fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sprawa Banasia: Szefa ABW czeka dymisja

Już po powołaniu Mariana Banasia na prezesa NIK, media ujawniły, że wynajmuje on poniżej cen kamienicę, a jego bliski współpracownik z Ministerstwa Finansów siedzi w areszcie pod zarzutem wyłudzania VAT
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Agencja zawiodła z weryfikacją Mariana Banasia. Jej szefa czeka dymisja.

Decyzja o zmianach w kierownictwie ABW miała zapaść w ubiegłym tygodniu na wniosek ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Piotr Pogonowski nie zachowa stanowiska szefa Agencji w nowym rządzie. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika również, że dojdzie do przebudowania służb – stanowisko ma stracić także szef Służby Wywiadu Wojskowego gen. Andrzej Kowalski.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora, odpowiada nam dyplomatycznie: – Prof. Piotr Pogonowski jest szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zmiana na stanowisku szefa ABW nie jest obecnie rozważana.

Czytaj także:

Rzecznik ministra koordynatora służb odpowiada na publikację "Rzeczpospolitej"

Długa lista zastrzeżeń

Lista win szefa ABW jest długa – dotyczy serii skandali wokół Mariana Banasia. Pogonowski nie zapobiegł jego nominacji na szefa Najwyższej Izby Kontroli, nie poinformował PiS o niejasnych znajomościach wiceministra finansów z osobami z półświatka – choć był to podstawowy obowiązek ABW wpisany w zadania tej służby.

ABW, choć miała swoich funkcjonariuszy na wysokich stanowiskach w resorcie finansów, nie wykryła, że dwóch urzędników na kierowniczych stanowiskach jednocześnie kierowało – co zarzuca im Prokuratura Krajowa – mafią VAT-owską. A jeden z nich, Krzysztof B., został zatrudniony przez dyrektora departamentu, który jednocześnie był... funkcjonariuszem ABW (dziś jest jednym z wiceministrów finansów).

PiS ma duże pretensje nie tylko do samego Mariana Banasia, którego w lipcu posłowie tej partii rekomendowali na stanowisko prezesa NIK, nie wiedząc, że od pięciu lat wynajmuje on swoją kamienicę osobie powiązanej z gangsterami. Banaś, już po emisji reportażu „Superwizjera", który to ujawnił, przyznał w TVP, że zaniża kwotę wynajmu (miał wyrównać to przy sprzedaży) – co, jak twierdzą eksperci, jest przestępstwem karnoskarbowym.

Gdzie leży wina ABW, którą od blisko czterech lat kieruje profesor prawa, radca prawny Piotr Pogonowski?

Banaś, jako wieloletni urzędnik NIK, a potem dwukrotny wiceminister finansów, od 2001 r. posiada poświadczenie bezpieczeństwa do najwyższych klauzul, a więc także do materiałów „ściśle tajnych". Certyfikat wydaje ABW (tylko na pięć lat) po dokładnej weryfikacji osoby. To sprawa niezwykle poważna, bo ABW gwarantuje, że osoba z certyfikatem daje rękojmię zachowania tajemnicy. Ostatnie poświadczenie dostępu do materiałów „ściśle tajnych" szef ABW wydał Banasiowi na przełomie 2018 i 2019 r. – wynika to z tego, że wcześniejsze pochodzi z przełomu 2013 i 2014 r., a wydał je poprzednik Pogonowskiego Krzysztof Bondaryk.

Czują się oszukani

ABW podczas postępowania musiała natrafić na informację, że Banaś wynajmuje kamienicę osobie powiązanej z gangsterami. Dlaczego przymknęła oko, zamiast przestrzec kierownictwo PiS?

Szef ABW nie tylko nie zawiesił Banasiowi certyfikatu, ale nie wszczął też postępowania kontrolnego, czym naraża się na zarzut niedopełnienia obowiązków – z oficjalnej odpowiedzi wiemy tylko, że ABW czeka na ustalenia CBA. Po co, skoro CBA badała wyłącznie oświadczenia majątkowe Banasia, a nie jego powiązania?

Pogonowskiego miała obciążyć też sprawa, którą ujawniła „Rzeczpospolita" – pod okiem Ministerstwa Finansów rozgościła się mafia VAT-owska, a kierowali nią – według prokuratury – Arkadiusz B., ówczesny szef szkoły dla administracji skarbowej, oraz Krzysztof B., wicedyrektor Departamentu Podatków MF.

W opinii Piotra Niemczyka, byłego wiceszefa UOP, służby dopuściły się poważnego niedopełnienia obowiązków. –Niemożliwe, by nawet pobieżnie zrobiona analiza nie wykazała wątpliwości ujawnionych przez media – uważa Niemczyk.

Jednak były szef ABW dr Andrzej Barcikowski uważa, że służby mają ograniczone instrumenty, by sprawdzać wysokich urzędników. Marszałek Sejmu – o czym pisaliśmy – nie poprosił ABW o sprawdzenie Banasia jako kandydata na szefa NIK. – Zgodnie z przepisami ABW prowadzi postępowanie na wniosek, a składa go przełożony lub wnioskujący o awans. Taki wniosek powinien złożyć marszałek. Jeżeli tego nie zrobił, a tak chyba było, to ABW nie może dokonywać takiego sprawdzenia – uważa dr Andrzej Barcikowski.

Choć zaniedbania ABW w sprawie Banasia przypieczętowały rozstanie rządu z Piotrem Pogonowskim, to od dawna mówiło się, że chce on odejść albo na stanowisko ambasadora, albo do biznesu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA