fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tomasz P. Terlikowski: Zasługi to nie wszystko

kard. Henryk Gulbinowicz
Fotorzepa, Grzegorz Hawałej
Gdy kilkanaście lat temu Watykan przeniósł na emeryturę abp. Juliusza Paetza, nie rozstrzygając, czy był on winny czy nie, wielu długo nie wierzyło w zarzuty. Archidiecezja poznańska została podzielona na wiele lat, a ci, którzy oskarżali arcybiskupa – napiętnowani. I choć mogłoby się wydawać, że teraz, gdy to Stolica Apostolska podjęła decyzje karne w sprawie kard. Henryka Gulbinowicza, będzie inaczej, to wcale tak nie jest. Liczni duchowni i świeccy w samym Wrocławiu (w tym grupa opozycjonistów), a także część dziennikarzy, nie przyjmują decyzji do wiadomości. Ich zdaniem nie została ona wystarczająco uzasadniona, bo oni sami słyszeli tylko o jednym świadku, niespecjalnie według nich wiarygodnym, zwłaszcza w zestawieniu z zasługami kardynała.

Obawiam się, że efekt będzie podobny jak w przypadku abp. Paetza. Z tą różnicą, że w archidiecezji wrocławskiej chętnych do złamania omerty jest zdecydowanie mniej, niż było w Poznaniu, a tam przecież było ich niewielu. I choć można wskazywać, że Watykan powinien jasno opisać charakter przewin kardynała i podstawy, na jakich wydał swoją bezprecedensową decyzję, to jednocześnie trudno nie zauważyć, że takie sprawy zawsze są delikatne, wymagają dyskrecji i zazwyczaj uderzają w postacie istotne dla jakiejś grupy ludzi, bardzo często charyzmatyczne, niejednowymiarowe i nierzadko uchodzące za niezwykle pobożne i zasłużone.




Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia i w przypadku oskarżeń wobec kard. Hansa Hermanna Groëra, charyzmatycznego benedyktyna, który prowadził wielkie pielgrzymki maryjne, a dodatkowo przeciwstawił się liberalnemu katolickiemu mainstreamowi jako jedyny konserwatywny i ortodoksyjny arcybiskup. Tak było w przypadku – wiem, że ter...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA