fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Polska ciągle i zdecydowanie po stronie Tbilisi

Prezydenci Gruzji i Polski we wtorek w Warszawie
AFP
Czy kraj częściowo okupowany i leżący na odległym Kaukazie uzyska kiedyś członkostwo w UE i NATO? Prezydent Polski zapewnia Gruzinów, że tak się stanie.

Urzędująca od niecałych pięciu miesięcy prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili była we wtorek i środę z wizytą w Warszawie, dokładnie w 10. rocznicę powołania do życia przez UE Partnerstwa Wschodniego, które miało przybliżyć do Unii sześć państw postradzieckich. Wśród nich najaktywniejsze są Gruzja i Ukraina (i uważające się za prymusów).

Główne pytanie brzmi, czy Partnerstwo Wschodnie, powstałe z inicjatywy Polski i Szwecji, to jest coś zamiast członkostwa w Unii, jakaś nagroda pocieszenia dla tych, których historia i geografia pozostawiła na zawsze poza Zachodem, czy etap, który trzeba do niej przejść.

Obawę, że to coś zastępczego, wyrażał prezydent Lech Kaczyński, zaangażowany we wspieranie Gruzji zwłaszcza w czasie, gdy zaatakowała ją Rosja (w 2008 r.). Mówił o tym podczas debaty zorganizowanej przez OSW Andrzej Duda. Ale jak dodał, dzisiaj widać, że Partnerstwo Wschodnie jest korzystne, doszło do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE i popłynęło wsparcie finansowe dla Gruzji.

Podczas całej wizyty Salome Zurabiszwili polski prezydent wyraził przekonanie, że na tym się nie skończy, że Gruzja uzyska pełne członkostwo w UE, a także w NATO. Jak mówił, Polska wspierała ją w tym, wspiera i będzie wspierać.

Zurabiszwili podkreślała, że w jej kraju poparcie dla integracji z instytucjami zachodnimi utrzymuje się na poziomie 80 proc. Gruzinów nie zniechęca rosyjska okupacja jednej piątej terytorium (separatystycznych regionów Abchazji i Osetii Południowej). NATO złożyło Gruzji obietnicę członkostwa na szczycie w Bukareszcie w kwietniu 2008 r., ale po przegranej wojnie z Rosją, która toczyła się cztery miesiące później, nie zrobiło nic, by ją uwiarygodnić. Przyjęcie częściowo okupowanego, i to przez Rosję, kraju wydaje się nieprawdopodobne, choć gruzińscy optymiści powołują się na przykład Niemiec, które – jak mówiła mi w 2016 r. była szefowa MSZ Eka Tkeszelaszwili – „też były podzielone, a były członkiem NATO"".

Polska szansę na umocnienie bezpieczeństwa widzi w zdecydowanym zwiększeniu amerykańskiej obecności wojskowej. Zurabiszwili powiedziała niedawno Głosowi Ameryki, że ewentualna budowa bazy USA w Gruzji to nie jest dobry pomysł. Uznała, że byłoby to postrzegane jako prowokacja przez Rosję.

Ta wypowiedź wzbudziła kontrowersję, kojarzyła się z zarzutami opozycji z czasów kampanii wyborczej, że Zurabiszwili, podobnie jak partia, która ją wspierała – Gruzińskie Marzenie, jest prorosyjska.

Na pytanie „Rzeczpospolitej" o niechęć wobec amerykańskiej bazy gruzińska prezydent odpowiedziała wymijająco. – Potrzebujemy więcej NATO – brzmiał główny przekaz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA