fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Litwa: Nauseda znokautował rywalkę. Będzie prezydentem

AFP
Nowy w branży polityki Gitanas Nauseda, finansista, znokautował w drugiej turze wyborów prezydenckich na Litwie swoją rywalkę popieraną przez konserwatystów.

55-letni Nauseda, który karierę robił w bankach, centralnym, a także prywatnych, zdobył aż dwie trzecie głosów. To niewiele mniej niż niedawno na Ukrainie również nowy w branży Zełenski, ale ten przynajmniej ma partię – Sługa Narodu. W Wilnie będziemy mieli do czynienia z prezydentem politycznym samotnikiem, za to obdarzonym wielkim mandatem zaufania.

– Nauseda nie ma doświadczenia rządowego, partyjnego, w ogóle z ludźmi, tyle co w banku. Nie wiadomo, jak widzi instytucję prezydenta. Od tego zaś zależy wpływ na politykę w państwie i możliwości realizowania polityki zagranicznej – mówi „Rzeczpospolitej” Šarunas Liekis, profesor politologii z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie.

Nie jest łatwo określić, jakie są poglądy prezydenta elekta. Ale to źródło jego wielkiego sukcesu – przyciąga elektorat z różnych stron. Pogodził wręcz ogień z wodą – wyborców mocno katolickich i nacjonalistycznych, o tych dbał, i tych z mniejszości narodowych, w tym Polaków, o których niespecjalnie dbał, ale woleli zdecydowanie jego niż konkurentkę Ingridę Šimonyte. Bo wystawił ją konserwatywny Związek Ojczyzny, od trzech dekad źle się mniejszościom kojarzący.

Paradoksalnie to Šimonyte obiecywała Polakom pisownię nazwisk w dokumentach zgodnie z oryginałem, a nie Nauseda, i na dodatek przyznawała się do swojej polskiej babki nauczycielki, ale niechęć do konserwatystów była silniejsza.

Oboje zapowiadali, że z pierwszą wizytą zagraniczną udadzą się do stolicy Polski. Czy prezydent Nauseda tak zrobi? Prof. Šarunas Liekis podkreśla, że „coś musiałby do tej Warszawy zawieźć”. Coś, dodam od siebie, co pozwoliłoby myśleć o prawdziwym zakończeniu konfliktu miedzy naszymi krajami. A ten wynika z problemów mniejszości polskiej. I narósł przez dziesięć lat prezydentury Dalii Grybauskaite stojącej na czele nieformalnego ponadpartyjnego bloku nacjonalistów. Wydaje się, że wraz z premierem Sauliusem Skvernelisem, któremu udało się poprawić atmosferę między Wilnem i Warszawą, nowy prezydent mógłby zawalczyć, by na atmosferze się nie skończyło. Ale na ustawach korzystnych dla mniejszości.

W stosunkach bilateralnych może się poprawić. A w strategicznych Polska i Litwa były bliskimi sojusznikami nawet za Grybauskaite, przynajmniej od momentu, gdy zrozumiała, że rosyjska agresja to rzeczywistość. W sprawie Rosji, NATO, wsparcia dla silnej amerykańskiej obecności w regionie Nauseda zapowiada się na jej kontynuatora. I też dobrze.

Czekamy na tę wizytę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA