fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rząd proponuje 4 tysiące złotych wsparcia matce, która zdecyduje się urodzić chore dziecko

Premier Beata Szydło zapowiedziała stworzenie całościowego programu wsparcia dla kobiet i ich rodzin.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Jednorazowe świadczenie pieniężne i doradztwo asystenta rodziny ma przekonać kobiety do rodzenia dzieci, które są chore.

Każda kobieta w ciąży będzie miała dostęp do bezpłatnej pomocy prawnej. Jeśli urodzi upośledzone lub nieuleczalnie chore dziecko, dostanie 4 tys. zł. Asystent rodziny podpowie jej, gdzie może zapisać noworodka na rehabilitację, a także w którym miejscu uzyska wsparcie psychologa. Na tym na razie koniec. Taką pomoc przewiduje rządowy projekt ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i ich rodzin „Za życiem", złożony w Sejmie.

W kompleksowym programie wsparcia dla rodzin mogą się znaleźć nowe uprawnienia dla kobiet, które zdecydują się urodzić chore dziecko. Ma on być przyjęty do końca roku.

– Sama ustawa w codziennym życiu niepełnosprawnego dziecka nie zmienia nic, choć wiele obiecuje w nazwie. Nie gwarantuje świadczeń medycznych i szybkiego dostępu do rehabilitacji. Cztery tysiące nie przekonają kobiety do urodzenia chorego dziecka – mówi dr Paweł Kubicki ze Szkoły Głównej Handlowej. I dodaje, że potrzebne są realne zmiany, a te cztery tysiące złotych to nic innego, jak kupowanie sobie przez rząd spokojnego sumienia.

Powstanie programu „Za życiem" premier Beata Szydło zapowiedziała na początku października, w dniu, w którym Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy całkowicie zakazującej przerywania ciąży i wprowadzający kary dla kobiet, które poddały się aborcji. Autorem tzw. projektu antyaborcyjnego był Instytut Ordo Iuris, który przesłał rządowi propozycje zmian dotyczących wsparcia dla rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi. W jakim zakresie rząd z nich skorzysta, wyjaśni się, kiedy poznamy szczegóły programu „Za życiem".

– Większość proponowanych przez nas zmian mogła zostać wprowadzona rozporządzeniem. Dlatego nie dziwi nas, że projekt ustawy jest tak ogólny – mówi dr Tymoteusz Zych z Ordo Iuris. I dodaje, że popiera zmiany.

Według projektu koordynacją pomocy dla rodziny, w której urodzi się niepełnosprawne lub nieuleczalnie chore dziecko, ma się zająć asystent rodziny. To on opracuje katalog wsparcia i wystąpi do instytucji, które go udzielają.

– Asystent rodziny nie jest właściwą osobą do koordynacji takiej pomocy. W założeniu miał być osobą, która wspiera środowiska z problemami – edukuje, jak pokonać życiowe trudności, i przekazuje wzorce zachowań. Pilnowanie, by rodzina korzystała ze świadczeń, nie mieści się w katalogu jego zadań – mówi Paweł Maczyński, wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej. I dodaje, że ma wrażenie, iż projektodawcy po prostu nie znaleźli innych osób, którym mogliby dopisać nowe obowiązki.

Asystentura adresowana jest do rodzin niezaradnych życiowo, dotkniętych problemem biedy, bezrobocia, uzależnień i przemocy, które nie radzą sobie z wypełnianiem swojej naturalnej roli opiekuńczej. Zadaniem asystenta jest nawiązanie bliskiego kontaktu z rodziną w jej naturalnym środowisku i zapewnienie wsparcia w rozwiązywaniu bieżących problemów społecznych i wychowawczych tak, by dzieci nie trafiały do domu dziecka czy rodziny zastępczej.

Okazuje się, że bez dodawania kolejnych rodzin, które mają być objęte wsparciem asystenta, osób pełniących taką rolę jest za mało. Tak przynajmniej wynika z zeszłorocznego raportu NIK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA