fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Doradca wojewody opolskiego bez prawa jazdy, ale jeździł autem

Fotorzepa, Radosław Pasterski
Miejski radny PiS w Opolu i doradca wojewody opolskiego został złapany na jeździe samochodem, choć nie ma prawa jazdy. Stracił je 12 lat temu. Polityk zawiesił członkostwo w partii.

Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie prowadzenia pojazdów mechanicznych po cofnięciu uprawnień do kierowania, za co grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Na razie doradcy nie przedstawiono żadnych zarzutów.

Arkadiusz Sz. wpadł przypadkiem. 26 stycznia zaparkował samochód zbyt blisko przejścia dla pieszych na ulicy Armii Krajowej w Nysie, tuż przy budynku tamtejszej komendy powiatowej policji. Funkcjonariusze postanowili interweniować.

Arkadiusz Sz. zdążył przestawić samochód dalej od przejścia dla pieszych. Policjanci pouczyli Arkadiusza Sz. Poprosili go też o prawo jazdy. Mężczyzna nie miał go przy sobie.

Mundurowi sprawdzili w systemie, czy Arkadiusz Sz. ma uprawnienia do kierowania pojazdami. Okazało się, że zostały mu one cofnięte.

Choć Arkadiusz Sz. nie ma uprawnień do kierowania pojazdami od 12 lat to w styczniu tego roku wojewoda opolski powołał go w skład komisji sprawdzającej kwalifikacje kandydatów na instruktorów i instruktorów oraz kandydatów na wykładowców i wykładowców szkolących kierowców. Składa się ona z pięciu osób w tym z przewodniczącego oraz sekretarza. Arkadiusz Sz. był jednym z trzech pozostałych członków.

Poza tym do prokuratury - jak informuje lokalny portal nto.pl - wpłynęło pismo, którego autor poinformował, że Arkadiusz Sz. od kilku lat korzysta z reprezentacyjnego parkingu strzeżonego przed głównym wejściem do opolskiego urzędu wojewódzkiego.

Mężczyzna miał też pobierać zwrot kosztów używania samochodu prywatnego do celów służbowych, m.in. za udział w radzie programowej regionalnego oddziału TVP.

Wobec Arkadiusza Sz. doradcy wojewody opolskiego Adriana Czubaka, wiceprzewodniczącego Rady Miasta Opola z ramienia PiS, wszczęto postępowanie z tytułu naruszenia artykułu 180a kodeksu karnego.

Polityk do tej pory nie usłyszał zarzutów. Prokuratura tłumaczy to m.in. koniecznością pozyskania odpisu dokumentu potwierdzającego, że radnemu PiS cofnięto uprawnienia do kierowania pojazdami.

Prokuratura Okręgowa w Opolu, która przejęła akta z Nysy, chcąc uniknąć zarzutu braku bezstronności, wniosła do jednostki nadrzędnej o przekazanie sprawy śledczym spoza województwa opolskiego. Sprawa zostanie przekazane do prokuratury rejonowej w Lwówku Śląskim.

Arkadiusz Sz. zawnioskował o zawieszenie go w prawach członka PiS. Wniosek został przyjęty. Szefowa PiS w regionie wicewojewoda opolska Violetta Porowska odmówiła komentarza do czasu zakończenia postępowania przez wymiar sprawiedliwości. A w sprawie przyszłości polityka w radzie Miasta Opola stwierdziła w rozmowie z nto.pl, że „decyzja co do przyszłości w radzie należy do Arkadiusza Sz."

Sam doradca w lokalnych „Nowinach Nyskich" przekonywał, że nie stracił prawa jazdy „za wódkę i inne poważne wykroczenia", a autem jechał, ponieważ "musiał coś pilnie załatwić".

Jak podaje lokalny portal działacze prawicy przyznają, że nie wiedzieli, iż ich partyjny kolega od 12 lat nie ma prawa jazdy. - Dla mnie to coś niewyobrażalnego. Choć z drugiej strony trzeba mu jeszcze udowodnić, że poza tym jednym przypadkiem w Nysie zdarzało mu się jeszcze wsiadać za kierownicę pomimo braku prawa jazdy – powiedział jeden z polityków.

Inny przyznał, że zamieszanie wokół Arkadiusza Sz. może negatywnie wpłynąć na notowania PiS w regionie. - Ta sprawa wyszła na jaw w fatalnym czasie. Mamy przecież nieco ponad dwa miesiące do wyborów do Parlamentu Europejskiego, a jesienią wybory do Sejmu i Senatu  – powiedział portalowi nto.pl.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA