Po raz pierwszy w historii Indii głosowanie zostało odwołane w związku z podejrzeniami o to, że w czasie wyborów może dojść do kupowania głosów.
Wyborcy w Vellore nie pójdą jednak do urn w pierwotnie ustalonym terminie, ponieważ indyjska Komisja Wyborcza orzekła, że istnieje obawa "systematycznego wywierania wpływu na wyborców" w tym regionie.
Decyzję podjęto po zarekwirowaniu należących do jednego z kandydatów 110 mln rupii tuż przed rozpoczęciem głosowania.
Według komisji wyborczej jest to dowód, że w Vellore nie dojdzie do "wolnych i etycznych wyborów".
W czwartek do urn pójdą wyborcy w 100 okręgach wyborczych w 13 stanach. To kolejna faza rozpoczętych 11 kwietnia wyborów.
Ostateczne wyniki wyborów w całym kraju mają być znane dopiero 23 maja.
Jak pisze AFP w stanie Tamilnadu odnotowano próby korumpowania wyborców za pomocą pieniędzy, alkoholu, gadżetów elektronicznych, a nawet... kóz.
W związku z podejrzeniami o korupcję wyborczą w stanie Tamilnadu, od momentu ogłoszenia 10 marca terminu wyborów, zarekwirowano łącznie 1,3 mld rupii (18,7 mln dolarów), a także tonę złota.