fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Koronawirus: Złamała kwarantannę. Trafiła do celi z matką, która miała zabić swoje dziecko

Fotorzepa, Łukasz Solski
Pani Karolina z Torunia, która dwukrotnie złamała zasady kwarantanny, pięć miesięcy spędziła w areszcie. Kobieta w czwartek decyzją sądu wyszła na wolność.

Do zatrzymania doszło wiosną tego roku, krótko po wybuchu pandemii koronawirusa. 38-letnia mieszkanka Torunia pomimo odbywania domowej kwarantanny, wyszła dwa razy z mieszkania na zakupy. Jak informuje "Polska Times", niedługo po tym okazało się, że sama miała dodatni wynik na koronawirusa. Prokuratura ustaliła, że kobieta w czasie swoich spacerów miała styczność z 31 osobami, które też trafiły na przymusową kwarantannę.

Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód oskarżyła 38-latkę z art. 165 par. 1 kodeksu karnego. Przepis ten mówi o sprowadzeniu zagrożenia dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez stworzenie ryzyka epidemiologicznego i szerzenia choroby zakaźnej. Grozi za to kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Śledczy zażądali na początek trzymiesięcznego aresztu. Potem wystąpili o jego przedłużenie, na co sąd przystał i wydłużył go o dwa miesiące - do 29 września.

Czytaj także:

W czwartek toruński Sąd Okręgowy zmienił zdanie i wypuścił panią Karolinę z aresztu bez żadnych dodatkowych warunków.

Jak informuje portal Onet.pl, pani Karolina początkowo - gdy była zakażona koronawirusem - przebywała w Zakładzie Karnym w Potulicach w pomieszczeniu dla osób chorych. Później, gdy stwierdzono, że nie jest już nosicielem wirusa, przeniesiono ją do Zakładu Karnego w Grudziądzu, gdzie miała przebywać do 29 września.

Czas, który od maja spędziła w areszcie wspomina jako "wyjęty z życia". - Kiedy usłyszałam, że idę siedzieć kompletnie się załamałam. Od razu był płacz nie do powstrzymania, odechciało mi się żyć - mówi w rozmowie z portalem.

- Najpierw siedziałam w celi siedmioosobowej, potem jedna osoba ubyła. W tej samej celi była kobieta, która miała odpowiadać za handel ludźmi i matka, która miała zabić swoje miesięczne dziecko wystawiając je na mróz. Koszmar - wspomina.

Kobieta opowiada, że w celach nie było żadnego podziału na osoby podejrzane o lżejsze przestępstwa, wszystko było wymieszane. - Taki "najgorszy element", a obok ja, siedząca za to, że dwa razy wyszłam z kwarantanny - mówi.

Źródło: Onet.pl / rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA