fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Thales przeciw Airbusowi w kosmicznej rozgrywce

Rakieta Vega wynosi na orbitę tureckiego satelitę. Gujana Francuska 5 grudnia 2016 r.
PAP/EPA
Koncern walczy o przyszłe polskie zamówienia satelitarne warte setki milionów euro.

Thales, francuski potentat zbrojeniowy i technologiczny, chce wykorzystać spór Airbusa z MON o caracale i wygrać z lotniczym gigantem starcie o prymat w przyszłym polskim biznesie satelitarnym.

Airbus od lat konsekwentnie budował nad Wisłą swoją pozycję potencjalnego dostawcy technologii kosmicznych i głównego uczestnika polskiego programu budowy satelity obserwacyjnego. Teraz rolę lidera na polskiej drodze w kosmos ma szansę przejąć Thales, elektroniczna potęga w dziedzinie radiolokacji, cyberbezpieczeństwa, informatycznych technologii militarnych (ponad 14 mld euro przychodów w 2013 r.).

– W rywalizacji z konkurentami mamy coraz mocniejsze argumenty – przekonuje Paweł Piotrowski, prezes działającej już od dekady spółki Thales Polska.

Turecki przykład

W miniony poniedziałek z kosmodromu Arianespace w Gujanie Francuskiej Thales Alenia Space (2,1 mld euro rocznych przychodów oraz 7,5 tys. pracowników w ośmiu krajach) i Telespazio – konsorcjum koncentrujące francusko-włoskie przemysłowe potencjały kosmiczne wystrzeliło ważącego tonę satelitę obserwacyjnego GÖKTÜRK – 1, zbudowanego na zamówienie tureckiej armii. Wartość programu kosmicznego zrealizowanego na zlecenie Ankary eksperci wyceniają na 250 mln euro. Aż 100 mln euro z tej kwoty zainwestowano w projekt i budowę przez Thales tureckiej fabryki satelitów.

– Pozwoliło to na stworzenie i przetestowanie umieszczonego właśnie na orbicie satelity optycznego wysokiej rozdzielczości. Thales współpracował przy tym z tureckimi ośrodkami badawczymi i przemysłem. Taką, zakończoną sukcesem, drogę transferu technologii i umiejętności, sprawdzoną też w Brazylii, Hiszpanii czy Belgii, Thales proponuje teraz w Polsce – twierdzi Piotrowski.

Szef polskiego Thalesa podkreśla, że koncern czyni przygotowania do rozwoju satelitarnego biznesu w Polsce, a list intencyjny podpisany z Polską Grupą Zbrojeniową rozpoczął współpracę na tym polu.

Michel Mathieu wiceprezes ds. operacyjnych i realizacji Grupy Thales, jest optymistą: – Oceniam, że w ciągu dwóch–pięciu lat Polska powinna zyskać takie kompetencje, by sama mogła stworzyć pełnego satelitę, a także wyprodukować część komponentów – twierdzi.

Satelitarny biznes z ESA

Polski rząd zakłada, iż wart kilkaset milionów euro planowany obecnie program budowy satelity zwiadowczego, powinien dać rozwojowy impet całemu przemysłowi kosmicznemu w Polsce.

Już 270 polskich firm i placówek badawczych dokonało rejestracji w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), otwierając sobie drogę do przetargów i zleceń. Zainteresowanie technologicznym biznesem rośnie, bo według szacunków branży każde jedno euro zainwestowanie w najwyższe kosmiczne technologie przynosi firmom nawet ok. 5 euro profitu w całym biznesie.

– W oczekiwaniu na własnego satelitę materiały do celów rozpoznania wojskowego pozyskujemy dzięki włoskim satelitom SAR – mówi gen. Adam Sowa, spec od technologii kosmicznych w Wojskowej Akademii Technicznej. – Oczywiście nasze ambicje sięgają dalej – nie kryje generał. Jak podkreśla celem jest zbudowanie własnych, niezależnych źródeł pozyskiwania strategicznych informacji.

To dlatego tworzenie narodowych zdolności do śledzenia z kosmosu newralgicznych obszarów chcemy połączyć z rozwijaniem nowego, satelitarnego biznesu w kraju.

– Łączny roczny budżet kosmiczny Polski, która dopiero od 2012 r. jest pełnoprawnym członkiem ESA wynosi ok. 90 mln euro, ale tylko część środków z naszej składki do agencji wraca do krajowej gospodarki w postaci projektów i zleceń dla firm i instytucji – mówi Jacek Kosiec ze Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego. Roczny przychód branży kształtuje się na poziomie poniżej 20 mln euro. To poniżej naszych możliwości i oczekiwań.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA