fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prokuratorzy

Zesłana na delegację prokurator pozwie swoich szefów za dyskryminację

Prokurator
Prokurator
Fotorzepa / Marian Zubrzycki
W przyszły poniedziałek do warszawskiego sądu pracy trafić ma pozew prokurator Katarzyny Kwiatkowskiej, szefowej niezależnego Stowarzyszenia Lex Super Omnia przeciwko kierownictwu prokuratury - za dyskryminację i nierówne traktowanie - pisze Onet.

Decyzją Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego prok. Kwiatkowska została zesłana na półroczną delegację z Warszawy do odległego o ponad 180 km Golubia-Dobrzynia w woj. kujawsko-pomorskim - podaje onet.pl.

Oprócz prokurator Kwiatkowską jeszcze pięcioro członków Stowarzyszenia Lex Super Omnia w poniedziałek, 18 stycznia 2021 r. dowiedziało się, że za 48 godzin, w środę mają stawić się w nowych miejscach pracy odległych o kilkaset kilometrów.

Prokuratorzy zostali delegowani do niewielkich miejscowości, co rzeczniczka Prokuratury Krajowej uzasadniała potrzebą wsparcia kadrowego tamtych jednostek w dobie pandemii.

- Musimy sobie od nowa zorganizować całe życie w innym miejscu. Żołnierze przynajmniej dostają koszary, a nas wzięto "w kamasze" bez zakwaterowania - mówi Onetowi prok. Kwiatkowska.

Inna delegowana prokurator Ewa Wrzosek - która od 26 stycznia stawia się w Śremie w Wielkopolskiem, ponad 300 km od Warszawy - podkreśla, że jej nowa przełożona nie sygnalizowała kierownictwu prokuratury żadnych braków kadrowych.

Dopiero od lutego pracę w jednostce, do której została delegowana - w Prokuraturze Rejonowej w Golubiu-Dobrzyniu - będzie w stanie zacząć prok. Katarzyna Kwiatkowska, prezes Stowarzyszenia Lex Super Omnia. Powód jest banalny - od lutego będzie w stanie wynająć mieszkanie.

- Wcześniej musiałabym chyba sypiać na karimacie w siedzibie prokuratury, czego raczej sobie nie wyobrażam - mówi Onetowi prok. Kwiatkowska. - Dlatego obecnie przebywam na urlopie. Co prawda, mój nowy przełożony nie udzielił mi go zbyt chętnie, ale uświadomiłam mu, że ja w pracy pokątnie nocować nie zamierzam - wskazuje. - Fakty są takie, że w niewielkiej miejscowości wynajęcie mieszkania z dnia na dzień - a przed taką koniecznością nas postawiono - jest praktycznie niemożliwe. Hotele, jak wiadomo, w pandemii nie działają, więc co by mi bez lokum pozostawało? Nocować na zestawionych fotelach w prokuraturze? - pyta.

- Z powodu decyzji pana Święczkowskiego, czyli prokuratora krajowego, my praktycznie zostaliśmy potraktowani jak wojsko, wzięci w kamasze. Różnica jest jednak taka, że wojskowi dostają chociaż koszary. A my o miejsce do spania musimy sami zadbać i sami je sobie zorganizować. Wedle woli pana Święczkowskiego pierwotnie miało to nastąpić w ciągu 48 godzin.

Czytaj więcej na onet.pl

Źródło: onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA