fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Targi zbrojeniowe w Kijowie bez PGZ

PAP
Polskie państwowe fabryki broni wciąż nie wykorzystują szansy do robienia biznesu z Ukrainą. Tegoroczna nieobecność Polskiej Grupy Zbrojeniowej na największej wystawie obronnej w tym kraju potwierdza, że oddajemy rynek konkurentom.

Zbrojeniowe targi Arms & Security w Kijowie zawsze były najlepszym wskaźnikiem poziomu biznesowych relacji naszej zbrojeniówki z ukraińskimi sąsiadami. Na przyszłotygodniową edycję wystawy nie wybiera się jednak PGZ. Nie będzie tam też ważnych przedstawicieli MON. To wyraz słabości marketingu politycznego i biznesowego. Korzystają konkurenci: Amerykanie, Turcy, firmy izraelskie, brytyjskie i czeskie.

Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju, tłumaczy, że choć arsenały Kijowa, dzięki inwestycjom, znacznie rozwinęły się w ostatnich latach, to polski przemysł mógłby za wschodnią granicą sporo zarobić. Armii ukraińskiej potrzebne jest coraz bardziej zaawansowane wyposażenie: nowoczesne urządzenia optoelektroniczne, broń artyleryjska, dobre środki łączności. Kijów, tak jak jeszcze niedawno Warszawa, szuka też sposobów, aby sprzęt budować u siebie w kooperacji przemysłowej, bo to zawsze gospodarczy bonus, który obniża koszty modernizacji. – Eksport uzbrojenia to trudny biznes wymagający państwowego wsparcia, dyskrecji i budowanego latami zaufania. To oznacza też konieczność podejmowanie starań, a także – zwłaszcza w przypadku Ukrainy – rozsądnego wsparcia kredytowego. Nie widzę po naszej stronie tego wysiłku – nie kryje rozczarowania Kułakowski.

Ilona Kachniarz, dyrektor Departamentu Komunikacji i Marketingu PGZ, wyjaśnia, że udział firmy w targach Arms & Security uwarunkowany był przede wszystkim kwestiami bezpieczeństwa covidowego pracowników i realizowanymi obecnie projektami biznesowymi. – Ze względu na trwające od początku roku ograniczenia związane z podróżowaniem oraz alerty naszego MSZ dotyczące Ukrainy zdecydowaliśmy się na ograniczony udział przedstawicieli spółek – mówi rzeczniczka PGZ.

Podkreśla, że zbrojeniowa grupa kapitałowa dostrzega szereg możliwości współpracy z sąsiadami z Ukrainy, czego przykładem są np. prace prowadzone przy projekcie przenośnego zestawu przeciwpancernych pocisków kierowanych Pirat. – Jesteśmy zaangażowani w wiele postępowań na rzecz Sił Zbrojnych Ukrainy, a potencjalne transakcje są na różnych etapach przygotowania – dodaje.

Na szczęście więcej zapału do ekspansji na zbrojeniowym rynku wschodnich sąsiadów mają nasi prywatni przedsiębiorcy, na czele z ożarowską Grupą WB, i to oni na targach w Kijowie przejmują od PGZ inicjatywę. Ożarowska firma technologiczna na początku wysyłała do Kijowa głównie systemy dronów FlyEye do powietrznego rozpoznania i wskazywania celów artylerii. Potem proponowała coraz bardziej zaawansowaną elektronikę: urządzenia komunikacji, dowodzenia i zarządzania polem walki. Ukraińska armia była w gronie pierwszych użytkowników zdalnie sterowanej precyzyjnej amunicji Warmate. Grupa WB, która w kraju produkuje radiostacje polowe w gdyńskim Radmorze, sprzedaje je formacjom mundurowym Ukrainy. Poziom technologiczny projektów ożarowskiej firmy rośnie – wespół z Ukraińcami powstaje rakietowy system obrony przeciwlotniczej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA