fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Agnieszka Kozłowska. „Wszyscy wyszli z PAKI. Biografia (prawie) każdego kabaretu wraz z instrukcją obsługi”

Happening otwierający przegląd kabaretów PAKA, Kraków 2013 r.
reporter/ Szymon Blik
Coraz mniej grup zgłasza się do przeglądu kabaretów PAKA. Ale artyści z Czołówki Piekła są przekonani, że warto walczyć o swoje miejsce na scenie kabaretowej, jeśli kocha się rozśmieszanie ludzi.

Najważniejszym problemem czwartej dekady przeglądu jest remont Rotundy. Gdy nadzór budowlany zamknął budynek jako stwarzający zagrożenie, rozpoczęliśmy poszukiwania nowego miejsca. Nie było to proste. Rotunda miała swój klimat, kultową „klimatyzowaną" salę, kawiarnię, znane wszystkim zakamarki i korytarze. Nowe miejsca nie umywały się do Rotundy, do tego ceny wynajmu były bardzo wysokie. Szczególnie że PAKA nie przynosi zysków, a dochody z biletów nie starczają nawet na honoraria artystów. Uratował nas sponsor tytularny EDF, który przez dwa lata wspomagał przegląd. Jedna z PAK w terenie odbyła się w kinie Kijów Centrum na sali kinowej, dwie kolejne w Nowohuckim Centrum Kultury. Przeniesienie przeglądu do Nowej Huty dało PACE nową publiczność, ale oddaliło imprezę od centrum Krakowa, co nie wszyscy zaakceptowali. My dalej w skrytości ducha liczymy na ponowne otwarcie Rotundy.

Zaczyna się czwarta dekada istnienia przeglądu kabaretów PAKA. Nasza wiedza o kabarecie rośnie, chociaż często okazuje się, że to, co uważaliśmy za niepodważalne, niezmienne, nagle ewoluuje: na przykład puenta i długość skeczu. Dyskusje trwają, jurorzy oceniają, a kabarety robią swoje, nie zawsze zgodnie z tym, co próbuje się im wpoić. I osiągają sukces.

Artysta kabaretowy jest twórcą, który musi poznać wiele dziedzin, aby stworzyć coś wyjątkowego, zaskakującego, co da mu szansę na bycie zauważonym. Tworzy pod silną presją. Musi zadbać o właściwą dramaturgię nie tylko całego programu, ale i pojedynczego skeczu, który powinien kończyć się puentą – kluczowym elementem w programie kabaretowym.

Definicje puenty podkreślają, że jest to „zaskakujące sformułowanie podkreślające sens wypowiedzi lub utworu literackiego umieszczone na końcu". W przypadku kabaretowego skeczu owo zaskoczenie powinno wywołać śmiech albo chociażby uśmiech. W przypadku skeczów bardziej wyrafinowanych puenta powinna dodatkowo prowadzić do refleksji, powinna mówić coś odkrywczego o świecie. Jest jednym z najtrudniejszych zagadnień w kabarecie.

Wszystko opiera się na konstrukcji żartu, którego akcja powinna budować rosnące napięcie, podobnie jak w greckiej tragedii, aż do punktu kulminacyjnego. I tu, inaczej niż we wspomnianym wzorcu, punkt kulminacyjny powinien kończyć skecz. To naczelna, najważniejsza zasada kabaretu. Czym jest punkt kulminacyjny w skeczu? To ten moment, w którym publiczność śmieje się najbardziej.

Zachwycił widzów

Podejście twórców i odbiorców do puenty zmieniło się z upływem czasu. Jacek Fedorowicz tak opisuje to zjawisko:

„Na pytanie »jak długi powinien być skecz«, można by odpowiedzieć: tak długi, żeby się nie dłużył. Skecze są konstruowane różnie. Można na przykład długo i mozolnie przygotowywać zaskakujący finał skeczu. Jeżeli takowy się ma. Jeżeli autorzy są pewni, że zakończenie wzbudzi zachwyt, mogą przedtem nie starać się upstrzyć rozmówek żartami padającymi po drodze, a nawet czasem przynudzić, wiedząc, że to się na końcu wyrówna. Można też porozśmieszać w trakcie skeczu, a potem dołożyć coś jeszcze śmieszniejszego na koniec i tak na ogół starają się tworzyć scenki twórcy kabaretowi. Jeszcze inną metodą jest dokładanie kolejnych żartów w taki sposób, by nie zdążało to do żadnego finału i żeby można było skończyć wtedy, gdy kolejne żarty zaczynają być rażąco mniej śmieszne od tych serwowanych na początku i czuje się coraz wyraźniej, że publiczność chętnie by już odklaskała koniec skeczu i posłuchała czegoś innego. Bo, co tu dużo gadać, publiczność decyduje o wszystkim, w tym o długości skeczu.

Kabaretowcy, autorzy i aktorzy, muszą mieć i na ogół mają jakieś takie czujniki, dzięki którym wiedzą na pewno, co się podoba widowni, co nie, wyczuwają, kiedy szanowna publiczność zaczyna się nudzić, a kiedy jest tak wspaniale rozkręcona, że można jeszcze dołożyć drugie tyle skeczu. Uwaga, nie mam tu na myśli sygnałów od publiczności tylko w postaci śmiechu. Choć śmiech jest elementem nieodzownym w większości przedsięwzięć kabaretowych, choć jest – jak to określił Staszek Tym – recenzją natychmiastową, to jednak naprawdę dobrze działające czujniki powinny rejestrować też momenty, kiedy publiczność jest zainteresowana, wciągnięta, a może nawet zachwycona, ale siedzi cicho. Podkreślam to, ponieważ wywoływanie śmiechu za wszelką cenę prowadzić czasem może do przykrych efektów, do zeszmirowacenia skeczu i przykrej dla wielu widzów błazenady. Tu też przydają się czujniki, choć rzecz na pewno jest bardziej skomplikowana, widzowie bywają różni, jak wiemy.

Chętnym, by nie powiedzieć namiętnym, odbiorcą spektakli rozrywkowych byłem od dziecka. Teatr Syrena oglądałem od 1946 roku, kiedy urzędował jeszcze w Łodzi, od 1954 chłonąłem teatry studenckie, potem Szpaka, Konia, Owcę, Dudka. Zauważyłem, że na terenie gatunku pod tytułem skecz trwała od dziesięcioleci walka między »starą szkołą« a nowatorami. Ujmując rzecz w skrócie (nie mam puenty na koniec, więc muszę ograniczyć wrodzoną tendencję do przynudzania), stara szkoła skeczu ma wyraźne tęsknoty teatralne. Skecz według starej szkoły stara się być przedstawieniem teatralnym, tyle że krótszym. Pełne, realistyczne dekoracje (zazwyczaj zmieniane za kurtyną, stąd nieodzowny konferansjer przed kurtyną, wypełniający czas podczas zmiany), a jeśli nie scenografia, to przynajmniej obfity, staranny kostium, a po wszystkim wyraźna puenta. W starej szkole występuje zjawisko, które nazwałbym »terrorem puenty«. Na końcu koniecznie musi się okazywać coś zaskakującego, co burzy cały porządek tworzony podczas trwania skeczu. Z terrorem puenty chyba najbardziej radykalnie i jako prekursor zrywał Monty Python, z premedytacją przechodząc prawie z każdego skeczu bezpuentowo do ciągu dalszego. Naleciałości teatralne w skeczu przełamywał też Zenon Laskowik, długo umawiając się ze Smoleniem, jakiego »skecza« teraz zagrają i co w nim będzie – na oczach publiczności oczywiście.

Dziś można zaobserwować tyle różnych metod tworzenia krótkich form scenicznych, że nie da się tego omówić w spontanicznej wypowiedzi. I tak się za bardzo rozgadałem". Czwarta dekada PAKI przyniosła zdecydowane zmniejszenie liczby kabaretów zgłaszających się do konkursu. Przychodzi coraz mniej nowych, młodych zespołów chętnych do zdobycia sławy w rozśmieszaniu. Z drugiej strony bardzo wzrasta zainteresowanie stand-upem i wielu twórców decyduje się na karierę solową. W 2015 roku PAKĘ wygrał Karol Kopiec, który w swoim programie pokazał, że można rozśmieszyć, zaskoczyć, zmusić do refleksji, nie używając słów powszechnie uważanych za obrzydliwe. Dzięki temu przez jakiś czas był nazywany „księciem stand-upu". Rok później Grand Prix otrzymał Wojciech Fiedorczuk – również stand-uper. Inni, jak na przykład Paulina Potocka, o której mówiło się, że jest Poniedzielskim w spódnicy, ze względu na powolne tempo wypowiedzi i refleksyjny styl, oraz Grzegorz Dolniak – dawniej związany z kabaretem Szarpanina, także zostali zauważeni przez jurorów. Grzegorz otrzymał pierwszą nagrodę, Paulina drugą na 34. PACE w 2018 roku.

