego rocznego PKB. Według Narodowego Funduszu Zdrowia, Polska wydaje 1,5 miliarda złotych na refundację leków i pasków stosowanych w leczeniu cukrzycy, a ta choroba jest jedną z głównych chorób związanych z otyłością.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA