Wczoraj w nocy posłowie głosowali w sprawie zatwierdzenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
Kandydatami zgłoszonymi przez PiS byli Bartosz Kownacki, Arkadiusz Mularczyk, Kazimierz Smoliński i Marek Ast.
Kandydatkami opozycji były Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO) i Joanna Senyszyn (SLD).
O powtórzeniu głosowania zdecydowała marszałek Sejmu Elżbieta Witek z PiS, twierdząc, że część posłów miała problemy z urządzeniami do głosowania, a prośba o anulowanie głosowania pochodzi od posłów opozycji.
Tymczasem z nagrań wynika, że słowa o konieczności anulowania głosowania - "bo my przegramy" - padły z ust posłanki PiS Joany Borowiak.
Dziś media informują, że przed podjęciem tej decyzji marszałek Witek konsultowała się z siedzącym obok wiceszefem Kancelarii Sejmu Dariuszem Salamończykiem.
"Nie można tak, pani marszałek. Ja melduję, że wszyscy posłowie zagłosowali, ci którzy są na sali' - mówi Salamończyk. Mimo to Witek decyduje o zanulowaniu głosowania.
Sytuację skomentował wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. - Niepoważne, ale znamy opozycję totalną. Jeden poseł płakał, że nie mógł oddać głosu i pani marszałek powtórzyła głosowanie - powiedział.
W drugim podejściu wybrano do KRS czterech posłów PiS: Marka Asta, Arkadiusza Mularczyka, Bartosza Kownackiego i Kazimierza Smolińskiego.
Wyniki pierwszego głosowania do tej chwili nie są znane, a posłowie opozycji zdecydowali o skierowaniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Witek. Koalicja Obywatelska złożyła wniosek o odwołanie Witek z funkcji Marszałek Sejmu.