Największa przygoda życia

Dziś da się zauważyć tendencję, że członkowie kabaretów odłączają się od swojej ekipy, aby wieść samotny żywot stand-upowca. Czasem jest to działanie doraźne, zespół nie kończy swojej działalności, bywa jednak i tak, że artysta żegna się z kabaretem na stałe i zasila coraz większe grono wykonawców stand-upu. Środowisko najlepszych polskich stand-uperów jest w związku z tym bardzo dynamiczne i stale się powiększa. Obok tej formy artystycznej pojawia się druga, zwana niezbyt precyzyjnie one man show. Czym różni się od stand-upu? Stand-up jest w założeniu spontaniczny, oparty na skojarzeniach i obserwacji zjawisk inspirujących wykonawcę, który mówi o swoich osobistych refleksjach. One man show to sceniczna kreacja – aktor wciela się w różne postacie, stosuje rekwizyty, elementy scenografii. I tu zdecydowanie na uwagę zasługuje Szymon Łątkowski, którego kreacje wyróżniają się niezłą grą aktorską, a obserwacje – spostrzegawczością. Był panią w futrze, naukowcem zagubionym w realnej rzeczywistości, zapracowanym biznesmenem, a nawet „dresiarzo-kibolem". Zachwycił widzów, prowadząc na ten sam temat rozmowy telefoniczne z matką, żoną, kochanką i córką. Jego spektakle były perfekcyjnie przygotowane, miały bogatą scenografię (na przykład przystanek autobusowy) i charakterystyczne stroje. Programy poruszały najczęściej temat polskiej mentalności, którą autor bezlitośnie wyśmiewa.

Czwarta dekada PAKI to także stały wzrost popularności improwizacji. Programy polegające na zabawach z publicznością są tworzone ad hoc, tu i teraz. (...) W 2016 roku żeński kabaret A Jak! z Krakowa zdobywa na PACE drugą nagrodę. Zespół powstał w 2015 roku i składa się z czterech kobiet, których znakiem rozpoznawczym są kolorowe szpilki – każda pani ma przypisany inny kolor. Tematyka ich twórczości jest bardzo kobieca, w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, podobnie jak członkinie kabaretu. W 2016 roku zasłynęły, śpiewając w jednej z piosenek: „nie ma za małych piersi, są za duże ręce". Ich program jest bardzo muzyczny. Są dzisiaj jednym z nielicznych zespołów z pianistą jako członkiem grupy. Mówią o sobie tak:

Prawnika, budowlańca, animatora społeczno-kulturowego i psychologa połączyła miłość do sceny, teatru, inteligentnego poczucia humoru oraz skeczy muzycznych. Dziewczyny jako obiecujące kwiecie studenckiej młodzieży spotkały się na Rynku w Krakowie, walcząc o ostatniego w sezonie obwarzanka, którego ostatecznie zjadł gołąb.

Zapytane, jak PAKA zmieniła ich życie, odpowiadają, że w ten sposób rozpoczęła się jedna z największych przygód ich życia, jaką jest kabaret. Odkryły w sobie potencjał, o którego istnieniu nie miały pojęcia.

(...) Do klasycznych kabaretowych form nawiązuje także kabaret Czołówka Piekła, który pojawił się na PACE w 2016 roku i zdobył pierwszą nagrodę, a w 2019 roku Grand Prix. Przyjechali z Poznania i pokazali program nawiązujący do tradycyjnego kabaretu, w którym znajdziemy skecze, monologi, piosenki. Zasłynęli między innymi znakomitą parodią piosenki zespołu Enej „Kamień z napisem love", zmieniając go w „Wannę pełną fok". Lider i założyciel kabaretu Łukasz Matuszewski tak wspomina historię zespołu:

Pierwszy występ kabaretu Czołówka Piekła zakończył się zwycięstwem na Festiwalu Kultury Studenckiej w kultowym dla AWF Klubie Trops (2006). W międzyczasie do kabaretu dołączyli Jan Pituła oraz Artur Urban. W tym składzie, z Krzysztofem Nowaczykiem w charakterze akustyka, kabaret występował ponad dziesięć lat. W tym czasie stworzył dziewięć programów kabaretowych oraz zdobył wiele nagród na wszystkich najważniejszych festiwalach kabaretowych w kraju. W 2019 roku do kabaretu dołączył znany poznański kabareciarz Maciej Nowakowski. Członkowie zespołu współtworzyli przez lata wraz z innymi poznańskimi komikami (Czołówka Piekła, Czesuaf, Wyjście Ewakuacyjne) wiele lokalnych wieczorów komediowych: PWK – Poznańskie Wieczory Kabaretowe, PeStKa – Poznańskie Spotkania Kabaretowe oraz „ROJBER" czy „Spotkania z IMPROBRACIĄ".

Długa była droga Czołówki Piekła do PAKI, ale opłaciło się. Dzięki doświadczeniu i zdobytej przez lata wiedzy stał się jednym z najlepszych kabaretów czwartej dekady przeglądu. Historia Czołówki jest wzorcowa dla początkującego zespołu, który chce wierzyć, że na końcu trudnej kabaretowej drogi znajduje się sukces. Artyści są przekonani, że warto walczyć o swoje miejsce na scenie kabaretowej, jeśli kocha się rozśmieszanie ludzi.

Wytańczone zwycięstwo

Wśród zespołów i artystów wartych zauważenia w czwartej dekadzie PAKI wymienić należy także kabaret FiFa RaFa z Lublina. Tworzy go para w życiu i na scenie – Ola i Mateusz Kwiatkowscy.

– Nasze występy to mieszanka wybuchowa doświadczenia scenicznego i autentycznego uczucia. Kopalnią pomysłów jest dla nas codzienność, zatem w prezentowanym repertuarze pojawiają się nie tylko żarty słowne, ale również obyczajowe i sytuacyjne. Ale czym byłby kabaret bez nutki absurdu? Wplatając ten rodzaj komedii w nasze skecze, pokazujemy rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Pochodzimy z dzikiego wschodu, z miejscowości o trudnych nazwach (Krężnica Okrągła i Majdan Skrzyniecki), więc dla uproszczenia mówimy, że jesteśmy z Lublina – mówią o sobie artyści.

Na 35. PACE po raz pierwszy wystąpiła Grupa Po Omacku z Łodzi, wprowadzając świeże spojrzenie na twórczość kabaretową. Zawodowo – aktorki łódzkiego Teatru Lalek Arlekin, prywatnie – bliskie przyjaciółki swój pomysł na kabaret zaczerpnęły z autentycznych artykułów prasowych, które stanowią warstwę tekstową programu. Towarzyszą im instrumenty muzyczne: ukulele, dzwonki, akordeon i wiolonczela.

Najdziwniejszym zjawiskiem czwartej dekady PAKI był występ białostockiej grupy Fair Play Crew. Zespół swoje zwycięstwo na 31. PACE – wytańczył. Sześcioosobowa męska grupa taneczna przyjechała z programem „Amatorologia". Ich pasją od zawsze był taniec. Początkowo tańczyli break dance, później zaczęli rozwijać własny, niepowtarzalny styl. Po udziale w telewizyjnych produkcjach „You Can Dance" i „Mam talent" postanowili spróbować swoich sił na PACE. Liczyli, iż są na tyle inni, że mogą zostać zauważeni. Otrzymali pierwszą nagrodę, bo ich program zawierał potężną dawkę komizmu. Pojawienie się Fair Play Crew na PACE utwierdziło nas w przekonaniu, że żart może być międzynarodowy, a bariera językowa może nie stanowić problemu. Wcześniej przekonali nas o tym Ireneusz Krosny i Grupa MoCarta.

Czwarta dekada PAKI to powrót na scenę zespołów muzycznych. Ponowne zainteresowanie muzyczną stroną kabaretu ucieszyło wielu widzów i jurorów. PAKA ma w reaktywowaniu tego trendu swój udział. Od czasu śmierci Mirosława Wujasa – wielbiciela piosenki w kabarecie – organizowany jest na PACE specjalny konkurs i przyznawana jest nagroda finansowa jego imienia. Początkowo zgłaszane piosenki były bardzo słabe, jednak z czasem utwory stawały się coraz lepsze, bardziej interesujące tekstowo, muzycznie i wykonawczo. Od trzech lat fundatorem nagrody w wysokości 1000 euro jest Stowarzyszenie Artystów Wykonawców SAWP. W 2019 roku laureatem konkursu został kabaret Chyba, który w innym składzie był laureatem 24. PAKI. Zaśpiewali parodię piosenki Budki Suflera „Twoje radio", zmieniając tekst na „Daj na radio". Rok wcześniej zwyciężyła piosenka o mechaniku samochodowym kabaretu A Jak!, zaśpiewana i odtańczona w rytmie pasodoble.

W grupie zespołów muzycznych na plan pierwszy wysuwa się Kwiatkowski i Bank, który stworzył po rozwiązaniu kabaretu 7 minut Po Maciej Kwiatkowski. Oprócz niego na scenie występuje zespół muzyczny w składzie: Sławomir Zięba, Wojciech Zięba i Tomasz Setlak. Kwiatkowski i Bank odwołuje się do szlachetnej tradycji piosenki kabaretowej, okraszonej konferansjerką, ale w nowoczesnej, bardziej przystępnej formie. Byli finalistami Niebywalencji – festiwalu imienia Jeremiego Przybory, wygrali Festiwal Piosenki Kabaretowej Ospa 2018 w Ostrołęce. Na 34. PACE w 2018 roku zajęli drugie miejsce, rok później – pierwsze. Piosenka po prostu stale się sprawdza w kabarecie.

Fragment książki Agnieszki Kozłowskiej „Wszyscy wyszli z PAKI. Biografia (prawie) każdego kabaretu wraz z instrukcją obsługi", która ukazała się w kwietniu nakładem wydawnictwa Mando, Kraków 2020


Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

x

Plus Minus

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:
prenumerata.rp.pl/plusminus
tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA