Minister Rafalska podkreślała, że Senat przyjął ustawę podwyższającą rentę socjalną i ustawę o wsparciu osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności - ta druga ma, według rządu, realizować postulat ws. świadczenia rehabilitacyjnego zastępując świadczenie pieniężne, świadczeniami rzeczowymi wycenionymi na ok. 520 złotych.

Jedna z protestujących Julia Hartwich zapowiedziała jednak, że protest będzie trwał do momentu, aż protestujący wywalczą 500 złotych w gotówce.

- Oddajcie diety poselskie tym najbardziej potrzebującym - mówiła. Przypomniała też, że premier Mateusz Morawiecki mówi, że w budżecie są pieniądze, a dodatkowe pieniądze będą też uzyskane w wyniku obniżenia pensji parlamentarzystów.

Hartwich pytała też minister o słowa, które miała jej powiedzieć osoba "20 lat pracująca w Sejmie" ostrzegająca protestujących, że w Sejmie może być pewnej nocy alarm przeciwpożarowy i pod jego pretekstem protestujący zostaną wyprowadzeni z Sejmu przez strażaków. Rafalska odparła, że nic o tym nie wie.

- Róbcie, w tym KRUS-ie, ZUS-ie, MON-ie porządek. Ale nie obarczajcie osób niepełnosprawnych błędami poprzednich rządów - mówiła Hartwich. Zarzuciła też ona rządowi, że ten dał wszystkim Polakom 500 zł na dziecko, bo "te dzieci na was zarobią". - A nasze nie - dodała.

W pewnym momencie Adrian Glinka, jeden z protestujących niepełnosprawnych zaczął tłumaczyć, że potrzebuje większych pieniędzy na samodzielne życie. Mówił, że próbował za już posiadane świadczenia zacząć własne życie, wyprowadzić się od matki, ale stać go było tylko na dwa tygodnie samodzielności. W pewnym momencie młody mężczyzna złapał minister Rafalską za rękę i zaczął pytać czy rząd zajmuje się zaproponowanym przez protestujących kompromisem polegającym na rozłożonym w czasie dochodzeniu do świadczenia w wysokości 500 złotych.

 

Kiedy minister odchodziła Adrian Glinka zaczął płakać, co zaczęły wypominać minister matki protestujących.

- Powiedziałem jej w większym skrócie jak wygląda życie za te pieniążki samodzielne życie osoby niepełnosprawnej - mówił potem w czasie konferencji prasowej Adrian Glinka.