fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Robert Mazurek: Siostry do odstrzału

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Nie żebyśmy wcześniej o tym nie myśleli. Koncepcje, że to, co widzimy, to jakaś kosmiczna megaściema, pojawiały się wszak przed filmem, ba, niektórzy śmiałkowie uznali, że nic nie dzieje się naprawdę, bo całe życie jest snem. I nie mam na myśli Pedra Calderóna de la Barki, choć i jemu pokłonić się należy. Najpierw w 1998 r. zobaczyliśmy „Truman show" i uznaliśmy, że to przede wszystkim wstrząsające ostrzeżenie przed erą „Big Brotherów", ale przecież to także dramatyczny dowód na to, że życie jest fikcją. A rok później przyszedł „Matrix", który wszystkiemu dał nazwę i już nic nie było jak przedtem. Film braci Wachowskich, którzy niedługo potem stali się siostrami Wachowskimi, wywołał poruszenie nie tylko artystyczne.

Spokojnie, nie są to rozważania dojrzewającej panienki o życiu, to nie jest też tekst o filozofii. To felieton o Szumowskim, a nawet o Szumowskich. Braciach Szumowskich, przynajmniej na razie jeszcze braciach. Być może mamy tu nawet matriks podwójny, bo nie da się wykluczyć, że spryciarze ukartowali to wszystko lata temu i są nie tylko chytrusami, ale też złodziejami większego kalibru. Albo złodziejkami. Jeśli jednak złodziejami/złodziejkami nie są, to padają ofiarą niezłego matriksu, a mój felieton – choć w gruncie rzeczy o czym innym – i tak zostanie odebrany jako głos w ich obronie. A niech i tak będzie, hejt start!

A my zacznijmy od początku. Jeśli prawdą jest to, co widzimy, czyli to, co mówi on i co mówią o nim, to podstawowy błąd Łukasza Szumowskiego polega na tym, że nie brał kopert. Serio. Mógł – jak przystało na szanującego się profesora medycyny – brać w łapę i pies z kulawą nogą nie miałby do niego pretensji. Nikt by mu tego nie wypominał, nie dochodził, jak było. Najwyżej dorobiłby się ksywy „Kopertnik", jak inny chirurg w polityce, i to wcale nie ten, o którym teraz myślicie.

Tymczasem on postanowił zarobić i zarobił. Założył firmę i razem z kolegami kardiologami tłukł te swoje zabiegi przypalania serca prądem, co mu podobno świetnie robi. Sercu, nie Szumowskiemu, choć i jemu to przypalanie służyło, bo zarobił na NFZ kilka hektarów złotych. Co prawda – to ujawnił niedawno poprzednik Szumowskiego na ministerialnym stolcu, prof. Zembala – jak jakiś szpital biedował, to Szumowski zapylał do niego przez lata w wolne soboty i za darmochę zasuwał, jak, nie przymierzając, u matki Teresy.

No ale zarobił i zamiast pochować majątek, zainwestował u brata. Tu pojawia się bowiem brat, Szumowski starszy, profesor taki bardziej amerykański, co to sobie do kompletu MBA zrobił i zaczął w Polsce inwestować w start-upy. To o tyle skomplikowane, o ile normalny człowiek zupełnie nie rozumie, czym się one zajmują, ale jak się trafi, to można zarobić. Brat zarobił i poszedł do innej firmy. W nią zainwestował też minister. Aha, firma prowadzi badania, więc dostaje granty, czytaj: kradnie państwową forsę, co to ją sobie po tajności sam minister przyznał. Że tak nie jest, i tak nikt nie uwierzy, tak jak nikt nie wierzy w lamenty tego amerykańskiego Szumowskiego, że za poprzedniego reżimu kosił więcej hajsu z grantów, więc braciszek minister nie tylko reputację mu psuje, ale i w biznesie przeszkadza, fakty nie mają tu bowiem żadnego znaczenia.

I tu dochodzimy do sedna. W polskim, zresztą nie wiem czy tylko w polskim, życiu publicznym takie pojęcia jak fakty czy prawda nie mają większego znaczenia. Liczy się narracja. Jak o nią zadbamy, to pospolity ordynus może być świeckim świętym, niczym pewien dżentelmen, który z baśki może dać. Jak się nam narracyjnie ułoży, to możemy być pustym dzbanem i szanowanym ministrem jak jeden taki, ale nie znęcajmy się. I odwrotnie.

Mogą państwo, nie bez racji, odbić piłeczkę i spytać, czemu to media nie piętnują złodziei prawdziwych, ordynusów pospolitych i tępaków jakich mało? Ano w mediach też obowiązuje narracja. Ale jeśli fakty stały się nazwą jednego z najbardziej zmanipulowanych programów w telewizorze, a wiadomości z innego telewizora z wiadomościami mają tyle wspólnego co „Prawda" z prawdą, to czego oczekujecie? No właśnie.

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA