fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Grodzki: Powtórka VAR pokazała, że dotknąłem dozownika

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki (KO) przyznał, że demonstrując technikę mycia rąk dotknął kciukiem dozownika z płynem dezynfekującym. Popełnienie "kardynalnego błędu" zarzucił mu wcześniej wicemarszałek Stanisław Karczewski (PiS).

W związku z rozprzestrzeniającą się na świecie epidemią koronawirusa, marszałek nakazał rozmieścić w Senacie pojemniki do dezynfekcji rąk.

Tomasz Grodzki demonstrował w Senacie, jak należy myć dłonie środkiem dezynfekującym, wyciskając płyn kciukiem.

Później temat mycia rąk poruszył w Senacie wicemarszałek izby.

- Zademonstruję, jak powinno się myć ręce. Pan marszałek Grodzki popełnił kardynalny błąd, bo nie powinno się w ten sposób myć rąk - powiedział Stanisław Karczewski.

- Chirurgiczne mycie rąk polega na tym, że łokciem przyciskamy dozownik, a nie kciukiem. Na kciuku znajduje się najwięcej bakterii i przenosimy te bakterie. Mycie w ten sposób, jak zostało to zademonstrowane przez pana marszałka Grodzkiego właściwie przyczynia się do rozprzestrzeniania zarazków - ocenił.

Karczewski zaznaczył, że dozownik można przycisnąć nadgarstkiem bądź grzbietową częścią dłoni, "gdzie znajduje się zdecydowanie mniejsza ilość zarazków". - To jest elementarz mycia rąk - podkreślił.

Grodzki odniósł się do zarzutów na Twitterze. "Powtórka z systemu VAR faktycznie pokazała, że dotknąłem kciukiem dozownika. Mea culpa" - napisał. Zastrzegł, że przy myciu niechirurgicznym to "żaden błąd". Wyraził nadzieję, że może dzięki sprawie "jeszcze więcej osób dowie się, jak ważne jest mycie rąk".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA