fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Legendarny artysta znów został politykiem

Swiatosław Wakarczuk rockman i deputowany
AFP
Prezydentem jest showman, liderem najmniejszej frakcji parlamentarnej – najsłynniejszy naddnieprzański rockman Swiatosław Wakarczuk.

– Mam wspaniałe życie. Zdobyłem uznanie ludzi, wielu lubi mnie i wspiera za to, co zrobiłem. Bardzo lubię swoją pracę. Poza tym jestem jednym z nielicznych w naszym kraju, który może uczciwie powiedzieć, jak zarobił znaczne pieniądze. Nocami śpię spokojnie – wyjaśniał lider grupy Okean Elzy, że do polityki wrócił, by „zmienić kraj na lepsze".

Doktor fizyki teoretycznej Wakarczuk (drugie wykształcenie to ekonomista ze specjalnością międzynarodowe stosunki gospodarcze) i jego rockgrupa jest legendą na Ukrainie. Grają od ćwierć wieku i są najpopularniejszym tamtejszym zespołem znanym również na Zachodzie. Obronił doktorat pod tytułem „Supersymetria elektronu w polu magnetycznym", na jego cześć czwarty album grupy zatytułowano „Supersymetria". W ciągu ostatniego dziesięciolecia Wakarczuk kilkakrotnie odnotowywany był w rankingach najbardziej wpływowych ludzi w kraju – w tłumie polityków.

Ledwo miesiąc przed niedzielnymi parlamentarnymi wyborami założył własną partię Hołos (Głos), która zajęła w głosowaniu piąte miejsce i jako ostatnia przekroczyła próg wyborczy, wchodząc do parlamentu. Okazała się na przykład najlepsza w obwodzie lwowskim, na całej zachodniej Ukrainie pokonała partię byłego prezydenta Petra Poroszenki, uznawaną za najbardziej proeuropejską. Wakarczuk okazał się bardziej proeuropejski i jednocześnie bardziej wiarygodny.

Wyniki głosowania nie oddają szacunku, jakim cieszy się „Sława" na Ukrainie. Jeszcze na początku roku showman i przyszły prezydent Wołodymyr Zełenski zapewniał, że gotów byłby zrezygnować z kandydowania na szefa państwa, gdyby do tego wyścigu stanął Wakarczuk. Muzyk nie zdecydował się na to, ale wystartował w wyborach parlamentarnych. Tym samym wrócił po latach do Werchownej Rady.

W polityce pojawił się jeszcze w 1999 roku, gdy wraz z innymi młodymi muzykami poparł ówczesnego prezydenta Leonida Kuczmę w walce z liderem komunistów Petrem Symonenką. Ale w 2004 stanął po stronie pomarańczowej rewolucji i Wiktora Juszczenki.

– Jestem dumny z tego, że pierwszy w historii ukraińskiego parlamentaryzmu sam zrezygnowałem z mandatu deputowanego – przyznał niedawno. Parlamentarzystą został bowiem w 2007 roku z listy partii Juszczenki. Rok później demonstracyjnie zrezygnował. – Wiedziałem, że w Radzie odbywają się skomplikowane procesy polityczne. Ale obecnie to walka dla samej walki – opisał bezsensowne starcia polityczne schyłku rządów Juszczenki.

Gdy w listopadzie 2013 roku ukraińska policja brutalnie pobiła demonstrantów na Majdanie (dając początek „rewolucji godności"), Wakarczuk znów stanął po stronie protestujących. – Poparłem protesty z powodu pobicia ludzi, wsparłbym je nawet, gdyby występowali za zbliżeniem z Rosją – wytłumaczył. W lutym 2014 roku – gdy zaczynała się wojna z Rosją – udowodnił, że mówił prawdę, broniąc u wejścia do parlamentu prorosyjskiego polityka Nestora Szufrycza, którego osaczył tłum ludzi i omal nie pobił.

Jednocześnie nazywa Rosję „agresorem" i nie pozostawia wątpliwości, że w parlamencie nie będzie „dogadywać się z tymi, którzy występują przeciw integracji z Europą" lub „namawiają do kapitulacji przed wrogiem".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA