fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kaczyński kontra Ziobro. Kto wygrał i po co

Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro podczas pierwszego posiedzenia nowego Sejmu, 12 listopada 2019 r.
Reporter, Andrzej Iwańczuk
Kiedy wojna w koalicji się rozkręcała, jeden z prominentnych polityków PiS Krzysztof Sobolewski napisał na Twitterze: „Musi to na Rusi. A w Polsce jak Jarosław Kaczyński chce". Ale przecież gdyby on naprawdę miał taką moc, pozbyłby się Ziobry.

Na początek pierwsza impresja: zdziwienie. Coś, co jawiło się jako dramatyczne polityczne starcie, wręcz szekspirowski pojedynek między dwoma politykami, jednym potężnym i drugim aspirującym do potęgi, kończy się dziwnym załamaniem akcji. Tak jakby autor scenariusza nie miał pomysłu na zakończenie.

Już kilka dni temu pisałem, że to remis. Taki szary, kontrastujący z nieco kiczowatym, romantycznym patosem prawicowej polityki. Ale miałem wrażenie, że z lekkim wskazaniem na Jarosława Kaczyńskiego. Zbigniew Ziobro jawił mi się jako polityk, który przypuścił szarżę, z której nic tak naprawdę nie wyniknie. Próbował stworzyć wrażenie, że ma jakiś cel, że gdzieś się gwałtownie przepycha, do czegoś dąży, ba, jest tuż-tuż. A pozostał w tym samym miejscu, zdemaskowany, że nie ma alternatywnych pomysłów na własną przyszłość poza robieniem hałasu. Następnym razem ten hałas, jeśli się nań odważy, będzie odbierany jako podwójnie niewiarygodny....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA