fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Barbara Nowacka: Społeczeństwo powoli się budzi

Barbara Nowacka
Fotorzepa, Robert Gardziński
Beata Szydło jest premierem dzięki feministkom – uważa szefowa stowarzyszenia Inicjatywa Polska, Barbara Nowacka.

Rzeczpospolita: 8 marca jest dniem Międzynarodowego Strajku Kobiet.

Barbara Nowacka: Żeby przypomnieć wszystkim, zarówno kobietom, jak i mężczyznom, partiom rządzącym i nierządzącym, jak ważne i zaniedbane są sprawy kobiet.

Czyli jakie?

Począwszy od tematów społecznej roli kobiet, traktowania kobiet przez społeczeństwo, relacji państwo – obywatel w kontekście kobiet, przez system edukacji, który nie sprzyja kobietom i nie pozwala się im rozwijać, na ubóstwie kobiet skończywszy.

Zacznijmy od początku.

W Polsce niestety panuje społeczne przyzwolenie na przemoc domową.

Kto przyzwala?

Często nawet najbliższe otoczenie, instytucje, brakuje też jednoznacznego potępienia przemocy wobec kobiet przez władze. Ale nie tylko przemoc fizyczna: silne jest choćby przyzwolenie na niepłacenie alimentów, a to jest forma przemocy ekonomicznej.

Nie przeszkadzało to pani maszerować pod rękę z Mateuszem Kijowskim podczas manifestacji KOD.

Zawsze powtarzałam Kijowskiemu, że alimenty należy płacić. Każdemu to powtarzam. Wszyscy mężczyźni niepłacący na swoje dzieci zasługują na identyczne potępienie.

Mówi pani o problemach kobiet w kraju, którego premierem jest kobieta.

Sytuacja kobiet w elitach jak widać nijak nie wpływa na sytuację kobiet żyjących poza tą elitą. Elity PiS stanowią kobiety, co nie znaczy, że PiS przejmuje się ich prawami, troszczy o nie. jestem przerażona słysząc jak pani minister Elżbieta Rafalska, która mówiła, że o przemocy trzeba rozmawiać, ale nie tak głośno. Jeśli problemu przemocy domowej nie nagłośni się w odpowiedni sposób i nie wesprze się ofiar, nie zadba o dobre traktowanie ich w sądach, na policji, to nadal będzie w Polsce istniało przyzwolenie na przemoc.

Temat przemocy domowej nie jest jednym z kluczowych tematów debaty publicznej.

Dla każdej bitej kobiety temat przemocy domowej jest tematem fundamentalnym.

Czy strajkujące kobiety nie starają się wykreować na siłę kolejnego problemu, żeby zaatakować partię rządzącą?

Bardzo chciałabym, żeby problem przemocy nie istniał. Wystarczy sprawdzić, jak wiele zgłoszeń dostaje policja, ile dzieci wychowuje się w domach, w których obecna jest przemoc. Media wzrusza sprawa pobitej pięciolatki, sprawy zamordowanych kobiet, gwałty. Ale trzeba zdać sobie sprawę, że co najmniej jedna na pięć kobiet była ofiarą przemocy, w tym również przemocy domowej. To również szkodliwe z punktu widzenia gospodarki. Warto też zadbać, by kobiety mogły liczyć na wsparcie państwa.

Mogły?

Nie ma w Polsce finansowanej przez budżet całodobowej linii dla ofiar przemocy domowej. Ogólnopolskie Pogotowie Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia" co roku udzielało pomocy niemal 6 tys. osób. Od stycznia nie ma pieniędzy, bo zmniejszono rządowe dofinansowanie o 100 tys. zł. Konieczna jest też edukacja: musimy od małego uczyć chłopców, że nie bijemy. Że to jest zło. To jest przestępstwo. Tego się u nas nie robi.

Polska podpisała konwencję antyprzemocową...

I co z tego?! Została podpisana, nie została wdrożona. Już są próby jej wypowiedzenia.

Nie została wdrożona również przez rząd PO.

Powiem więcej, gdyby nie naciski społeczne i feministyczne, to PO nie przyjęłaby konwencji.

Za rządów PO nie było strajków kobiet.

Co roku szła Manifa pod hasłami edukacji seksualnej, bezpiecznej legalnej aborcji, działań zapobiegających przemocy domowej, nierówności ekonomicznej. Pamiętam Manifę „Dość wyzysku, wymawiamy służbę", w której szły pielęgniarki, służby mundurowe, które protestowały przeciw dyskryminacji i nierównościom w miejscu pracy. Regularnie naciskaliśmy na rząd.

Nie lepiej zwracać się z tymi problemami do pełnomocnika rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania?

Nikt nic nie wie na temat działalności pana rzecznika Adama Lipińskiego. Są podejmowane próby dialogu. Poprzedni pełnomocnik zaszczycił nawet Kongres Kobiet, gdzie poinformował, że dla kobiet przecież są godne zawody, jak np. zakonnica. Dialog jest zamknięty, kiedy mówimy o równej edukacji i równym dostępie do wiedzy.

Czy uliczna forma protestu to jedyna możliwa forma protestu?

Każda z nas powinna wyjść na ulicę zademonstrować swój sprzeciw. Demonstracje to część dojrzałego społeczeństwa obywatelskiego.

Weekendowe manifestacje w obronie kobiet nie cieszyły się dużą frekwencją.

Kilkanaście tysięcy na samej Manifie w Warszawie bije na głowę wiele manifestacji prawicowych.

Drugiego czarnego protestu nie będzie.

Zobaczymy. Pewnie frekwencja będzie niższa, bo i nie ma mocno nakreślonego konfliktu i tak bardzo nie jest wyraźne draństwo ze strony prawicy. Tak jak wtedy, gdy został odrzucony projekt „Ratujmy kobiety" i po próbie procedowania karania kobiet więzieniem za poronienia.

Dlaczego mówi pani o „draństwie prawicy"?

Bo rządzi PiS, partia prawicowa.

500+ to nie jest lewicowy program?

Nie, jest konserwatywny. Choćby dlatego, że wyklucza samotne matki potrzebujące wsparcia, rodziny z jednym dzieckiem czy dzieci z domów dziecka, czyli w sposób nierówny dystrybuuje środki publiczne.

Ale zmniejsza rozwarstwienie społeczne, dzięki czemu może być również mniej biedy i przemocy w domach słabiej sytuowanych.

Przemoc nie zależy od zamożności.

Wynika często z biedy.

Nie jest tak, że biedni biją, a bogaci nie. Zarówno w biednych, jak i bogatych rodzinach dochodzi do przemocy domowej. Program redystrybucyjny 500+ nie jest projektem przypisywanym lewicowości. Nie 500+ oczekują kobiety, ale wyższych wynagrodzeń i dostępności żłobków i przedszkoli.

Na czym dzisiaj polega „draństwo prawicy"?

Na systematycznym stopniowym ograniczaniu praw kobiet w różnych obszarach. W szczególności uderzając w te niezamożne i biedne. Mówię np. o próbach zniszczenia opieki okołoporodowej. Teraz będzie je układał dr Chazan. Szpitale będą mogły wprowadzać swoje zasady nie zawsze korzystne dla kobiet. Kto padnie ofiarą tego, że cesarskie cięcie będzie wykonane za późno, bo akurat lekarz będzie miał widzimisię, że nie wykonuje cięcia? Kobieta, która nie zapłaci za cesarkę. To uderzenie w biednych. Kto traci na niedofinansowaniu takich instytucji jak Centrum Praw Kobiet? Najbiedniejsze kobiety, bo nie będą miały gdzie znaleźć bezpłatnej pomocy prawnej.

Większość społeczeństwa popiera tę „drańską prawicę" rządzącą.

To, że PiS ma poparcie na poziomie ponad 30 proc., nie oznacza, że 70 proc. Polaków niepopierających partii Kaczyńskiego ma być zmarginalizowanych. Beata Szydło jest premierem dzięki feministkom.

Raczej dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Nie. Jest tam, gdzie jest, bo wiele kobiet ponad 100 lat temu walczyło o jej prawa.

8 marca będzie pani w pracy?

Nie, wezmę urlop. I zachęcam wszystkie kobiety, żeby przyszły tego dnia na demonstracje.

Co mężczyźni powinni dać kobietom w Dzień Kobiety, poza kwiatami i czekoladkami?

Całą pensję i połowę władzy.

Żyjemy w kraju, w którym kobiety sprawują połowę władzy.

Mamy premier, która nie sprawuje władzy. Wiemy, jaki miała wpływ na obsadę swoich ministerstw. Premierem i prezydentem w Polsce jest Jarosław Kaczyński. Ale to nie jest kwestia problemu płci, tylko struktury władzy w PiS.

Zaprasza pani premier Szydło na Strajk Kobiet?

Zapraszam panią premier tak jak zapraszam pierwszą damę i każdą inną kobietę. Wszystkie jesteśmy sobie równe. Strajk Kobiet jest apartyjny. Zachęcam Agatę Dudę, Beatę Szydło, Elżbietę Rafalską, żeby przestały się bać, że są kobietami i żeby bez uprzedzeń spojrzały na to, jakie kobiety mają problemy w Polsce. Niech pani premier da prezent kobietom na 8 marca – niech nie zatrudnia ludzi, którzy krzywdzą kobiety, takich jak minister Radziwiłł, który opowiada nonsensy na temat pigułki dzień po. Należy uruchomić bezpłatny całodobowy telefon pomocy dla ofiar przemocy domowej. Podnieść wynagrodzenie kobietom zarabiającym najmniej.

Czy brakuje pani głosu pierwszej damy?

Nie. Brakuje mi głosu pierwszej damy, tak jak brakuje mi głosu męża pani premier. Czyli wcale. Oni nie pełnią funkcji wybieralnych. Dlaczego wszyscy chcą znać zdanie pani Dudy, a nie interesują się opinią pana Szydło? Natomiast brakuje mi głosu prezydenta.

A co jeśli Strajk Kobiet okaże się fiaskiem?

Cieszę się, że jeszcze w Polsce możemy protestować. Jestem spokojna o frekwencję. Społeczeństwo powoli się budzi. Ci, którzy nie poszli na wybory, dzisiaj żałują. PiS dzisiaj robi wszystko, żeby podnieść frekwencje w przyszłych wyborach. Przeciwko sobie.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA