fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Tomasz Pietryga: z oskarżeniami jeszcze poczekajmy

Sławomir Nowak
Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Zatrzymanie Sławomira Nowaka, polityka Platformy Obywatelskiej, w modelu prokurator generalny-minister sprawiedliwości zawsze będzie miało odcień polityczny.

Dobrze, że do zatrzymania nie doszło w finale kampanii wyborczej. Polityczna pokusa pewnie była duża. Gdyby śledczy poszli tą drogą, byłoby to ewidentnie uznane za mieszanie się prokuratury i służb w kampanię i próbę wpływu na jej wynik.

O szczegółach sprawy ciągle wiadomo niewiele. Sprawą byłego ministra transportu zajmują się osobno dwie prokuratury – w Polsce i na Ukrainie. Działania koordynuje zespół śledczych. Śledztwo trwało kilka lat, z jego inicjatywą wyszli Ukraińcy. A chodzi o czasy, kiedy Sławomir Nowak kierował ukraińską Państwową Służbą Dróg Samochodowych, czyli pełnił tam wysoką funkcję publiczną. Zarzuty są grubego kalibru: korupcja, pranie pieniędzy, udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Zatrzymanie Sławomira Nowaka w Polsce wskazuje na to, że będzie sądzony w kraju, chodzi bowiem o przestępstwo transgraniczne. Dodatkowo zgodnie z kodeksem karnym warunkiem odpowiedzialności za czyn popełniony za granicą jest uznanie takiego czynu za przestępstwo również przez ustawę obowiązującą w miejscu jego popełnienia. Oczywiście Sławomir Nowak jest dziś w świetle prawa niewinny, a prokuratura musi uprawdopodobnić swoje zarzuty i skonstruować akt oskarżenia. W przeszłości bywało z tym różnie, kiedy opadał medialny kurz. Zatem i do tej sprawy, zwłaszcza że dotyczy polityka opozycji, trzeba podejść ostrożnie. Nie należy wykluczać, że może mieć ona również szerszy kontekst polityczny: rozliczeń aktualnej władzy na Ukrainie z ekipą byłego prezydenta Petra Poroszenki.

Sławomir Nowak już wcześniej budził kontrowersje. W pewnym momencie stał się nawet obciążeniem wizerunkowym dla gabinetu Donalda Tuska. Afera zegarkowa to już kanon, podobnie jak słynne nagranie rozmowy o prywatnych problemach byłego ministra transportu z wiceministrem finansów odpowiedzialnym za służby skarbowe. Z tego też powodu Donald Tusk pozbył się swojego współpracownika i od tej pory Sławomir Nowak przebywał w drugim, niemedialnym, szeregu polityków. Chociaż udział w sztabie wyborczym – najpierw Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, a następnie Rafała Trzaskowskiego – spowoduje, że ta sprawa zapewne będzie teraz rozgrywana politycznie. Mało prawdopodobne jednak, by uderzyła wizerunkowo w Trzaskowskiego, który obecnie krąży po zupełnie innej orbicie. A Donald Tusk? On jest już na politycznej emeryturze. Dlatego poczekajmy. Dziś Sławomirowi Nowakowi przysługuje domniemanie niewinności i jak każdy obywatel ma on prawo do obrony.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA