fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Indie: Kandydat chciał kupować głosy? Wyborów nie będzie

AFP
Indyjska Komisja Wyborcza odwołała głosowanie w okręgu wyborczym Vellore w stanie Tamilnadu po tym jak władze przechwyciły 110 mln rupii (1,5 mln dolarów), które jeden z kandydatów miał chcieć przeznaczyć na wpłynięcie na wynik wyborów - informuje AFP.

Po raz pierwszy w historii Indii głosowanie zostało odwołane w związku z podejrzeniami o to, że w czasie wyborów może dojść do kupowania głosów.

W Indiach trwają właśnie wybory parlamentarne - uprawnionych do głosowania jest ok. 900 mln osób, a głosowanie trwa sześć tygodni.

Wyborcy w Vellore nie pójdą jednak do urn w pierwotnie ustalonym terminie, ponieważ indyjska Komisja Wyborcza orzekła, że istnieje obawa "systematycznego wywierania wpływu na wyborców" w tym regionie.

Decyzję podjęto po zarekwirowaniu należących do jednego z kandydatów 110 mln rupii tuż przed rozpoczęciem głosowania.

Według komisji wyborczej jest to dowód, że w Vellore nie dojdzie do "wolnych i etycznych wyborów".

W czwartek do urn pójdą wyborcy w 100 okręgach wyborczych w 13 stanach. To kolejna faza rozpoczętych 11 kwietnia wyborów.

Ostateczne wyniki wyborów w całym kraju mają być znane dopiero 23 maja.

Jak pisze AFP w stanie Tamilnadu odnotowano próby korumpowania wyborców za pomocą pieniędzy, alkoholu, gadżetów elektronicznych, a nawet... kóz.

W związku z podejrzeniami o korupcję wyborczą w stanie Tamilnadu, od momentu ogłoszenia 10 marca terminu wyborów, zarekwirowano łącznie 1,3 mld rupii (18,7 mln dolarów), a także tonę złota.

Źródło: AFP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA