Bolsonaro zapewnił, że szanuje demokrację i obiecał przeprowadzenie trudnych reform gospodarczych, które mają naprawić sytuację największej gospodarki Ameryki Łacińskiej.

- Mamy wielki naród do przebudowania - stwierdził.

W przemówieniu do członków brazylijskiego Kongresu Bolsonaro apelował do parlamentarzystów, aby pomogli mu "ostatecznie wyzwolić naród spod jarzma korupcji, przestępczości i nieodpowiedzialności ekonomicznej".

Prezydent obiecał, że przed Brazylią pod jego rządami otworzą się zagraniczne rynki, a jego reformy zredukują deficyt budżetowy.

Reuters przypomina, że w rozmowie z telewizją Record TV w przededniu inauguracji na urzędzie Bolsonaro krytykował brazylijską biurokrację, która utrudnia prowadzenie biznesu w tym kraju.

 

63-letni Bolsonaro w II turze wyborów prezydenckich wyraźnie wygrał z kandydatem lewicowej Partii Pracujących (PT), Fernando Haddada. W czasie kampanii prezydenckiej Bolsonaro w trakcie jednego z wieców został raniony nożem. Mimo iż w ostatnich tygodniach kampanii wracał do zdrowia w szpitalu, zdecydowanie wygrał wybory.

Bolsonaro w czasie kampanii obiecywał Brazylijczykom walkę z korupcją i przestępczością.

Jego przeciwnicy polityczni zarzucają mu jednak rasizm, homofobię i mizoginię - wskazując na dowodzące takich poglądów wypowiedzi nowego prezydenta.

Bolsonaro, który przed objęciem urzędu prezydenta siedmiokrotnie zasiadał w brazylijskim parlamencie, jest członkiem Partii Socjalliberalnej (PSL), która jest drugą największą siłą w brazylijskim parlamencie.

Zanim został politykiem, Bolsonaro pełnił służbę w brazylijskiej armii - był żołnierzem wojsk desantowo-szturmowych, dosłużył się stopnia kapitana. W brazylijskim Kongresie Bolsonaro bronił interesów armii. Okres, w którym Brazylią rządziła wojskowa junta, Bolsonaro nazywał "chwalebnym czasem".