fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Targ niewolników ma pomóc AfD

AFP
Rozczarowana przedwyborczymi sondażami do PE Alternatywa dla Niemiec prezentuje obraz francuskiego orientalisty. Chce wzmocnić ksenofobiczne nastroje.

Obnażona biała kobieta w otoczeniu mężczyzn w turbanach i kolorowych orientalnych szatach. Jeden z nich wsuwa dwa palce w usta kobiety, której nagą postać nieco poniżej pasa zasłania błękit logo Alternatywy dla Niemiec (AfD). Tak wygląda plakat mocno ksenofobicznego ugrupowania, które zamierza znacznie zwiększyć swą reprezentację w Parlamencie Europejskim. Na górze plakatu napis: „Aby Europa nie stała się Eurabią". Poniżej wezwanie: „Europejczycy wybierają AfD".

Plakat jest fragmentem obrazu „Targ niewolników" Jean-Léona Gérôme'a, przedstawiający handel niewolnikami na Bliskim Wschodzie. Dla wielu Niemców budzi jednoznaczne skojarzenia z wydarzeniami przed dworcem w Kolonii w sylwestra 2015 r. Dziesiątki, a nawet setki kobiet było tam molestowanych seksualnie przez grupy imigrantów, w większości z Maghrebu.

– To zamierzona prowokacja, która nie miałaby jednak tak wielkiego odzewu, gdyby nie miała czytelnych odniesień do rzeczywistości – tłumaczy „Rzeczpospolitej" prof. Werner Patzelt, ekspert w sprawach AfD. Nie ma wątpliwości, że kampania wyborcza AfD odniesie zamierzony skutek, gdyż jest ona przedmiotem licznych komentarzy w mediach, nierzadko pełnych oburzenia. Wszyscy są jednak zgodni, że plakat przyciąga wzrok. Przypomina się też, że termin Eurabia pochodzi z manifestu Andersa Breivika, norweskiego terrorysty.

AfD ma obecnie siedmiu europosłów. W poprzednich wyborach zdobyła 7,1 proc. głosów. Ale to było w chwili, gdy dopiero się organizowała. Dzisiaj jest jest trzecią siłą polityczną w Bundestagu, liderem opozycji oraz ma przedstawicieli we wszystkich parlamentach landowych. Pozostałe ugrupowania nie chcą mieć z AfD nic wspólnego, żadnej współpracy, żadnych koalicji. Dla przedstawicieli niemieckiego establishmentu politycznego Alternatywa jest plamą na honorze Niemiec nieomal jak ocierająca się o nazizm NPD. Zresztą wielu działaczy AfD ma korzenie w środowisku neonazistowskim.

Z sondaży wynika, że Alternatywa może liczyć w majowych wyborach do PE na ok. 10 proc. głosów. To zdecydowanie poniżej oczekiwań i stąd zapewne agresywna kampania.

Przy tym, jak wynika z opublikowanego w czwartek studium Fundacji Friedricha Eberta, rośnie w Niemczech poziom niechęci do obcych. O ile w w 2014 r. postawę negatywną wobec azylantów prezentowało 44,3 proc. obywateli, o tyle obecnie już 54,1 proc. Co ciekawe, w tym okresie nastąpił nieznaczny jedynie wzrost niechęci wobec muzułmanów z 17,5 proc. do 18,7 proc. Jest to obecnie najniższy wskaźnik od pierwszych badań z 2002 r.

– Mamy do czynienia z końcem euforii kultury powitalnej (Willkommenskultur) z pierwszego okresu napływu uchodźców – mówi Werner Patzelt. Jego zdaniem zmiana postaw jest całkowicie zrozumiała, gdyż dopiero teraz część obywateli dostrzega konsekwencje decyzji Angeli Merkel o otwarciu granic dla uchodźców, a przy okazji dla imigrantów ekonomicznych, których nie sposób się obecnie pozbyć.

O ile zaledwie 2,4 proc. społeczeństwa identyfikuje się z poglądami skrajnie prawicowymi, jakie prezentuje np. NPD, o tyle co piąty Niemiec ma taki stosunek do poglądów prawicowo-populistycznych głoszonych np. przez AfD. Wśród zwolenników Alternatywy znajduje się trzy czwarte osób o takich poglądach. Nie brak ich także w CDU/CSU (20,6 proc.), SPD (16,6 proc) czy w FDP (23 proc.), a nawet w ugrupowaniu Lewica (12,3 proc.) i Zielonych (7,6 proc). Badacze Fundacji Eberta zauważyli przesuwanie się poglądów w kierunku prawicowo- populistycznych u 42 proc. badanych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA