fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraina baśni

AdobeStock
Jest tu wszystko: stary zamek, no, może zameczek, albo i pałacyk, ale nie ten największy we wsi, widoki są piękne na winnice, jest kudłaty pies, wszystko to w centrum urokliwego Erdőbénye. Do miasteczka ze dwadzieścia kilometrów. Do miasteczka Tokaj. Cudnie tu.

Pisanie o tokajach to zmaganie się ze stereotypami. Dla czytelników starszych, acz wymagających, to wspomnienie peerelowskiej młodości – wtedy wszystko smakuje najlepiej, ale po latach pozostaje wątpliwość, czy na dzisiejsze standardy te cienkusze z krainy socu dają radę? Czytelnicy młodsi tokajów nie znają, ale mają z nimi ten sam problem, co z innymi winami słodkimi – tego się nie pije. Owszem, ciotki na imieninach tak, ale jednak czerwone wytrawne poproszę.




I do jednych, i do drugich nie trafiła jeszcze wiadomość, że od lat 90. mamy renesans tokaju. To nie tylko dbałość o jakość (koniec z dosładzaniem win!), ale i współczesne (czytaj: tradycyjne) metody ich produkcji. Nie przekonałem państwa? Dobrze, spróbujmy po kolei, dziś jeszcze nie dojdziemy do najsłodszych. Bo też – i to jest w świecie winiarskim novum – XXI wiek przyniósł rozpowszechnienie w Tokaju win wytrawnych.

Przykład? Nasze Sargomuskotaly 2017 – żółty muskat daje tu piękn...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA