fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Kalifornia: Dziennikarze i muzycy nie chcą płatnych urlopów

Adobe Stock
Wymierzone w Ubera i inne firmy wykorzystujące współpracowników prawo nie podoba się dziennikarzom i muzykom.

Stan Kalifornia uchwalił niedawno ustawę znaną jako AB5 (od Assembly Bill 5), która jest wymierzona we wszystkie firmy uważające, że mogą zatrudniać „współpracowników” i odmawiać im podstawowych praw pracowniczych, takich jak minimalne wynagrodzenie czy ubezpieczenie od bezrobocia. Przepis ma uderzać przede wszystkim w spółki technologiczne, takie jak Uber czy Lyft, które zasłaniając się postępem technologicznym i tzw. gig economy uważają, że mogą wymagać od swoich pracowników pełnej dyspozycyjności nie dając w zamian praw pracowniczych. 

Czytaj także: Artyści w Wielkiej Brytanii chcą zarabiać w dolarach 

Zgodnie z prawem, które wejdzie w życie od 2020 roku, znaczna część dotychczasowych współpracowników będzie mogła liczyć na uprawnienia wynikające z przepisów prawa pracy w Kalifornii (np. minimalne wynagrodzenie, ubezpieczenie od bezrobocia czy płatny urlop rodzicielski). Jednak nie wszystkim się to podoba i wcale nie jest tu mowa o oczywistym sprzeciwie Ubera czy Lyfta, które na płaceniu jak najmniej za wykonywaną na ich rzecz pracę oparły swój biznes. Nowe prawo nie podoba się dziennikarzom i muzykom, którzy uważają, że na nim stracą. Dziennikarze domagają się więc, by objąć ich wyjątkiem od nowych przepisów.

- Wielu wolnych strzelców nie chce być pracownikami. Doceniamy elastyczność, jaką mamy jako freelancerzy i w wielu wypadkach jest to o wiele bardziej stabilne i lukratywne niż zwyczajny etat – twierdzi cytowany przez „The Guardian” Randy Dotinga, były przewodniczący American Society of Journalist and Authors.

W swojej propozycji dziennikarze chcą, by autorzy wykonujący do 35 „projektów” rocznie nie mogli być uważani za pracowników. Dotinga zauważa tutaj, że wiele lokalnych gazet nie może sobie pozwolić na to, by komuś dać etat tylko dla jednego tekstu tygodniowo. 

Podobne argumenty wysuwają przedstawiciele przemysłu muzycznego. Zauważają oni, że w przypadku np. nieletnich muzyków tworzących we własnym domu takie przepisy są absurdalne. Z drugiej strony w przypadku wielu pracowników sektora rozrywkowego, np. techników na planie nowe przepisy mogą być opłacalne.

- Przez wiele lat przemysł rozrywkowy uciekał przed odpowiedzialnością i zapewnieniem wszystkim, którzy wnoszą wkład w jego sukces, wynagrodzenia zapewniającego życie ponad poziomem ubóstwa – twierdzi Ron Zambrano, członek Wet Coast Employment Laweyrs w Los Angeles.

Spod działania nowych przepisów już teraz wyjęci zostali prawnicy, lekarze, prywatni detektywi, księgowi oraz kosmetyczki, fryzjerzy czy… rybacy. Przepisy obejmą natomiast np. barmanów, tancerki „egzotyczne”, pracowników firm takich jak Uber Eats czy kierowców wózków golfowych. AB5 ma zapewnić dotychczas pracującym jako „niezależni podwykonawycy” prawa pracownicze zgodne z przepisami stanu Kalifornia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA