fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kto w Platformie czeka na powrót Donalda Tuska

Fotorzepa, Robert Gardziński
Frakcje w PO bardzo różnie reagują na deklarację byłego premiera o tym, że nie chce, by jego partia „przeszła do historii".

Najważniejsze wydarzenie polityczne nadchodzących dni to I tura wyborów prezydenckich w Rzeszowie, gdzie kandydat popierany przez opozycję – Konrad Fijołek – ma szanse na zwycięstwo już w I turze, w niedzielę 13 czerwca. W Platformie jednak więcej mówi się o tym, czy i kiedy do partii – lub do pełnienia ważniejszej roli w ramach calej opozycji – wróci Donald Tusk. Były premier pod koniec ubiegłego tygodnia zapowiedział, że jeszcze w czerwcu będzie rozmawiał z liderem PO Borysem Budką o tym, czy i jak może pomóc jego partii. Odebrano to jako zapowiedź, że Tusk rozważa nawet wariant powrotu bezpośrednio na fotel szefa partii – lub przynajmniej osoby bardzo silnie zaangażowanej po stronie opozycyjnej.

Sam Tusk pierwszego, najbardziej elektryzującego Platformę wariantu wprost nie wykluczył. – Im dalej od obecnego kierownictwa, im dalej od polityków, takich jak Rafał Trzaskowski, który ma własne długoterminowe plany, tym bardziej takie scenariusze są entuzjastycznie przyjmowane. Są też pozytywne sygnały z partyjnych struktur. I odwrotnie. Im bliżej osób sprawujących władzę, tym entuzjazm jest mniejszy, a właściwie niemal zerowy – zauważa nasz dobrze poinformowany rozmówca z Platformy. Jak odnotowuje, publicznie przychylnie o Tusku i jego możliwej roli wypowiadali się np. Tomasz Siemoniak czy Małgorzata Kidawa-Błońska, a bardziej sceptycznie i z nieco większym dystansem – ludzie bliżsi Budce i Trzaskowskiemu, jak np. Sławomir Nitras.

– Ja się troszeczkę uśmiechnąłem, jak słuchałem, oczywiście bardzo uważnie, tych słów o flaucie. Bo ja mam takie poczucie, że mam ręce zarobione po łokcie – powiedział Nitras, w PO kojarzony z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim, który na koniec sierpnia wraz ze swoimi współpracownikami przygotowuje projekt Campus Polska Przyszłości w Olsztynie. Oczywiście oficjalnie nikt przeciwko powrotowi byłego premiera nie protestuje, a liczne są zapewnienia polityków PO, że same sugestie Tuska są wystarczające, by wywołać ferment w obozie Zjednoczonej Prawicy.

Jeden z naszych informatorów w Platformie sugeruje jednak, że chociaż frakcyjny podział w odbiorze deklaracji Tuska jest widoczny, to on sam na konkretny kurs jeszcze się nie zdecydował. A poza spotkaniem z Borysem Budką będzie liczyć się też to, czy PiS rzeczywiście poważnie bierze pod uwagę scenariusz szybszych wyborów parlamentarnych. Tak jak pisała „Rzeczpospolita", w kuluarach, jeszcze w trakcie długiego weekendu, pojawiła się nawet data – 10 października. Szybsze lub bardziej zdecydowane decyzje Tuska mogą być też – jak sugerują nasi rozmówcy – uzależnione właśnie od tego, jak będzie rozwijać się sytuacja w Zjednoczonej Prawicy.

Będzie liczyć się też to, co wydarzy się w najbliższych dniach w Rzeszowie. W środę Rafał Trzaskowski wraz z grupą kilkudziesięciu samorządowców z całej Polski, przede wszystkim rozpoznawalnych prezydentów dużych miast – jak Aleksandra Dulkiewicz czy Jacek Sutryk – weźmie udział w spotkaniu, które ma być wyrazem poparcia dla Konrada Fijołka. A w PO można spotkać się z opinią, że deklaracja Tuska była kierowana nie tylko pod adresem tych, którzy w PO są – jak sam prezydent Trzaskowski – ale i tych wszystkich, w tym samorządowców, którzy mają plany dotyczące dalszej politycznej przyszłości.

Dla samej pozycji politycznej PO i nastrojów w partii liczyć się będzie też to, co w najbliższych dniach wydarzy się w Sejmie wokół kandydatury popieranego przez całą opozycję oraz część polityków Porozumienia prof. Marcina Wiącka na rzecznika praw obywatelskich. We wtorek późnym popołudniem planowane było specjalne posiedzenie klubu PO z udziałem Wiącka, którego kandydatura ma być głosowana w przyszłym tygodniu, na posiedzeniu 15 czerwca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA