fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Upaństwowienie kultury. Czy da się go uniknąć?

AdobeStock
Czy pandemia zmieni kulturę? Zapewne. Podobnie jak w gospodarce, mediach, polityce będzie katalizatorem czegoś, co oględnie nazywamy postępem. Czy to jednak realny postęp, z całym dziedzictwem jego tradycyjnych znaczeń, czy tylko „zmiana", tego nie jestem pewien. Rzeczywistość z natury nie stoi w miejscu, tylko poddaje się czasowi. Ludzka inwencja pcha do przodu technologię, gospodarkę, odbija się w procesach komunikacyjnych, czemu więc miałaby nie dotykać kultury? A i sama kultura nie tylko korzysta z nowych sposobów dotarcia do odbiorcy, ale też pełnymi garściami czerpie ze zmiany bądź z nią flirtuje.

Ten ruch w rozbieżnych kierunkach też dotąd miał swoje granice. Dotąd, czyli do dziś, ani nowoczesności, ani pandemii nie udało się na tyle rozregulować świata, by wyrwać go z tradycyjnych kolein, wciąż są jakieś reguły. O ile więc na przykład popularni w swoich czasach pisarze Balzac, Dumas czy Sienkiewicz, a nawet Gombrowicz pisali swoje dzieła w odcinkach na potrzeby współczesnych im gazet, o tyle trudno sobie wyobrazić, by jakikolwiek komercyjny tytuł zdecydował się dziś publikować na podobnej zasadzie półpornograficzne powieścidło Blanki Lipińskiej. Czy tylko dlatego, że prasa nie drukuje już powieści w odcinkach? Pewnie nie, bo ów wypromowany marketingowo i masowo sprzedany produkt mógłby teoretycznie być gwarancją sukcesu komercyjnego.

A jednak nie. Okazuje się, że są nieprzekraczalne granice, które chronią przeciętnego czytelnika przed treściami z pogranicza. To z jednej strony troska o wizerunek tytułu, z drugiej statystyczny gust cz...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA