fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ładna, a jednocześnie potworna twarz alt-prawicowca Milo Yiannopoulosa to nowa siła w polityce

Bloomberg
Jest godzina 16. Milo Yiannopoulos po raz pierwszy tego dnia zakłada okulary, następnie sprawdza w lustrze, czy do zakupów dodać szary garnitur, który zwiększy jego rachunek u krawców z Savile Row Gieves & Hawkes do niemal 12 tys. dol. Właśnie kupuje ubrania potrzebne na kolejną rundę wystąpień na uniwersytetach, a wielkie litery na autobusie umieszczone obok pięciu gigantycznych portretów reklamują Trasę Niebezpiecznego Pedzia.

Zaczyna się 12 września na Teksańskim Uniwersytecie Technicznym; kolejne przystanki to Columbia, Dartmouth, Uniwersytet Stanu Alabama, Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley i na koniec, w lutym, UCLA. – Mam żałośnie słaby wzrok, więc nauczyłem się patrzeć na wszystko jak impresjonista. Życie jest obrazem Moneta, mówi, zdejmując okulary. – Chodzę po świecie napawając się krótkowzrocznością.

Tekst pochodzi z tygodnika Bloomberg Businessweek Polska

Yiannopoulos jest 31–letnim Brytyjczykiem, redaktorem działu technicznego i jednym z dziennikarzy Breitbart News. Występuje tam jako najgłośniejszy obrońca nowego ultrakonserwatyzmu, któremu przewodzi Donald Trump, domagający się powstrzymania imigrantów, feministek, poprawności politycznej i każdej kultury niebędącej kulturą zachodnią. Początkowo Yiannopoulos zdobył swoją sławę jako przywódca trolli w tzw. GamerGate, czyli masowej mizoginicznej batalii atakującej kobiety obecne w sektorze gier wideo. W lipcu, kiedy niemal 350 tys. followersów Yiannopoulosa przeprowadziło zorganizowane nękanie gwiazdy Ghostbusters, Leslie Jones, Twitter zablokował mu konto. Jego upowszechniane na kanale YouTube wystąpienia mają niemal 275 tys. subskrybentów. CNBC i Fox zwracają się do niego jako do najbardziej znanego przedstawiciela tzw. alt-prawicy (alternatywnej prawicy), amerykańskiej wersji skrajnej europejskiej prawicy, której przewodzą takie postaci, jak Nigel Farage w Anglii, Marine Le Pen we Francji, Jorg Haider w Austrii, Geert Wilders w Holandii i Frauke Petry w Niemczech.

Poglądy ich zwolenników są takie same: wkurza ich globalizacja – kulturowo nawet bardziej niż ekonomicznie. Nie podoba im się poprawność polityczna, są nieczuli na problemy kobiet, mniejszości, gejów, osób transseksualnych, niepełnosprawnych, chorych – wszystkich poza samymi sobą. Nie znoszą feminizmu. Nie lubią imigrantów. Nie podobają im się interwencje wojskowe. Są przeciwnikami wolnego handlu. Rozwścieczają ich organizacje międzynarodowe, takie jak Unia Europejska, Organizacja Narodów Zjednoczonych czy NATO – nawet Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Podziwiają tupet autokratów, zwłaszcza Władimira Putina. Niektórzy z nich głoszą wyższość białej rasy. Większość wyznaje jakąś teorię spiskową.

Ale członkowie alt–prawicy, w przeciwieństwie do ich starych, sfrustrowanych europejskich odpowiedników, są mniej skupieni na polityce, a więcej – na towarzyszącym jej show. Ich modus operandi to najczęściej rozwścieczanie ludzi za pomocą odzywek typowych dla „prawdziwych twardzieli”. Establishment, a nawet Republikanów z Tea Party, nazywają „peniserwatystami”, których lewica „dyma na okrągło” i którym przyprawia rogi. Większa część ich działalności toczy się w sieci – często sprowadza się do organizowania się na 4chan czy Reddit, a potem trollowaniu wybranych celów na Twitterze. Alternatywna prawica jest na tyle nowym fenomenem, że w sierpniu republikański przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan – który w prawyborach miał za przeciwnika kandydata z alt–prawicy – w audycji radiowej błędnie nazwał ten ruch „alternatywnym” konserwatyzmem. – To paskudna, jadowita odmiana – powiedział. – Nie wiem nawet, co to jest, po za tym, że my się do tego nie przyznajemy. Wierzymy w inne wartości.

Tak jak Donald J. Trump został kandydatem alt–prawicy, tak portal Breitbart News został jej głosem. Fuzja miała miejsce w sierpniu, kiedy prezes Breitbart, Steve Bannon, postanowił pokierować kampanią Trumpa i zrezygnował ze stanowiska. Natomiast Yiannopoulos, podpisujący swoje artykuły jako „Milo”, to najbardziej radioaktywna gwiazda tego medium.

– Milo jest osobą, która wprowadziła ruch alt–prawicowy na salony – mówi Heidi Beirich, kierująca projektem wywiadowczym w centrum pomocy prawnej Southern Poverty Law Center, badającym grupy propagujące nienawiść. Beirich określa zjawisko „alt–prawicy” jako „świadomy rebranding białych nacjonalistów, który automatycznie nie budzi wstrętu wśród przedstawicieli głównego nurtu.” Beirich nie jest jednak pewna, czy Yiannopoulos wierzy w dogmaty alt–prawicy czy też jest to po prostu młodzieńczy sposób na połączenie kultury i skrajnej ideologii w celu zwrócenia na siebie uwagi. – To tak, jakby mówił „ha, ha, teraz będę popularyzował najgorsze poglądy, jakie kiedykolwiek istniały” – mówi. – To coś nowego i dlatego jest przerażające.

Yiannopoulos, chociaż jest tubą alt–prawicy, wcale nie chce zadeklarować, że do niej należy. Oto obrazek z dzisiejszego poranka: nasz bohater leży na kanapie w salonie swojego apartamentu znajdującego się w kompleksie mieszkalnym oddalonym o dobre 45 min od centralnego Londynu. Wagnera zastępuje Chopinem, bo przy nim łatwiej rozmawiać. Po czym zwraca się do Allum Bokhari, 25–letniej na wpół Pakistanki i absolwentki Oxfordu, która pracowała dla członka parlamentu z partii Liberalno–Demokratycznej, a?obecnie pisze za Yiannopoulosa teksty do Breitbart, i pyta: – Czy jestem członkiem alt–prawicy?

– Nie – mówi ubrana w białą koszulę, szary blezer i szare spodnie Bokhari, pracująca przy biurku ustawionym tuż obok monstrualnego wieszaka z ubraniami gospodarza. – Nie przyjęliby cię. Za bardzo lubisz Izrael. Niektórzy z alt–prawicowców określiliby cię mianem degenerata.

Yiannopoulos, z perłową bransoletą na ręku, ogromnym diamentem w uchu i naszyjniku ze złotych płytek wzorowanych na wojskowych nieśmiertelnikach, kiwa z aprobatą. Każde kiwnięcie to uaktywnienie blond–pasemek. Lubi się chwalić, że ma słabość do wysokich, czarnych mężczyzn i że do gości w klubach przykładał próbkę farby Pharoahs Gold 5, aby sprawdzić, czy są wystarczająco czarni, aby pójść z nimi do łóżka. Chce na własny koszt wydać książkę na Kindle’a przede wszystkim po to, aby w telewizji przedstawiano go jako autora książki „Jak zaspokoić czarną męską seksualność”. Właściwie trzeba tylko zmienić tytuł, bo sama książka już stoi na półce. – Dlatego jestem przeciwko antykoncepcji. Zabija te wszystkie czarne dzieci. A za 20 lat to może być mój harem – mówi. W partiach liberalnych nie widzi już miejsca na białych gejów, ponieważ wszyscy biali mężczyźni, jak twierdzi, są uznani za wrogów wielokulturowości. A poza tym, dodaje, bycie gejem–Republikaninem przywraca posmak nielegalności, którą homoseksualizm utracił.

W czasie krajowej konwencji Partii Republikańskiej Yiannopoulos wydał w Cleveland przyjęcie „Geje za Trumpem”. Na podium towarzyszyły mu fotografie szczupłych mężczyzn z nagimi torsami, ubranych w kapelusze z napisem Make America Great Again (Niech Ameryka znów będzie wielka – slogan kampanii Trumpa), następnie zdjął kuloodporną kamizelkę, aby pokazać top z tęczową pięścią trzymającą karabin i napisem „Strzelamy w swojej obronie”. Na imprezie obecni byli Daryush „Roosh” Valizadeh, którego liberalny portal the Daily Dot nazwał „najbardziej notorycznym mizoginistą w sieci” oraz Richard Spencer, elegancko ubrany, wykształcony na Uniwersytecie Wirginia biały rasista, który w 2008 r. po raz pierwszy użył sformułowania „alt–prawica”.

Yiannopoulos mówi, że biali rasiści stanowią ułamek alt–prawicy i że on ich nie popiera, chociaż nie zamierza wypraszać Spencera ze swoich imprez. – Nie uważam otaczania się ludźmi o skrajnych poglądach za coś złego – mówi. – Ponieważ są ciekawi. Nie mam zamiaru unikać czyjegoś towarzystwa tylko dlatego, że „New York Times” nazywa go rasistą.

Ulubioną taktyką polityczną Yiannopoulosa jest trollowanie. Zgodnie ze sposobem myślenia alt–prawicowców, sympatyczni, normalni biali faceci to, zdaniem „bojowników o sprawiedliwość społeczną”, rasiści i seksiści. Więc, w odwecie, musieli przyjąć strategię, którą Yiannopoulos nazywa „przegięciem, ale nie złamaniem”. – Jeśli ktoś nazywa cię antysemitą, to wchodzisz na jego stronę i wrzucasz tam swastyki – tłumaczy. Kiedy ten ktoś jest obrażony,  zaczynasz twierdzić, że oskarżono cię o antysemityzm na podstawie takich właśnie „dowodów”. W ten sposób zyskujesz sympatię i umacniasz swoją pozycję. Następnie pracujący dla Yiannopoulosa zastęp trolli zaczyna kolejną akcję, naśmiewającą się z faktu, że ktoś potraktował to poważnie i teraz jęczy. Bo niczego nie można wziąć za dobrą monetę. – Każdy każdego trolluje i nikt naprawdę nie wie, kto tu jest wygrany, mówi. Ale przynajmniej on i jego ludzie doskonale się bawią.

– Żyjemy w epoce tworzenia faktów. To cudowne – mówi, pokazując na ogromnym komputerze rozmaite strony internetowe ze zdjęciem rzekomego dorosłego, czarnego syna Baracka Obamy. – Washington Post na poważnie zaczął to badać, a kogo to obchodzi? Teraz trzeba używać zarówno prawdy, jak i innych strategii. Trzeba umieć być przekonującym. Głupie feministki–lesbijki czy wrzeszczące harpie z ruchu Black Lives Matter (Czarne życie ma znaczenie) przekonujące nie są – mówi, sięgając po sałatkę z jajkiem, indykiem i awokado, przygotowaną przez jego pełnoetatowego trenera.

W swojej Kafkowskiej wojnie o amerykańską duszę Yiannopoulos wierzy, że obrażanie się to część show, a nie prawdziwych uczuć. – Nigdy mnie nie obrażono. Nie wiem, co to oznacza. Nie chodzi o to, że się z tym nie zgadzam. Ja tego nie rozumiem. Nigdy nie przeżyłem tego uczucia – mówi. – Nie chcę, aby uczucia rządziły moim życiem. Jestem o wiele bardziej zdyscyplinowany, niż inni ludzie. Mam mroczny umysł osoby z zespołem Aspergera i deficytem uwagi. Jestem autystyczny albo jestem socjopatą. Podejrzewam, że jestem autystycznym socjopatą.

Chociaż pracuje dla agencji informacyjnej, Yiannopoulos uważa się za gwiazdę pop. – Milo jest dużo bliżej do Jona Stewarta – mówi Alexander Marlow, 30–letni redaktor naczelny Breitbart. – Aby uwypuklić informację sięga po rozrywkę. Może tylko jest bardziej sławny i bardziej przystojny.
Powstało niemal tyle samo artykułów na jego temat, co na temat Breitbart. Niektóre kończą się spisem elementów noszonego przezeń stroju i ich cenami – jak w czasopiśmie poświęconym modzie. Yiannopoulos mówi, że ma umowy z niektórymi projektantami, chociaż twierdzi, że nie chcą ujawniania ich nazwisk w obawie o gniew bojowników o sprawiedliwość społeczną.

W kontrakcie na trasę po amerykańskich uczelniach zażądał brzoskwiń o gładkiej skórce i róż bez kolców. W Los Angeles nagrywa wideo z alt–prawicowym rapem, a przy okazji finalizuje umowę kupna domu za 3 mln dol. w dzielnicy Brentwood. Ma nadzieję, że część kosztów pokryją przychody z właśnie kończonej książki „Manifest Niebezpiecznego Pedzia”.

Wybierając się na zakupy do sklepu Gieves & Hawkes Yiannopoulos wzywa Ubera. Kierowca to mężczyzna, prawdopodobnie dlatego, że Uberowski algorytm już wie, że Yiannopoulos nie toleruje kobiet za kierownicą. – Naukowo udowodniono, że mają problemy z wyobraźnią przestrzenną, podobnie jak Azjaci. W tym akurat Arabia Saudyjska ma rację – mówi, odnosząc się do obowiązującego w tamtym kraju zakazu prowadzenia samochodów przez kobiety. – Za każdym rasistowskim i seksistowskim dowcipem kryje się fakt naukowy.

Mówi, że potępia wszystkich muzułmanów – poza swoim chłopakiem, którego zna od 10 lat. Ale najbardziej wkurzają go feministki. W GamerGate wziął sobie na cel autorkę gier wideo, Briannę Wu. Na portalu Reddit znajdował się jej adres, więc otrzymała tak wiele pogróżek gwałtu i śmierci, że na jakiś czas wyprowadziła się z domu i wynajęła ochronę. – Kiedy wswoim życiu napotykasz ciągłe trudności – jesteś gejem, należysz do mniejszości etnicznej, cierpisz z powodu jakiejś choroby – to masz przed sobą dwie drogi – mówi Wu na temat Yiannopoulosa. – Niektórzy rozwijają w sobie ogromne pokłady empatii. Inna droga to zwrócenie się do ciemnej strony ludzkiej duszy. Wystarczy sięgnąć po jego wiersze, które napisał jako nastolatek, i zobaczyć, jak bardzo cierpiał. W końcu dał ujście temu cierpieniu – zadaje ból innym i jeszcze to usprawiedliwia.

Ale Yiannopoulos twierdzi, że prowadzi krucjatę w słusznej sprawie – sprzeciwia się kulturowej tyranii lewicy. Jest przekonany, że lewica, oprócz upolitycznienia gier wideo, komiksów, filmów science–fiction i kampusów uniwersyteckich wygrywa walkę o definicję tego, co jest zabawne. W tym miejscu cytuje narzekania Chrisa Rocka i Jerry’ego Seinfelda, że komicy, występując na kampusach, nie są już w stanie testować granic tego, co jest śmieszne. – Jedynymi, którym się jeszcze udaje odnieść sukces w tej branży, są komicy grający ofiary, jak ta żałośnie niezabawna Amy Schumers – mówi. – Wyraźnie mówi, że kobiety powinny się zachowywać jak mężczyźni – bekać, pierdzieć i uprawiać dużo seksu. One wszystkie skończą samotnie. Jeśli masz w nosie kobiety, które lubią robić wokół siebie dużo szumu, to musisz znienawidzić Amy Schumers.
Chociaż jest porównywany do Ann Coulter i nazywany twarzą ruchu politycznego. Yiannopoulos mówi, że tak naprawdę obchodzi go jedynie kultura pop i wolność wypowiedzi. – Nie interesuje mnie polityka – twierdzi. – Mówię o polityce tylko ze względu na Trumpa.

Breitbart, twierdzi, znormalizował wojowniczy, zuchwały wizerunek, po który sięgał Republikański kandydat. – Trump wykorzystał to, co my nakreśliliśmy. Bez nas nie byłby w stanie tego zrobić, mówi Yiannopoulos – honorowy moderator największej społeczności popierającej Trumpa i?zgromadzonej na portalu Reddit’s – obecnie liczy ponad 200 tys. subskrybentów. – Być może pan Trump już wygrał jedyną wojnę, jaka nas obchodzi. Coraz mniej ludzi będzie zwalnianych z pracy za wyrażanie takich poglądów.

– Sądzę, że moje dziedzictwo może przetrwać dłużej niż dziedzictwo Trumpa – mówi. – Atakuję choroby, a nie symptomy. No i on nie czyta. Ale i tak go kocham. Wciąż jest moim tatusiem. Nikt nie jest doskonały.

Yiannopoulos jest wielbicielem zarówno niemieckich filozofów, jak i traktatów na temat seksualności opartych na rasowych stereotypach, chociaż nie należał do modelowych studentów. Dorastał w małym miasteczku niedaleko Kent, w Anglii. Najpierw wyrzucono go z Uniwersytetu w Manchester, a następnie z Cambridge. Praktykujący katolik (chociaż kiedy jest oskarżany o antysemityzm lubi mówić, że jego babka ze strony matki była Żydowką), pisał do angielskiego czasopisma Catholic Herald, następnie pracował dla Daily Telegraph, skąd został zwolniony. Kolejnym krokiem było uruchomienie portalu z informacjami technicznymi Karnel, który popadł w długi i został windykowany przez autorów, którym był winien honoraria. Ostatecznie w 2014 r. portal został przejęty przez Daily Dot.

Yiannopoulos rozkwitł dwa lata temu, kiedy dzięki osobistemu wstawiennictwu przyjaciela został zatrudniony przez Breitbart. Kiedy portal ze skrajnie prawicowego stał się alt–prawicowy opuściła go ówczesna gwiazda, Ben Shapiro. Yiannopoulos z radością wskoczył na zwolnione miejsce, wypełniając je pro–Trumpowską retoryką. – Lubi powtarzać, że to, co robi, to ironiczne, złośliwe trollowanie – mówi Shapiro. – Nie śmieje się z rasizmu. Jest klaunem. To nastoletnie głupoty wygłaszane przez kogoś, kto jest niedojrzały. Shapiro dodaje, że obecnie nawet nie zagląda na Breitbart. – Nie muszę co kilka dni oglądać Psychozy, by zdać sobie sprawę, że Anthony Perkins to zły człowiek.

Chociaż skrajnie prawicowe wypowiedzi Shapiro często wywoływały na kampusach protesty, Yiannopoulos, aby sporowokować studentów, wykonuje prawdziwe show. Mówi, że jego najbliższa trasa będzie kosztować 1 mln dol. i tylko część z tego pójdzie na ubrania. Na Uniwersytecie Stanforda ma wystąpienie „Kobiety i technika” na temat biologicznej niższości kobiet w nauce. Tuż przed Halloween będzie w Yale, gdzie, ubrany w tradycyjny strój amerykańskich Indian, odniesie się do ubiegłorocznych protestów przeciwko wyśmiewaniu się z innych kultur za pomocą lekceważących kostiumów. – Jestem wiecznym 14–latkiem, mówi. – A może nie 14–latkiem. Może 7–latkiem. To mój atut.

Po garniturowych zakupach Yiannopoulos udaje się do domu towarowego Claridge’s, dokąd raz na dwa tygodnie zabierała go na popołudniową herbatę babcia. Jako nastolatek mieszkał z nią i mówi, że jej śmierć dwa lata temu była jedyną złą rzeczą, jaka mu się przytrafiła.

Opowiadając o rodzinie i finansach, wpada w nastrój refleksyjny. Zamawiając sałatkę Cobb i zieloną herbatę mówi, że zanim się urodził, ojciec poprosił matkę o rozwód, a wtedy ona oznajmiła, że jest w ciąży. Rodzice pozostali razem przez kolejne sześć lat, a potem się rozstali. Yiannopoulos bardzo szanuje swojego ojca i przez jakiś czas mieszkał z nim w Kent, w domu z gospodynią i kucharką. Ale od wielu lat nie widział się z ojcem, nigdy nie odwiedził ani jego, ani jego jamajskiej żony w St. Ives w południowo–zachodniej Anglii. – Nigdy mi to nie przyszło do głowy! – mówi Yiannopoulos, strzelając palcami na wspomnienie czarnoskórej żony swego ojca. – To mnie właśnie nakręca.

– Mój ojciec jest przerażający. Jest grecką wersją Tony’ego Soprano. W ciągu dnia robi nieprawdopodobne rzeczy, po czym wraca do domu, słucha Wagnera i pije wino – mówi ze śmiechem. – Zastanawiałem się, że skoro mój tato jest tylko portierem, to jak to się dzieje, że mamy taki ładny dom? A potem obejrzałem Rodzinę Soprano – opowiada. Ale tematu nie rozwijał. W ostatnie święta zapomniał o dorocznym telefonie do ojca i wtedy odezwał się ojciec, przez swoją asystentkę.

Yiannopoulos niemal nigdy nie wspomina o matce. Wyszła za mąż za faceta, który, jak mówi, był dla niego bardzo surowy: – Mój instynkt podpowiadał mi, że kiedyś się na nim odegram. Twierdzi, że faktycznie się odegrał, 10 lat temu, nie do końca legalnie, ale od tamtej pory jego ojczym jest dla niego miły. – Nigdy nie przegrałem bitwy, ponieważ nie mam nic do stracenia – mówi. – Nie walczysz ze świniami, bo można się pobrudzić. A ja uwielbiam błoto. Nie ma dla mnie rzeczy zbyt brudnych lub zbyt poniżej pasa.

Czekając na swoją sałatkę Yiannopoulos sączy zieloną herbatę i sprawdza swoje teksty. – O, nie! – krzyczy. – Akty Leslie Jones! Nikt nie chce tego oglądać. Feministyczny remake filmu „Ghostbusters”, w którym jedną z głównych ról grała Jones, był afrontem dla alt–prawicowców. Yiannopoulos napisał, jak bardzo nienawidzi tego filmu, nazywając Jones „czarnym facetem”. Jones była do tego stopnia nękana na Twitterze, że sieć zablokowała Yiannopoulosa – który korzystał z nicka @Nero – ulubionego bohatera – oskarżając go o kierowanie zmasowanym hejtem grupy 338 tys. obserwujących. – To najgorsze, co się mogło stać. Teraz będzie miała status ofiary. To właśnie robią feministki – mówi. – Jest osobą publiczną. Osoby publiczne nie mają prywatności. Trzeba się z tym pogodzić. A mimo to on sam wolałby nie podawać ani imienia i nazwiska swojego chłopaka, ani adresu. Kiedyś przysłano mu strzykawkę, a przed budynkiem ktoś zostawił kiedyś martwą mysz przeciętą żyletką. Mówi, że było to dla niego trudne. Ale tylko dlatego, że musiał dać podwyżkę swojemu majordomusowi, który otwiera jego pocztę.

Yiannopoulos nigdy nie wie, ile osób przebywa w jego mieszkaniu, chociaż nie jest ono zbyt duże. Jest siostrzenica przyjaciela, która zatrzymała się tu na jakiś czas. Na pewno jest trener, doglądający połowy ogromnego tygrysa, który sobie wytatuował poprzedniego dnia. Wróciła Bokhari, pracowicie wklepując artykuły dla Breitbart. Obok niej w salonie siedzi Charlie Nash, 18–letni libertyn w czarnej dżinsowej marynarce z wpiętym znaczkiem Clockwork Orange. Yiannopoulos zatrudnił go po tym, jak chłopak przeprowadził z?nim wywiad dla swojego własnego portalu. – Od czterech lat nie byłem sam w?pokoju. Nie dłużej niż przez godzinę – mówi Yiannopoulos.

Listę przyjaciół przechowuje w arkuszu kalkulacyjnym. W poszczególnych kolumnach oceniana jest ich atrakcyjność, inteligencja, dochód, poglądy (podsumowywane jako „zdał” lub „nie zdał”). W kolejnej kolumnie, niczym w raporcie analityka giełdowego, znajdują się szczegółowe rekomendacje: „trzymaj”, „kupuj” lub „sprzedaj”. Wielu ludzi, którymi się otacza, to jego pracownicy. I wszyscy, poza publicystką i nowojorskim asystentem–gejem, to heteroseksualni mężczyźni. – Zazwyczaj nie zatrudniam gejów. Nie ufam im. Nie przychodzą na czas. Nie lubią pracy. Uwielbiają dramatyzować – mówi. – Lubię białych heteroseksualnych facetów. Pracują. W łóżku lubię czarnych; jako pracowników – białych, a dziewczyny – jako kumpelki do kieliszka. Ale już nie pije.

Niektórzy z jego pracowników są opłacani przez Breitbart. Yiannopoulos twierdzi, że pracuje na niego ok. 30 osób, co łącznie kosztuje 1 mln dol. rocznie, nie licząc jego własnego wynagrodzenia. – Moja pensja jest naprawdę wysoka, opowiada. Część pokrywają dotacje od konserwatystów, część to jego własne pieniądze. Yiannopoulos wyjaśnia, że on i jego partner biznesowy wiele lat temu kupili na pniu kilka mieszkań w tym samym kompleksie mieszkaniowym, w którym znajduje się jego lokal, a potem, powoli, zaczęli je z zyskiem sprzedawać. Mówi, że obraca się w towarzystwie wielu bogatych ludzi, a niektórzy z nich mają bardzo bogatych tatusiów. Kiedy ostatni raz był w Los Angeles, mówi, biały mężczyzna w barze Sunset Tower zaczął go podrywać i zapłacił mu 10 tys. dol. za seks. Następnego wieczora dostał kolejne 10 tys.

Dzisiaj Hillary Clinton występuje w Reno w Newadzie i ma mówić o alt–prawicy. Yiannopoulos wchodzi na YouTube, gdzie alt–prawicowcy przejęli sekcję komentarzy pełną swastyk i?tekstów w rodzaju „czarnuchy” i „wybudować mur”. Wystąpienie zostało przełożone o trzy godziny i Yiannopoulos jest przekonany, że to z powodu śmiertelnej choroby Clinton. – Czy ona przypadkiem nie ma cewnika? – pyta jak tylko Clinton pojawia się na ekranie. – Posłuchajcie, jak mówi! Jest chora!, komentuje jej zachrypnięty głos.

W połowie przemówienia na temat tych, którzy ulegają spiskowym teoriom i rasizmowi Trumpa i alt–prawicy, Clinton czyta nagłówki Breitbart. Dwa z nich to tytuły artykułów Yiannopoulosa.
„Antykoncepcja sprawia, że kobiety są nieatrakcyjne i szalone.”

„Wolisz, żeby twoje dziecko było feministką, czy żeby miało raka?”

Yiannopoulos wstaje, klaszcze i radośnie podskakuje. Rozbił bank: napisał te skandaliczne teksty, aby sprowokować liberałów i oto naczelna światowa liberałka czyta je na głos, z powagą kręcąc głową i wpadając w pułapkę. Po czym szybko każe siedzącej tuż obok Bokhari napisać tekst do Breitbart na ten temat. Tytuł: „Milo do Hillary: Zrobiłaś to!” Brzmi dziwnie, ale jeśli zrozumiemy logikę trollowania, to prawda.

„Nie chcę, aby uczucia rządziły moim życiem. Jestem o wiele bardziej zdyscyplinowany.”

Gwiazda „Ghostbusters” Leslie Jones opuściła Twittera po tym, jak została zalana obraźliwymi wiadomościami, w?tym od Yiannopoulosa. Zachęcona kampanią #LoveForLeslieJ, po kilku dniach, 21 lipca, wróciła na Twittera.

Źródło: bloombergbusinessweek.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA