fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polskie Orły

Drużyna tysiąca podań

Alvaro Morata walczy o piłkę ze Szwedem Albinem Ekdalem w bezbramkowym meczu w Sewilli pap/EPA/Pierre Philippe Marcou/POOL
pap/EPA/Pierre Philippe Marcou/POOL
Hiszpania, z którą polscy piłkarze zagrają w sobotę w Sewilli, ma wielu utalentowanych zawodników, ale od lat cierpi na brak skutecznego napastnika.

Tylko sześciu z 24 obecnych kadrowiczów było na mundialu w Rosji, który skończył się dla Hiszpanów już w 1/8 finału, po przegranym konkursie rzutów karnych z gospodarzami.

Tamta porażka miała być sygnałem do głębszych zmian, impulsem do nowego otwarcia, powodem, by raz na zawsze pożegnać się z tiki-taką, która stała się sztuką dla sztuki, czytelną dla rywali i nieprzynoszącą już efektów.

Kilku gwiazdorów (Andres Iniesta, Gerard Pique) rozstało się z reprezentacją, a wybrany na selekcjonera Luis Enrique miał przywrócić jej zwycięski gen. Budował drużynę po swojemu, eksperymentował, sprawdzał, na kogo może liczyć, a efektowne zwycięstwa w Lidze Narodów nad Chorwacją i Niemcami (po 6:0) oraz Ukrainą (4:0) dawały nadzieję, że zmierza w dobrym kierunku. Zniekształciły jednak prawdziwy obraz.

Płacz i gwizdy

Enrique prowadził reprezentację w 19 meczach, w dziesięciu Hiszpanie nie potrafili strzelić więcej niż jednego gola. Poniedziałkowe spotkanie ze Szwecją było już drugim z rzędu, w którym nie trafili do bramki, choć wymienili blisko tysiąc podań, a przy piłce utrzymywali się przez 85 proc. czasu! Dominowali na każdym polu, ale skandynawskiego muru skruszyć nie zdołali.

– Stworzyliśmy tak wiele okazji, że jestem pewien, iż gole przyjdą – mówi 18-letni pomocnik Barcelony Pedri. – Z dziesięciu takich meczów wygralibyśmy dziewięć – przekonuje obrońca Aymeric Laporte. Ale optymizmu piłkarzy nie podzielają ani kibice, ani prasa.

„Rosną wątpliwości co do Hiszpanii" – skomentował pierwszy występ zespołu na Euro dziennik „Mundo Deportivo". Publiczność na stadionie w Sewilli straciła cierpliwość, najbardziej oberwało się Alvaro Moracie. Cała złość skupiła się na nim, bo to on zmarnował najlepsze sytuacje. – Następnym razem strzeli trzy gole i zamknie usta krytykom – bierze w obronę kolegę Laporte.

Morata powinien wykorzystywać takie okazje, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że nigdy nie był typem snajpera. W dorosłej piłce tylko dwa razy zdarzyło mu się uzbierać hat tricka. Mimo że grał w silnych drużynach – Realu, Chelsea, Atletico i Juventusie – w żadnym z sezonów nie zdobył w lidze więcej niż 15 bramek. Jego słabą stroną była też zawsze psychika. Gdy opuszczał boisko w meczu ze Szwecją, a z trybun rozlegały się gwizdy, z trudem powstrzymywał łzy.

Enrique ceni go jednak za pracę, jaką wykonuje dla drużyny, i wygląda na to, że w sobotnim meczu z Polską da mu szansę na odkupienie win.

Brak klasowego, środkowego napastnika to problem, z którym Hiszpanie zmagają się, odkąd karierę zakończył David Villa. Wydawało się, że kłopoty rozwiąże Gerard Moreno. Najskuteczniejszy dziś hiszpański napastnik jest w życiowej formie, we wszystkich rozgrywkach zdobył 30 bramek, poprowadził Villarreal do triumfu w Lidze Europy, ale Enrique nie daje mu rozwinąć skrzydeł i trzyma go na ławce.

Rozkręcają się powoli

Selekcjoner wykazuje się konsekwencją graniczącą z uporem, ale to jego prawo. Ma swoją wizję i dobiera sobie do niej wykonawców. Nie wahał się zrezygnować z wieloletniego kapitana Sergio Ramosa, który był przy wszystkich sukcesach kadry, ale większość sezonu stracił przez kontuzje. I nie zmienił zdania, gdy przygotowania do turnieju zakłócił koronawirus. Podobno ku wielkiemu niezadowoleniu części kierownictwa federacji, które uważało, że sama obecność tak charyzmatycznego przywódcy, jak obrońca Realu, mogłaby podnieść morale w kadrze.

Enrique nie skorzystał z furtki UEFA, która ze względu na pandemię pozwalała zabrać na turniej 26 zawodników (wziął dwóch mniej), nie odesłał też do domu zakażonego Covid-19 Sergio Busquetsa. Liczy, że doświadczony pomocnik Barcelony wróci na mecz z Polską i pod nieobecność Ramosa będzie kapitanem.

Ma także nadzieję, że do soboty uda się poprawić stan murawy w Sewilli. Kartoflisko, na którym Hiszpanie walczyli o punkty ze Szwecją, utrudniało kombinacyjną grę. – Ale trawa nie może być dla nas wymówką – zaznacza selekcjoner i jego piłkarze.

Hiszpanie na dużych turniejach rozkręcają się zwykle powoli. W ostatnich sześciu meczach otwarcia odnieśli tylko jedno zwycięstwo. W 2010 r. marsz po triumf na mundialu w RPA zaczęli od porażki ze Szwajcarią.

– Remis ze Szwecją to nie koniec świata. Ten zespół ma wystarczającą jakość, by przynajmniej wyjść z fazy grupowej – twierdzi w rozmowie z BBC Cesc Fabregas, który na wspomnianym turnieju w RPA był członkiem mistrzowskiej jedenastki.

Z obecnych kadrowiczów tamten sukces pamięta tylko Busquets, jedynie on rozegrał w reprezentacji ponad 100 meczów. Większość z jego kolegów była jeszcze wtedy niepełnoletnia, najmłodszy Pedri miał osiem lat.

Młodość miała być atutem Hiszpanii, talentu wybrańcom Enrique nie brakuje, na ich grę patrzy się z przyjemnością, ale coraz częściej słychać obawy, że cena, jaką zapłacą za brak doświadczenia, może okazać się zbyt wysoka.

CZWARTEK NA EURO

Grupa C

Ukraina – Macedonia Północna

(15.00, TVP 1, TVP Sport, TVP 4K)

Grupa B

Dania – Belgia

(18.00, TVP 2, TVP Sport, TVP 4K)

Grupa C

Holandia – Austria

(21.00, TVP 2, TVP Sport, TVP 4K)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA