fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zesłani przez Sowietów, połączeni w wolnej Polsce

Rzutcy, dowcipni, towarzyscy – nie chce się wierzyć, że Jadwiga i Jerzy Tomaszkowie tak wiele przeszli
Fotorzepa, Monika Odrobińska
80 lat temu zostali wywiezieni na Syberię. Stracili ojców, przeżyli tylko dzięki matkom. Ale ich samych tułaczy los połączył. Po wielu latach, za to trwale.

Jadwiga – rocznik 1928, urodziła się w Brzeżanach na Kresach Wschodnich, których entuzjastką jest do dziś. Gdy miała roczek, jej rodzice przenieśli się do podwarszawskiego Modlina,gdzie tata pułkownik służył w wojsku. – Urodził się na Dzikich Polach, służył w armii carskiej, ale po rewolucji bolszewickiej, w której zamordowali mu rodziców, walczył z bolszewikami – mówi Jadwiga. – Dwa lata później wyjechaliśmy na Lubelszczyznę, gdzie tata został plenipotentem majątku ziemskiego.

Jadzia była jedynaczką, mama więc brała na całe dnie córkę furmana – razem się uczyły, tamta trochę przy nich się podżywiła. Żona hrabiego hodowała konie przeznaczone na wyścigi i dla wojska. – Miałam cztery lata, jak zaczęłam chodzić z tatą na pastwisko – wspomina Jadwiga. – Za każdym razem na mój widok rżał źrebak, który jako jedyny nie dawał się ujeździć. Polubiliśmy się z Irysem. Miałam siedem lat, gdy kiedyś puścili go wolno, a ja go dosiadłam i ujeździłam. Jak się oka...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA