Reklama

Recenzja książki „Od «Bez końca» do końca”

Styl pracy i wrażliwość reżysera można poznać, nie tylko oglądając jego filmy, lecz także przyglądając się pomysłom, które kiełkowały w jego głowie, ale ostatecznie ich nie zrealizował. Właśnie takie projekty Krzysztofa Kieślowskiego, po których zachowały się czasem tylko zręby scenariusza w archiwach filmowych wytwórni, to jeden z wątków rozmowy scenarzysty i adwokata Krzysztofa Piesiewicza z filmoznawcą Mikołajem Jazdonem.
Recenzja książki „Od «Bez końca» do końca”

Foto: materiały prasowe

Często wracają w niej fakty i tematy miłośnikom twórczości Kieślowskiego dobrze znane. Na przykład interpretacja, jak rozumieć tajemniczą postać, w którą w „Dekalogu" wcielił się Artur Barciś. Czy była sumieniem, aniołem, wysłannikiem z innego świata? Dowiadujemy się też, dlaczego zdjęcia w „Krótkim filmie o zabijaniu" są pożółkłe niczym stare fotografie. Nie jest to książka o całej twórczości Kieślowskiego i kinie moralnego niepokoju. Znajdziemy tu raczej opowieść o przyjaźni i efektach współpracy z jego imiennikiem Krzysztofem Piesiewiczem (obydwaj na zdjęciu). Kolejne rozdziały zawierają wspomnienia z pracy nad filmami, które stworzyli wspólnie. To właśnie dziesięcioczęściowy „Dekalog", trylogia filmowa „Trzy kolory" i „Bez końca". Ich tłem są wcześniejsze produkcje Kieślowskiego, do których scenariusze napisał jeszcze sam – „Amator" czy „Przypadek".

Promocja na subskrypcję RP.PL & Parkiet.com

Korzystaj podwójnie w maju! Pełny obraz rynku w jednej obniżonej cenie.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji RP.PL z Parkiet.com

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama