fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Morawiecki: Nie wybieram się do PiS

Fotorzepa, Robert Gardziński
Z synem wiążę nadzieje na to, że w kraju zacznie się dziać coś dobrego. Nadaje się na lidera politycznego i premiera – mówi marszałek senior Kornel Morawiecki.

Rz: Po tym, gdy posłanka Małgorzata Zwiercan zagłosowała za pana podczas wyboru nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, w Klubie Kukiz'15 zrobiło się nerwowo. Zwiercan została usunięta, a Paweł Kukiz naciskał, by zrzekła się mandatu. Pan odszedł sam, żegnany przez lidera ciężkim słowem. To początek końca Kukiz'15?

Kornel Morawiecki, działacz opozycji w PRL, marszałek senior Sejmu, poseł niezależny: Problemy w klubie zaczęły się szybko, już po paru miesiącach od wyborów. Nie prowadziliśmy żadnej pracy organizacyjnej ani programowej. Nie budowaliśmy struktur w terenie. Nie było żadnej idei ani wizji tego, na czym nam zależy. Spory zaczęły być wyraźniej widoczne, gdy Paweł zaczął wprowadzać w klubie elementy przypominające działania partii, choćby dyscyplinę w głosowaniach. Ja miałem w klubie oddzielny, wyjątkowy status – mogłem robić to, co uważałem za stosowne. Ale inni posłowie mieli potem do siebie pretensje, że ulegali naciskom.

Ruch Kukiza nie tylko nie ma struktur ani pomysłu. Nie ma też pieniędzy i jest wewnętrznie podzielony. Odejść mogą narodowcy.

Nie wiem, jakie narodowcy mają plany. Od początku Kukiz'15 był zlepkiem różnych osób, które nie zostały przetestowane ani programowo, ani ideowo. Właściwie jedynym spoiwem było nazwisko Pawła. Drugim, ale jedynie dla części jego najbliższych współpracowników – wolnorynkowe mrzonki. Ja zawsze miałem bardziej społeczne poglądy gospodarcze. Nie sądziłem, że program 500 zł na dziecko to rozdawnictwo, jak niepoważnie mówili niektórzy koledzy z klubu. To nie jest rozdawnictwo, tylko inwestycja.

Chce pan stworzyć nowe koło w Sejmie: Wolni i Solidarni. To nawiązanie do hasła kierowanej przez pana w latach 80. Solidarności Walczącej.

Przed wyborami poleciłem Pawłowi jeszcze dwójkę kandydatów, którzy zostali potem posłami. Pierwszy z nich to Małgorzata Zwiercan, a drugi – Ireneusz Zyska. Liczę, że teraz do mnie dołączą.

Zyska na razie nigdzie się nie wybiera.

Ja z nim jeszcze na poważnie nie rozmawiałem. Ale poproszę, by do mnie dołączył. Myślę, że przyłączy się do nas też poseł niezależny Janusz Sanocki, wybrany z list Kukiza.

Zwiercan i pan traficie na przesłuchania do prokuratury, która wszczęła śledztwo w sprawie głosowania na dwie ręce.

To absurdalne. Wiem, że 13 lat temu prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciw posłom SLD głosującym za kolegów. Tyle że wówczas było to działanie z premedytacją – oddali po kilkadziesiąt głosów. W naszym przypadku to był impuls. Zwiercan poświadczyła nieprawdę? A w jaki sposób? Przecież ja tak właśnie miałem głosować. Zresztą regulamin Sejmu wcale nie mówi o osobistym głosowaniu przez posła.

Głosowanie, w którym Zwiercan oddała głos za pana, cały Klub Kukiza miał zbojkotować. Chodziło o to, by PiS nie wybrało nowego sędziego TK. W tym czasie pan w kuluarach rozmawiał na ten temat ze swym synem, wicepremierem Mateuszem Morawieckim. Skąd on wiedział, że wasz klub chce pokrzyżować szyki PiS, którego jest członkiem?

Nie mam pojęcia. Nie ode mnie. Syn mnie wywołał. Rozmawialiśmy przez chwilę o tym, co zrobić w sytuacji, gdy moi koledzy chcą wyjmować karty do głosowania i zrywać kworum.

Koledzy od Kukiza twierdzą, że kariera syna stała się dla pana najważniejsza.

Moją główną troską jest to, jak się potoczą losy Polski. Z synem wiążę nadzieje na to, że w naszym kraju zacznie się dziać coś dobrego. Trzymam kciuki, żeby mu się powiodła misja rozwoju kraju. Nie wiem, jakie są jego plany na przyszłość. Ale wiem, że nadaje się na premiera i na lidera politycznego.

Jak się odnajduje po transferze z biznesu do polityki?

Mimo strat materialnych jest zadowolony ze zmiany otoczenia. Ja i syn różnimy się w kwestiach gospodarczych. Jest liberałem, ale ten jego liberalizm nie jest taki jak Balcerowicza – ma bardziej wspólnotowe spojrzenie. Może zresztą to ja marzę o utopii? On ma większe doświadczenie, może bardziej realnie ocenia kwestie ekonomiczne.

Spekuluje się, że w rządzie nie jest mu łatwo, bo mnożą się konflikty między ministrami odpowiedzialnymi za gospodarkę.

Tak jak we wszystkich partiach, tak i w PiS jest współpraca i konkurencja. Mateusz jest w rządzie obcym ciałem, trafił do niego z zewnątrz. Jedni poczuli do niego sympatię, ale są tacy, którzy uważają go za rywala w wyścigu o znaczenie w partii. Na szczęście ma poparcie polityczne od władz PiS.

Pan do PiS się nie wybiera?

Nie.

Ale i tak będzie pan pewnie w większości przypadków głosował tak jak PiS. Do tej pory tak było.

Rzeczywiście. Choć były przypadki, gdy byłem przeciw pomysłom PiS – choćby w sprawie wycofania reformy sześciolatków. Uważałem, że to spowoduje niepotrzebny zamęt. Zresztą im wcześniej dzieci pójdą do szkoły, tym lepiej. Zwłaszcza dla dzieci zaniedbanych przez rodziny.

Nie szkoda panu tego roku z Kukizem?

Paweł pozostanie moim politycznym przyjacielem. Jestem mu wdzięczny za to, że zostałem posłem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA