Ogłoszenie sankcji pojawiło się kilka dni przed tym, jak prezydent Donald Trump i prezydent Rosji Władimir Putin będą uczestniczyć w wydarzeniach w Paryżu, które uczczą koniec I wojny światowej.
Gdy Trump i Putin będą we Francji, Rosja ma przeprowadzić wybory w dwóch regionach Krymu anektowanego w 2014 roku. Departament Stanu USA we wrześniu potępił wybory, mówiąc w oświadczeniu, że "prawdziwe wybory są niewyobrażalne i rażąco naruszają zobowiązania Rosji" w ramach umów międzynarodowych.
Wśród podmiotów objętych sankcjami są dwaj Ukraińcy, jeden Rosjanin i dziewięć podmiotów na Ukrainie i w Rosji.
Jeden z podmiotów objętych sankcjami - Southern Project Company Limited Liability Company - powiązany był z Bankiem Rossija i rosyjskim biznesmenem Jurijem Kowalczykiem.
Na liście znajduje się także Andrij Suszko, oficer rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Departament Skarbu powiedział, że jest odpowiedzialny za uprowadzenie w 2017 roku krymskiego tatarskiego aktywisty, który był torturowany podczas pobytu w więzieniu.
Sankcje objęły również spółki, które skorzystały na aneksji półwyspu, m.in. Mriya Resort i Spa, która przy współpracy z bankiem Sbierbank otworzyła hotel w Jałcie.
Sankcje mają na celu dalsze karanie Moskwy za aneksję Krymu i poparcie prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy.
Krytycy prezydenta Donalda Trumpa oskarżyli go o to, że zbyt delikatnie podchodził do stosunków z Rosją, a Kongres naciskał na nałożenie na Moskwę kolejnych sankcji za ingerencję w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku. Rosja zaprzeczyła jakiemukolwiek zaangażowaniu.