Reklama

Carrie Coon: Nie będę Julią

O wcielaniu się w role nieprzyjemnych kobiet, klasowości w Hollywood, ostrej szkole grania i o miłości do polskiej kiszonej kapusty opowiada Arturowi Zaborskiemu Carrie Coon, aktorka teatralna i filmowa.
Carrie Coon: Nie będę Julią

Foto: Tommaso Boddi/WireImage/getty images

Reklama

Jeśli pandemia czemuś się przysłużyła, to na pewno zainteresowaniu serialami, które normalnie przeszłyby już do historii. To przypadek „Pozostawionych" według bestsellera Toma Perrotta. HBO podało, że to jedna z najpopularniejszych produkcji stacji, po którą widzowie sięgali w czasie lockdownu. Trudno się dziwić, bo serial o tym, że nagle znika 2 proc. społeczeństwa, niepokojąco koresponduje z sytuacją za oknem.

„Pozostawieni" stali się przepustką do kariery Carrie Coon, amerykańskiej aktorki, która funkcjonuje w branży na własnych warunkach. Choć pojawiła się w międzynarodowym hicie „Czwarta władza" Stevena Spielberga czy bardzo popularnym blockbusterze „Avengers: Wojna bez granic", nie zdecydowała się na przeprowadzkę do Hollywood. Zamiast walczyć o role w wysokobudżetowych hitach, woli skupić się na scenariuszach wysokiej próby. Takich jak ten do filmu „Gniazdo", ulubieńca amerykańskiego kina niezależnego Seana Durkina. Coon gra w nim kobietę, która z mężem przenosi się z USA do Londynu, gdzie muszą zmierzyć się z rzeczywistą kondycją swojego małżeństwa. W Polsce film wchodzi na ekrany 9 października.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama